
Według informacji przekazanych przez włoską agencję ANSA wszystkie wypadki miały miejsce na popularnych alpejskich czterotysięcznikach w rejonie północno-zachodnich Alp.
Mimo sprzyjającej, letniej pogody doszło do szeregu wypadków, które zakończyły się śmiercią siedmiu osób.
Najtragiczniejszy w skutkach wypadek wydarzył się w piątek tuż pod szczytem Gran Paradiso (4061 m n.p.m.) w Dolinie Aosty. Trzech alpinistów z Trydentu spadło około 400 metrów z północnej ściany góry i poniosło śmierć na miejscu.
Tragedia w Alpach. Trzech wspinaczy zginęło na Gran Paradiso
Ofiarami byli 29-letni ekonomista i analityk danych z Trydentu, 39-letni informatyk z Brentonico koło Rovereto oraz 49-letni wieloletni pracownik jednostki reagowania kryzysowego Trentino Emergenza.
– Znaleźliśmy ich u podnóża skały, więc przypuszcza się, że przyczyną było poślizgnięcie się jednego ze wspinaczy, który pociągnął za sobą pozostałych w dół – powiedział Paolo Comune, przewodnik górski i dyrektor górskiego zespołu ratunkowego w Dolinie Aosty.
Jak przekazał ratownik, do wypadku mogło dojść około południa. Nikt jednak nie był świadkiem zdarzenia, dlatego służby zostały powiadomione dopiero wiele godzin później.
– Niestety nikt tego nie widział, więc alarm podniesiono dopiero wieczorem, kiedy rodzina zaczęła się niepokoić – wyjaśnił Comune.
Okoliczności tragedii badają obecnie służby. Ratownicy zwracają uwagę, że warunki w górach są generalnie dobre, jednak sezon rozwija się nietypowo z powodu niewielkich opadów śniegu w minionych miesiącach.
– Z powodu stosunkowo niewielkich opadów śniegu musimy planować wyprawy tak, jakbyśmy byli już w połowie lub pod koniec lipca – ostrzegł szef ratowników z Doliny Aosty.
Alpy. Kolejne ofiary w masywie Mont Blanc
Z kolei w sobotni poranek dwóch zagranicznych wspinaczy zginęło podczas wspinaczki na Mont Maudit (4465 m n.p.m.) po francuskiej stronie masywu Mont Blanc. Przyczyną śmierci był obryw skalny.
Kilka godzin później w tym samym rejonie życie stracił kolejny alpinista. Francuz zginął na klasycznej drodze wspinaczkowej Brenva Spur (4410 m n.p.m.). Towarzysząca mu kobieta nie odniosła obrażeń i została ewakuowana śmigłowcem z grani.
Tragiczny upadek na Matterhornie
Do kolejnego śmiertelnego wypadku doszło niemal równocześnie na Matterhornie (4478 m n.p.m.). Francuski alpinista spadł z nieustalonych dotąd przyczyn na Pic Tyndall.
Świadkami tragedii byli jego partner wspinaczkowy, który z powodu zmęczenia pozostał w schronisku Capanna Carrel, oraz przewodnik górski. To właśnie oni wszczęli alarm i powiadomili służby ratunkowe.
Ratownicy podkreślają, że choć warunki pogodowe sprzyjają wspinaczce, to wysokogórskie trasy pozostają niezwykle wymagające, a każdy błąd może mieć tragiczne konsekwencje.
Źródło: ANSA, il Dolomiti
-
Wypadek na Rysach. Nie żyje turysta, kolejna osoba w ciężkim stanie
-
Incydent podczas audiencji w Watykanie. Papież nie pozostał obojętnym

