
Pani Elżbieta (imię zmienione) mieszkała z mężem w Jeleniej Górze. Para nie miała dzieci. Mąż kobiety zmarł w 2013 r. Z biegiem czasu stan psychiczny pani Elżbiety się pogarszał. Po przekroczeniu 80. roku życia u kobiety zaczęły pojawiać się objawy demencji. Zdarzało się, że pytała sąsiada, gdzie jest jej zmarły mąż, wydawało jej się, że ktoś podrzuca jej rzeczy do mieszkania. Przestała dbać o porządek, nie prała, nie gotowała.
Sąsiedzi zaangażowali się w pomoc kobiecie. Robili jej zakupy, dostarczali leki, pomagali w sprawach bankowych i urzędowych.
Jedną z osób, która pomagała pani Elżbiecie, była pani Justyna (imię zmienione). Zdarzało się, że częstowała panią Elżbietę obiadem, razem chodziły na spacery. Pani Justyna karmiła też kota pani Elżbiety, załatwiała sprawy w banku.
Sytuacja zdrowotna pani Elżbiety była już jednak na tyle poważna, że jeden z sąsiadów w marcu 2020 r. zwrócił się do opieki społecznej z prośbą o pomoc dla kobiety. Wskazał, że seniorka „nie radzi sobie w żaden sposób w życiu, nie potrafi załatwić najprostszych spraw, nawet tych bytowych”, „nie jest zorientowana w czasie, nie wie, jaki jest dzień tygodnia”.
Gdy na miejscu pojawili się pracownicy socjalni, kobieta twierdziła, że świetnie sobie radzi. Nie chciała ani wsparcia na miejscu, ani tym bardziej skierowania do domu pomocy społecznej.
Z ustaleń prokuratury wynika, że w okresie od lipca do października 2021 r. pani Justyna wykorzystała stan pani Elżbiety i podyktowała seniorce testament, w którym została ujęta jako jej jedyna spadkobierczyni.
Chodziło o mieszkanie warte wtedy ok. 330 tys. zł oraz zgromadzone na koncie oszczędności pani Elżbiety. Również ok. 330 tys. zł.
„Ona mi je dała! Mam testament!”
W drugiej połowie 2022 r. pani Elżbieta ostatecznie zgodziła się na pomoc opiekunki. Mieszkanie seniorki było bardzo zaniedbane, zabrudzone, były w nim insekty. Opiekunka zeznawała potem, że gdyby pojawiła się miesiąc później, panią Elżbietę „robaki by zjadły, tak było zaniedbane jej mieszkanie i ona sama”.
Pewnego dnia opiekunka nie zastała pani Elżbiety w domu. Spotkała ją w mieszkaniu pani Justyny, która stwierdziła, że pomoc z MOPS nie jest potrzebna sąsiadce, bo to ona się nią zajmuje. Pani Justyna wykrzykiwała do opiekunki: – Co […], chcecie moje mieszkanie? Ona mi je dała! Ja mam testament! Następnie – jak zapisano w aktach sprawy – wyszła do drugiego pokoju, z którego po chwili wróciła z teczką i machając nią przed oczyma opiekunki, krzyknęła: „Nie chcesz? Chcesz, chcesz. O tyle dostaniecie! To jest moje mieszkanie!”.
Pani Elżbieta niedługo później zwróciła się do sąsiadów z prośbą o pomoc w odzyskaniu mieszkania i anulowaniu testamentu. W listopadzie 2022 r. sąd zdecydował o przymusowym umieszczeniu pani Elżbiety w domu pomocy społecznej. Deklarowała, że wciąż marzy o powrocie do swojego mieszkania, jednak kilka miesięcy później została ubezwłasnowolniona z powodu zespołu otępiennego.
W styczniu 2023 r. przeprowadzono jednorazowe badanie stanu psychicznego kobiety. Biegły ocenił, że w okresie od lipca do października 2021 r., kiedy pani Elżbieta sporządziła testament, miała już znacznie nasilone objawy otępienne i nie była w stanie w pełni zrozumieć, co tak naprawdę oznacza czynność sporządzenia takiego dokumentu.
Kobieta zmarła w lipcu 2023 r.
„Położyłam na półce i tak leżało”
Pani Justyna nie przyznawała się do winy i kategorycznie zaprzeczyła temu, że w jakikolwiek sposób pomagała pani Elżbiecie w sporządzeniu testamentu. – Różnie mnie traktowała, niby córką miałam być jej. Ja mówiłam: „nie jestem twoją córką”, a ona mówiła: „a powinnaś być”. Ja mówiłam jej: „jestem za stara na twoją córkę” – utrzymywała kobieta w trakcie przesłuchania.
Sąsiadka przekonywała też, że pani Elżbieta sporządziła testament samodzielnie. „Jesteś ty, mi wszystko pomagasz i ja tobie zrobię testament, żebyś mnie pochowała” – takich słów miała dosłownie, według sąsiadki, użyć pani Elżbieta.
