„W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami dotyczącymi nieprawidłowości związanych z powstaniem raportu 'Polaków Portret Własny’, Prokuratura Regionalna w Warszawie zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o nadesłanie kopii wskazanego raportu i umowy dotyczącej jego opracowania i dofinansowania. Po otrzymaniu powyższych dokumentów, zostaną podjęte dalsze decyzje procesowe” – przekazano w piątkowym komunikacie.
Z kolei w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarejestrowano postępowanie w sprawie nieprawidłowości związanych z finansowaniem rządowego raportu. „Trwają czynności sprawdzające” – zapowiedziano. Zawiadomienia do prokuratury dotyczące raportu złożyli do tej pory politycy PiS i klubu Rozwój Plus.
„Polaków Portret Własny”. Afera wokół raportu
Raport został opublikowany pod koniec ubiegłego roku na stronie think tanku Fundacja Marka Polska. Jego autorką jest dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, prezeska fundacji, a od niedawna również pełnomocniczka rządu ds. promocji Marki Polski.
Jako „zespół” wymieni są naukowcy, głównie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławu (UEW) i i Uniwersystetu Wrocławskiego (UWr): Anna Pustułka, Aleksandra Bosy, Hanna Goetze, Anastazja Kyriienko, Jonatan Jabłoński z UEW) oraz Tomasz Wróżek i Jacek Tarnowski z UWr.
W raporcie znalazła się informacja, że „projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego 'Marka Polska – podstrategia turystyczna’ dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki”.
Autorzy raportu ocenili m.in., że „Polska, pomimo znaczących osiągnięć gospodarczych w ostatnich 35 latach, pozostaje krajem o niewyrazistym, niedostatecznie skonsolidowanym wizerunku na arenie międzynarodowej”. Wskazali też pięć „kluczowych ustaleń” z badań, w tym kompleksy narodowe hamujące budowanie pozytywnego wizerunku oraz potencjał sektorów wysokiej wartości, takich jak IT, gaming i turystyka naturalna. Za główne bariery uznali biurokrację, polaryzację społeczną i chaos estetyczny.
W sporze lekarzy i szarlatanów Nawrocki postawił na tych drugich. Czy pacjenci mu to zapomną? – pyta na Wyborcza.pl Agnieszka Kublik.
Dziwne wnioski w raporcie na temat „portretu Polaków”
W czwartek (20 sierpnia) w mediach społecznościowych wybuchła dyskusja dotycząca treści dokumentu. Pierwszy wpis na portalu X opublikował ekspert Instytutu Sobieskiego oraz członek Prawa i Sprawiedliwości Sebastian Meitz. Dopytywał publicznie, „czy 'Markę Polska’ ma nam wygenerować sztuczna inteligencja” i czy resort sportu faktycznie zapłacił 200 tys. zł „za raport wygenerowany przez AI”.
Członek Instytutu Sobieskiego zwrócił uwagę m.in. na nieprawidłową numerację przypisów w raporcie oraz nieścisłości dotyczące metodologii. W jednym miejscu raport mówi o 35 grupach fokusowych objętych badaniem, a w innym – jedynie o czterech.
Autorzy raportu napisali, że warsztaty „Design Thinking” przeprowadzili w siedmiu miastach. Na innej stronie podali jednak informację o trzech miejscowościach. W raporcie zaznaczyli także, że oparli analizę na 180 godzinach nagrań rozmów z badanymi osobami. W innych miejscach podali natomiast, że nagrania obejmowały 20, 28 lub 46 godzin. W tekście można znaleźć także wiele innych błędów, m.in. nieprawdziwe dane dotyczące wzrostu PKB per capita w Polsce oraz pozycji Polski w rankingach rozwoju gospodarczego.
Inne dane nie znajdują potwierdzenia w źródłach. W jednym miejscu czytamy: „Młode pokolenie Polaków mówi płynnie po angielsku (95 proc.), nierzadko dodatkowo w niemieckim, francuskim czy mandaryńskim”. Inny błąd dotyczy liczby „pięciu” polskich noblistów.
Nietypowy jest także używany przez twórców raportów język, przecinający wyrażenia w języku polskim z angielskimi wstawkami. „Hipoteza psychologiczna: To wskazuje na syndrom impostora na poziomie narodowym – Despite rzeczywistych osiągnięć, brak wewnętrznego przekonania o swojej wartości” – czytamy na jednej ze stron raportu.
Można znaleźć również sformułowania o „tradycyjnej chlebowości” jako przykładzie potencjału marketingowego polskiej kuchni, albo o „niedostatecznie promocjonowanej przyrodzie”. Pełno jest również niestowanych w polskim języku karykaturalnych anglicyzmów, jak „instabilność polityczna”, „premium cenowy”, „guardianka” (jako synonim „opiekunki”) i „eksplicitacja konfliktu”.
Inne błędy w raporcie znalazł portal Konkret24. Podaje on na przykład liczbę aż 15 tys. jezior w Polsce, chociaż jest ich ponad połowę mniej. W tekście jest też wiele zwyczajnych literówek i niedbałości stylistycznych.
