
Zaginięcie 10-letniej Ani
10-letnia Ania Jałowiczor zaginęła 24 stycznia 1995 roku. Dziewczynka bawiła się na szkolnej imprezie karnawałowej w Simoradzu (woj. śląskie), skąd wieczorem mieli odebrać ją bliscy. Dziecko nie chciało jednak czekać na dorosłych i podjęło decyzję o samotnym powrocie do domu. Ania miała do przejścia około 700 metrów, drogą prowadzącą w pobliżu stawów. Nigdy jednak nie dotarła do domu. Świadkowie zeznali, że słyszeli krzyk dziecka i odjeżdżający samochód. Policja przez pewien czas szukała kierowcy beżowego fiata 125p lub łady (takie auto miało krążyć kilka dni wcześniej w okolicach szkoły). Nie przyniosło to rezultatu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało z Anią.
„Jeśli wiesz cokolwiek o zaginięciu Ani Jałowiczor – nawet jeśli wydaje Ci się to mało ważne – prosimy, skontaktuj się z nami. Zadzwoń pod numer alarmowy 112 lub 116 000. Możesz również napisać: cpozkgp@policja.gov.pl. Nie pozwól, by historia Ani została zapomniana” – podkreśla policja w komunikacie.
Śledczy wracają do sprawy
W środę 7 stycznia TVN24 poinformował, że prokuratura wznawia śledztwo w sprawie. Decyzję poprzedziła praca Archiwum X. Doniesienia potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej. – Śledztwo wznowili ludzie zdeterminowani do rozwiązania sprawy. Osobiście poznałem też mnóstwo osób, które prostują fakty i wnoszą nowe informacje – powiedział w rozmowie ze stacją brat zaginionej, Dominik Jałowiczor. – Niezależnie od działań śledczych oferuję 150 tysięcy złotych nagrody za informację, która już teraz pozwoli rozwiązać sprawę – dodał mężczyzna.
Czytaj także: „Zwrot ws. ciała niemowlęcia znalezionego w mieszkaniu. Prokuratura ujawniła przyczynę śmierci”.
Źródła: TVN24, Policja, Gazeta.pl