– Gdybym wiedziała, że takie coś będzie, to poszłabym do radcy prawnego i tam byśmy sporządzili, a tak ja to położyłam na półce i tak leżało – twierdziła pani Justyna, skarżąc się jednocześnie, że jeden z sąsiadów „nasłał policję”.
Sąd nie uwierzył w to, że pani Elżbieta samodzielnie sporządziła testament, który zawierał m.in. następujące sformułowanie: „świadoma podejmowanych czynności i bez jakiegokolwiek przymusu oświadczam, że na wypadek mojej śmierci ustanawiam jedynym spadkobiercą sąsiadkę…”. W dokumencie były też wymienione numery PESEL – zarówno pani Elżbiety, jak i pani Justyny.
Pani Justynie postawiono zarzut oszustwa. W lutym 2025 r. Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze skazał kobietę na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata oraz 1,5 tys. zł grzywny.
„Stopień społecznej szkodliwości czynu przypisanego oskarżonej należy uznać za wysoki. (…) Jako okoliczność łagodzącą Sąd potraktował niekaralność oskarżonej” – czytamy w uzasadnieniu. Sąd uznał, że kara w tym wymiarze „stanowić będzie dla oskarżonej przestrogę na przyszłość, powstrzymującą ją przed popełnieniem kolejnych przestępstw”. Pod koniec listopada Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wyrok w mocy.
„Tarcza seniora”. „Duża skala wyłudzeń, oszustw”
Gdy w maju ubiegłego roku w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi media informowały o słynnej kawalerce pana Jerzego, której właścicielem stał się Karol Nawrocki, premier Donald Tusk zapowiedział prace nad przepisami ws. ochrony seniorów.
Szef rządu zlecił wtedy przygotowanie rekomendacji, „w jaki sposób polskie prawo może chronić skutecznie seniorów przed wyłudzeniami i przed zwykłymi naciągaczami”. Rekomendacjami miała zająć się ówczesna ministerka ds. polityki senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz (obecnie sekretarz stanu w KPRM) we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości.
– Cała ta sprawa wokół mieszkania jednego z kandydatów na prezydenta z całą mocą przypomina o problemie, o którym mówił rzecznik praw obywatelskich, czyli dużej skali wyłudzeń, oszustw, której ofiarą padają ludzie starsi w trudnej sytuacji i którzy oddają swoje mieszkanie w zamian za pożyczkę czy opiekę, nie tylko ze strony osób fizycznych, ale też firm – mówił w maju Donald Tusk.
W czerwcu w KPRM odbyło się posiedzenie „okrągłego stołu” poświęcone bezpieczeństwu seniorów.
– Będziemy pracować nad regulacją umowy dożywocia, umowy o odwróconym kredycie hipotecznym, zwanym kredytem senioralnym oraz umowy o funduszach hipotecznych. Brak odpowiednich regulacji prawnych daje nieuczciwym osobom pole do nadużyć – mówiła ówczesna wiceministerka sprawiedliwości Zuzanna Rudzińska-Bluszcz.
– Potrzebne jest całościowe spojrzenia na kwestię bezpieczeństwa osób starszych i jasnego planu współdziałania w tej kwestii różnych podmiotów. W najbliższym czasie opracujemy pakiet rozwiązań, pod roboczym tytułem „Tarcza seniora” – deklarowała z kolei Marzena Okła-Drewnowicz.
Jak przekazała nam Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Marzena Okła-Drewnowicz odbyła już w tej sprawie spotkania z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.
KPRM poinformował nas również m.in. o tym, że w województwie świętokrzyskim zrealizowano pilotażowy program „Warto wiedzieć – poradnik dla seniora: jak zadbać o swoje bezpieczeństwo”. „Szkolenia prowadzili: sędziowie, policjanci, notariusze i rzecznicy konsumentów. Dzięki temu przekazywana wiedza miała wymiar praktyczny, a uczestnicy mogli od razu zastosować ją w codziennych sytuacjach” – przekazano.
Urzędnicy wskazują, że szkolenia dla seniorów odbywały się także w ramach projektu „Szkoła międzypokoleniowa” i dotyczyły bezpieczeństwa w sieci. Seminaria online dla osób starszych organizuje z kolei Komisja Nadzoru Finansowego (w tym roku mają docelowo dotyczyć również oszustw z wykorzystaniem sztucznej inteligencji).
„W okresie 12-28 grudnia 2025 r. była prowadzona kampania informacyjna, dotycząca bezpieczeństwa osób starszych pt. „Rodzinne hasło”. Celem kampanii było zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo seniorów i ich ochronę przed oszustwami oraz podniesienie świadomości osób starszych na temat istniejących zagrożeń. Spoty były emitowane w Telewizji Polskiej oraz w mediach społecznościowych, w tym na oficjalnym profilu Polityka Senioralna KPRM oraz KPRM” – podaje KPRM.

