
Oddziały Rosjan rozpoczęły natarcie w czwartek (19 marca), jednocześnie na siedmiu kierunkach odcinka frontu wzdłuż granicy obwodów charkowskiego, donieckiego i ługańskiego. „Siły inwazyjne rzuciły do ataku dwie armie, ale natarcia zostały odparte, a rosyjskie wojska poniosły ogromne straty w ludziach i sprzęcie” – poinformowano.
„Ogromna porażka Rosjan”
„Przeciwnik rozpoczął szturm na siedmiu kierunkach; Trzeci Korpus udaremnił największą próbę zmechanizowanej ofensywy Rosji. (…). Rosjanie zaangażowali siły 1. Armii Pancernej i 20. Armii Ogólnowojskowej Federacji Rosyjskiej, jednak zaczęli ponosić straty, nie docierając do linii styczności” – przekazano w opublikowanym w sobotę komunikacie.
Rosja zaatakowała grupą ponad pół tysiąca żołnierzy piechoty, użyła 28 jednostek sprzętu pancernego oraz ponad 100 motocykli, lekkie samochody typu buggy i quady. „W ciągu czterech godzin przygotowane pododdziały Trójki zamieniły szybkie natarcie Rosjan w ogromną porażkę” – podkreślono w ukraińskim komunikacie.
Według Ukraińców przeciwnik stracił około 100 sztuk sprzętu, w tym ciężki system miotaczy ognia Sołncepiok, 11 pojazdów opancerzonych i trzy czołgi. Zniszczono też ponad 160 dronów.
Rosja straciła setki żołnierzy
„Przez półtora miesiąca obserwowaliśmy oznaki przygotowań do ofensywy. Rosjanie intensyfikowali uderzenia bombami kierowanymi KAB na nasze przeprawy przez rzekę Oskił, próbując odciąć logistykę. Zaczęli budować własne przeprawy pontonowe i rozminowywać trasy – to jednoznacznie wskazywało na przygotowania do szeroko zakrojonego zmechanizowanego natarcia” – wyjaśniono w komunikacie.
Trzeci Korpus Armijny jest jednostką ukraińskich wojsk lądowych, powołaną w 2025 r. Korpusem dowodzi generał brygady Andrij Biłecki, założyciel i pierwszy dowódca batalionu Azow oraz Trzeciej Brygady Szturmowej.
„Przygotowywaliśmy się: na różnych kierunkach przećwiczono działania obronne, każda brygada miała własny plan odparcia ataku. Korpus koordynował te działania – i w rezultacie na wszystkich kierunkach uderzenia zostały udaremnione” – powiedział generał Biłecki. „Straty przeciwnika oszacowano na ponad 400 żołnierzy. 288 spośród nich zostało zabitych” – podano w komunikacie na Telegramie.
Atak na rafinerię w Saratowie
W sobotę (21 marca) Sztab Generalny Ukrainy poinformował o uderzeniu w rafinerię ropy naftowej w Saratowie w południowo-zachodniej części Rosji. W opublikowanym komunikacie podkreślono, że zakład ten dostarczał paliwa dla okupacyjnej armii.
„W nocy z 20 na 21 marca Siły Obrony Ukrainy uderzyły w obiekty Saratowskiej Rafinerii Ropy Naftowej w obwodzie saratowskim Federacji Rosyjskiej. Zakład ten zajmuje się przerobem ropy oraz produkcją paliw i materiałów smarnych wykorzystywanych na potrzeby armii okupacyjnej” – powiadomił sztab.
W komunikacie nie ujawniono, jakiego rodzaju broni użyto do ataku. Saratów położony jest w odległości ok. 700 kilometrów w linii prostej od ukraińskiej granicy. W wyniku ataku uszkodzona została instalacja wtórnej przeróbki ropy oraz zbiornik, w którym była ona przechowywana.
„Saratowska rafineria należy do najstarszych przedsiębiorstw naftowych w Rosji. Według danych z 2023 roku jej zdolność przerobowa wynosiła 4,8 mln ton. Siły Obrony Ukrainy będą kontynuować uderzenia w ważne obiekty przeciwnika aż do całkowitego zakończenia zbrojnej agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie. Ciąg dalszy nastąpi – podkreślono w komunikacie.
Czytaj także: Od piętnastu dni mieszkańcy Moskwy nie mają dostępu do Internetu mobilnego. Z tym samym problemem od miesięcy mierzą się Rosjanie w innych częściach kraju. Władze blokują nie tylko sieć, ale i popularne komunikatory, takie jak Telegram czy WhatsApp – pisze Wiktoria Bieliaszyn na Wyborcza.pl.
Jarosław Junko (PAP)

