Niemal każdy sezon tenisowy jest niezwykle intensywny dla najlepszych zawodniczek na świecie, w związku z czym nie może dziwić fakt, iż decydują się one na wycofanie z niektórych rozgrywek. Tak właśnie uczyniła Aryna Sabalenka, której nie zobaczymy w akcji podczas zawodów rangi 1000 w Dosze.

Aryna Sabalenka podjęła kluczową decyzję

Reprezentantka Białorusi podjęła decyzję identyczną do tej sprzed roku. Wtedy to po wygraniu Australian Open postanowiła odpocząć przez dłuższy czas, wyczyścić głowę i przystąpić do kolejnych turniejów z odświeżoną głową i ciałem. Teraz, biorąc pod uwagę fakt, iż ponownie zatriumfowała w tym Wielkim Szlemie, powtórzyła ten schemat.

Niewykluczone, że w dłuższej perspektywie ta decyzja okaże się trafioną dla 26-latki. W trakcie australijskich rozgrywek wystąpiła w 7 meczach, więc ma prawo czuć się zmęczona, mimo faktu, iż każdy z nich zamknęła w dwóch setach. Kolejno pokonała Ellę Seidel, Brendę Fruhvirtovą, Łesię Curenko, Amandę Anisimową, Barborę Krejcikovą, Coco Gauff i w wielkim finale Qinwen Zheng. Tym samym Sabalenka obroniła 2000 punktów zdobytych także w 2023 roku.

Z drugiej strony Białorusinka nie straci nic na tym, że nie będzie występowała w Katarze, skoro przed rokiem też tego nie robiła. W efekcie nie musi martwić się o to, czy z jej puli odejdą jakieś punkty i ile ich może być. A to sytuacja bardziej komfortowa niż ta Igi Świątek. Polka bowiem przystąpi do rywalizacji w Dosze jako obrończyni tytułu. Oznacza to, że jeśli nie wygra tam jak przed rokiem, jej przewaga nad tenisistką z Mińska znacznie zmaleje.

Aktualnie reprezentantka naszego kraju prowadzi w rankingu WTA, mając na koncie 9770 punktów. Druga Sabalenka uzbierała jak dotąd 8905 „oczek”, aczkolwiek niebawem ta różnica może się znacznie zmniejszyć na korzyść drugiej z wymienionych tenisistek.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.