Tusk bierze na celownik TK. Plan jest tajny, za to przekaz jasny: skruszyć symbol rządów PiS i prawicową opowieść o nieskutecznej Koalicji 15X. – czytaj na Wyborcza.pl.
Ministerstwo Sportu i Turystyki: Raport nie był realizowany ze środków
Resort sportu i turystyki zapewnił w czwartek, że raport „nie był przedmiotem zamówienia, ani nie stanowił realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki”.
Jak wyjaśnił resort, podpisał umowę ze Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy na przygotowanie obszernego opracowania „Strategia Marki Polska”, a także przeprowadzenie badań (wywiadów pogłębionych, badań focusowych, warsztatów Design Thinking), organizację konferencji „Przyszłość Marki Polska”, organizację warsztatów eksperckich i paneli dyskusyjnych oraz udział ekspertów w tworzeniu podstrategii.
„Wykonawca przedstawił sprawozdanie z realizacji umowy wraz z dowodami realizacji poszczególnych punktów. Ministerstwo Sportu i Turystyki przyjęło rozliczenie umowy na poziomie 179 738,19 zł. Przedstawiony na Platformie X raport nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania. Do MSiT nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja, że raport realizowany jest ze środków MSiT jest nieprawdziwa” – czytamy w oświadczeniu.
„Nawet sama go Pani pewnie nie przeczytała”
Ujawniona skala błędów w dokumencie wywołała falę oburzenia. „Polska nigdy nie powinna kojarzyć się z czymś takim. Za sprzedaż administracji dokumentu o śmieciowej wartości należy autorów ścigać i pociągnąć do odpowiedzialności za oszustwo, a nie nagradzać stołkami w rządzie” – napisał na portalu X wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji.
„No dobra, pani Mróz-Gorgoń, niech Pani przyzna, że tak naprawdę nie chciała Pani, by ktokolwiek przeczytał ten raport. Nawet sama go Pani pewnie nie przeczytała” – skomentowała szefowa klubu Nowej Lewicy Anna-Maria Żukowska.
Politykiem, który stanął w obronie naukowczyni, był Andrzej Szejna z Nowej Lewicy. – Za szybko negatywnie oceniamy (Barbarę Mróz-Gorgoń). To jest wysokiej klasy specjalistka. Dajmy jej szansę odpracować tę wpadkę – mówił w piątek polityk w Kanale Zero. Według Szejny „chyba za szybko na jakąkolwiek dymisję”, bo „minister Barbara Mróz-Gorgoń została niedawno powołana”.
Prof. Mróz-Gorgoń: Ten raport to „work in progress”
„Przedstawiony raport nie był częścią zamówienia ani umowy. Praca badawcza została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię. Wszelkie założenia rozwiązań, koncepcję i idee prezentowane w dokumencie są oryginalnym dorobkiem autorów” – przekazała dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń w opublikowanym w czwartek wpisie na portalu X.
Jak zaznaczyła, „rola modeli generatywnej sztucznej inteligencji została celowo ograniczona do etapu pomocniczego (nieautorskiego), obejmującego wsparcie w testowaniu hipotez” .
„Pełną odpowiedzialność za ekspertyzę, redakcję i weryfikację merytoryczną ponoszą autorzy. Do wszystkich punktów niedługo odniosę się na żywo” – kontynuowała naukowczyni, która jako jedyna widnieje w treści raportu jako „autor raportu” i „kierownik merytoryczny projektu”.
Z kolei w Polsat News dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń podkreślała, że „ten raport to work in progress, nigdy nie powinien pojawić się w przestrzeni publicznej”. Przyznała, że korzystała ze sztucznej inteligencji, ale robi tak „co drugi profesor”.
Tusk mianował Mróz-Gorgoń Sekretarzem Stanu w KPRM
Pod koniec lipca Barbara Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu do spraw promocji marki Polska. Na konferencji prasowej wystąpił z nią premier Donald Tusk. Mróz-Gorgoń pełni w KPRM funkcję w randze sekretarza stanu.
– Profesor Mróz-Gorgoń (…) to najwybitniejsza w Polsce specjalistka od kształtowania marki (…), współpracuje z nami od dłuższego czasu – mówił na konferencji prezes Rady Ministrów.
– Jest rzeczą absolutnie konieczną, aby skupić starania różnych instytucji rządowych i resortów w jedną wiązkę. Każdy stara się tam jak może, aby promować Polskę. Mówimy tutaj o promocji na rzecz atrakcyjności turystycznej naszego kraju, wizerunku Polski, poszczególnych marek, naszych działań, historii – wyliczał premier Donald Tusk. Jak dodał, z tego jednak „nie powstaje spójny wizerunek”.
– Niektóre państwa, niektóre narody mają takie brandy, takie pozytywne etykiety, które się narzucają w sposób automatyczny – mówił szef rządu, wymieniając jako jeden z przykładów „szwajcarski zegarek”.
– Nie będziemy do tego dokładali ani grosza więcej, tylko skupimy te strumienie pieniędzy, które są rozproszone i działają mało skutecznie, w jeden program, z którego wyniknie spójna promocja marki naszego kraju – zadeklarował premier.
Źródło: PAP


