W raporcie przesłanym w poniedziałek amerykańskim instytucjom, w tym Departamentowi Stanu, ambasada z siedzibą w Brasilii podkreśliła, że druga tura wyborów przebiegła spokojnie, mimo utrudnień w transporcie publicznym i dostępie do lokali wyborczych w niektórych regionach kraju – poinformowała gazeta. Jak dodano w artykule, w dokumencie przypomina się, że międzynarodowi obserwatorzy nie zgłosili wątpliwości co do wyniku głosowania.  

Ambasada USA: Wydłużenie czasu głosowania nie mogło wpłynąć na ostateczny wynik

Raport odnosi się również do przedłużenia głosowania w dniu wyborów o dwie godziny. Pokonany kandydat prawicy Flávio Bolsonaro przedstawia tę decyzję jako dowód na rzekome nieprawidłowości w przebiegu wyborów.

Zobacz wideo Lewica wygrała w Brazylii. Komentarz Miłosza Wiatrowskiego-Bujacza

Ambasada zaznaczyła, że o wydłużenie czasu głosowania wystąpiły sztaby obu kandydatów, a według brazylijskiego Najwyższego Trybunału Wyborczego (TSE) w dodatkowym czasie oddano około 34 tys. głosów, co nie mogło wpłynąć na ostateczny wynik wyborów. Lula otrzymał bowiem ok. 4,4 mln głosów więcej niż Bolsonaro. 

Ponadto amerykańska placówka w dokumencie przytoczyła obawy części polityków związanej z Bolsonaro Partii Liberalnej (PL), że kwestionowanie przez niego porażki może doprowadzić do kryzysu politycznego i zaszkodzić ugrupowaniu. Ambasada zwróciła uwagę, że inni konserwatywni przywódcy publicznie uznali reelekcję Luli. 

Wybory w Brazylii. Trump ma wątpliwości

Ocena ambasady USA w Brasilii kontrastuje z ostatnimi wypowiedziami Donalda Trumpa. Prezydent USA kilkukrotnie podawał w wątpliwość wiarygodność brazylijskich wyborów, nie przedstawiając jednak dowodów na ewentualne nieprawidłowości.

– To wyglądało okropnie. Nie opowiadałem się po żadnej ze stron, ale wyglądało to jak kolejne sfałszowane wybory – mówił na przykład Donald Trump w poniedziałek przed odlotem na wiec wyborczy w Mississippi, o czym pisaliśmy na Gazeta.pl. W środę przekonywał, że wybory w Brazylii „były bardzo dziwne”. – Myślę, że to było fatalne. Spotkały się z bardzo złymi ocenami – komentował prezydent USA. Z kolei w czwartek nazwał głosowanie „hańbą”, ale nie odpowiedział wprost na pytanie, czy uznaje Lulę za zwycięzcę.

Jak zauważyła „Folha de S.Paulo”, do czwartku administracja USA nie przesłała Luli oficjalnych gratulacji z okazji reelekcji. Tymczasem Flávio Bolsonaro, który odmówił uznania swojej porażki, przybył do Miami.

Jak informowała we wtorek agencja Associated Press, powołując się na wysokiego rangą urzędnika administracji USA, Departament Stanu miał zgodzić się na wydanie wiz senatorowi i członkom jego rodziny. W tej sprawie wypowiedział się także Donald Trump. – Pozwoliliśmy mu wjechać do kraju, więc zobaczymy, co z tego wyniknie, ale nie będę się w to angażował. To były bardzo dziwne wybory – powiedział Trump w środę, odpowiadając na pytania dziennikarzy.

Według oficjalnych danych TSE w wyborach prezydenckich, które odbyły się w niedzielę w Brazylii, urzędujący prezydent Lula zdobył 51,79 proc. głosów, a Bolsonaro – 48,21 proc. Po przegranej Flavio Bolsonaro wyjechał z Brazylii i obecnie przebywa w USA.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version