
Sama pani Mirella, która weszła na salę rozpraw w towarzystwie ojca i swojej pełnomocniczki, odpowiadając na pytania dziennikarzy, oświadczyła, że czuje się dobrze, chce zostać w domu, gdzie nie dzieje jej się żadna krzywda.
Mieszkająca z rodzicami 43-letnia Mirella nie była widywana przez sąsiadów przez 27 lat. Według doniesień mediów była „zamknięta” w swoim pokoju. Umieszczenia kobiety w domu pomocy społecznej domaga się prokuratura i Ośrodek Pomocy Społecznej w Świętochłowicach (OPS), uzasadniając to zagrożeniem jej życia.
We wtorek wszystkie strony postępowania poparły wniosek pełnomocniczki pani Mirelli o wyłączenie jawności posiedzenia. Sędzia Andrzej Krawiec, który poinformował, że sprawa będzie rozpoznawana przy drzwiach zamkniętych, uzasadniał, że dotyczy ona delikatnej materii – życia prywatnego uczestniczki postępowania, ponadto na posiedzeniach będą ujawniane informacje na temat jej stanu zdrowia. Sąd zaznaczył też, że pani Mirella powinna mieć zachowane prawo do prywatności i zagwarantowany spokój. O zachowanie prawa do prywatności pani Mirelli zaapelowała także do mediów jej pełnomocniczka.
Niebieska Karta
Prokurator Marcin Murias powiedział dziennikarzom, że podstawą wniosku o umieszczenie pani Mirelli w DPS są przepisy Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. – W naszej ocenie po grudniu 2025 r. zaistniały przesłanki wskazane w tej ustawie, dlatego też niezwłocznie, jak tylko powzięliśmy informację, taki wniosek skierowaliśmy do sądu – wskazał.
Jak informowały w ostatnich tygodniach media, pracownicy pomocy społecznej, którzy mieli pomagać pani Mirelli przestali być wpuszczani do mieszkania. Rodzinie założono też Niebieską Kartę.
Pytany o słowa kobiety, która przed rozprawą oświadczyła, że chce zostać w domu, prokurator odpowiedział, że sąd zawsze powinien brać pod uwagę stanowisko uczestnika postępowania. – Pamiętajcie państwo, że umieszczenie w domu pomocy społecznej bez zgody jest zawsze formą pozbawienia wolności, co prawda nie w procedurze karnej, ale cywilnej. Dlatego sąd zawsze musi zbadać wszystkie przesłanki wynikające z ustawy – dodał prok. Murias. Jak zaznaczył, kluczowa w tej sprawie będzie opinia biegłego.
Wątek ewentualnego znęcania
Dopiero po przeprowadzeniu całego postępowania dowodowego, analizie sytuacji życiowej i zdrowotnej Mirelli, lekturze opinii biegłego i całej zgromadzonej dokumentacji sąd podejmie decyzję końcową. Możliwe, że poza przesłuchaniem pani Mirelli zdecyduje się jeszcze wezwać świadków.
Niezależnie od wniosku o umieszczenie pani Mirelli w DPS śledztwo prowadzi chorzowska prokuratura. Postępowanie ma wyjaśnić, czy doszło do przestępstwa pozbawienia wolności kobiety, nieporadnej ze względu na stan zdrowia. W toku tego postępowania badane są również wątki dotyczące ewentualnego znęcania się nad Mirellą, narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieudzielenia pomocy w sytuacji grożącej takim niebezpieczeństwem. Śledztwo zostało objęte nadzorem służbowym przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach.
Przeczytaj więcej o sprawie pani Mirelli na Wyborcza.pl: Kobieta zamknięta w domu zabrała głos: Jest mi dobrze.
Redagowała Kamila Cieślik

