
-
W Parku Narodowym Grand Teton wykorzystano sztuczne ptaki, by pobudzić rozmnażanie preriokura ostrosternnego, rzadkiego gatunku ptaka.
-
Populacja preriokura ostrosternnego w północnoamerykańskich preriach drastycznie spadła z powodu utraty siedlisk i zakłóceń związanych z infrastrukturą.
-
Robotyczne wabiki zostały zaprojektowane przez uczniów i mają na celu imitowanie zachowań godowych, co ma przyciągnąć kolejne ptaki na tokowisko.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Wiosną na otwartych terenach Wyoming ustawiono robotyczne wabiki przypominające Centrocercus urophasianus, czyli preriokura ostrosternego. To duży ptak z rodziny kurowatych, podobny do głuszca, znany z widowiskowych toków. Samce zbierają się o świcie na tzw. tokowiskach, gdzie rozkładają ogony, nadymają worki powietrzne na piersi i wydają charakterystyczne dźwięki, by przyciągnąć samice.
W Grand Teton te rytuały niemal zanikły. W zeszłym roku na jednym z tokowisk doliczono się zaledwie trzech samców.
Miliony preriokurów wymarły w Stanach Zjednoczonych
Jeszcze na początku XX wieku populację preriokura w Ameryce Północnej szacowano na około 16 milionów osobników. Od lat 60. liczebność zaczęła jednak systematycznie spadać, średnio o 2,3 proc. rocznie. Dziś gatunek nie jest globalnie zagrożony, ale lokalne populacje, takie jak ta w Grand Teton, mogą całkowicie zniknąć.
Powody są dobrze znane. Przede wszystkim utrata siedlisk. Dawniej rozległe tereny trawiaste były intensywnie wypasane przez bydło, co niszczyło roślinność potrzebną ptakom do żerowania i ukrywania się. Nawet po zakończeniu wypasu ekosystem nie wrócił do dawnego stanu.
Drugim problemem jest infrastruktura. W pobliżu znajduje się lotnisko Jackson Hole, jedyne w USA położone na terenie parku narodowego. Ruch lotniczy zakłóca zachowania ptaków, a zdarzają się także kolizje samolotów z osobnikami.
Roboty zamiast samców preriokurów
Od ośmiu lat park współpracuje z lokalnymi organizacjami i szkołami, by odbudować siedliska. Odnowiono około 100 akrów łąk, przywracając rodzime gatunki roślin i przygotowując przestrzeń pod tokowiska. To jednak nie wystarczy.
„Jednym z problemów renaturyzacji jest to, że nawet jeśli odtworzysz dobre siedlisko, zwierzęta nie zawsze od razu się pojawiają” – mówi Emily Davis z administracji parku.
Dlatego pojawił się pomysł z robotami. W projekt zaangażowano uczniów z Jackson Hole High School. Ich zespół RoboBroncs zaprojektował mechaniczne wabiki, które mają imitować zachowanie samców podczas godów.
Część konstrukcji jest prosta i nieruchoma, ale bardziej zaawansowane modele potrafią się poruszać i „tańczyć” jak prawdziwe ptaki. Niektóre unoszą pierś, imitując charakterystyczne nadymanie worków powietrznych. Całość uzupełniają nagrania odgłosów godowych odtwarzane od świtu przez ukryte głośniki.
Roboty mają uruchomić naturalne instynkty
Celem nie jest oszukanie ptaków w prosty sposób, lecz uruchomienie ich naturalnych zachowań. Samce preriokura są bardzo wrażliwe na sygnały społeczne. Obecność innych osobników na tokowisku zwiększa szanse, że kolejne ptaki dołączą.
„Chodzi o to, by zachęcić ptaki do rozpoczęcia toków i rozmnażania w odtworzonym miejscu” – tłumaczy Davis. „Ponieważ wychów młodych odbywa się w pobliżu tokowiska, może to z czasem przyciągnąć kolejne osobniki.”
To podejście przypomina metody stosowane w ochronie innych gatunków, gdzie wykorzystuje się dźwięki lub atrapy, by odtworzyć brakujące elementy środowiska społecznego.
To jeden z najwspanialszych spektakli Ameryki
Sezon godowy preriokura trwa do połowy maja. W tym czasie park będzie monitorował efekty projektu za pomocą kamer terenowych. Na razie to eksperyment, ale wpisuje się w szerszy trend w ochronie przyrody: coraz częściej próbuje się aktywnie sterować zachowaniem zwierząt, zamiast tylko chronić ich siedliska.
W przypadku Grand Teton stawka jest konkretna. Jeśli populacja nie odbije, lokalne tokowiska mogą zniknąć całkowicie. A wraz z nimi jeden z najbardziej charakterystycznych spektakli przyrodniczych amerykańskiego Zachodu.

