W międzyczasie Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że w trakcie ataków zginęło sześciu proirańskich bojowników. Jak podano, uderzenia przeprowadzane są w pobliżu Al-Mayadeen na wschodzie Syrii.

Uderzenia na bazy w Syrii miały być odpowiedzią na niedzielne uderzenie skierowane w amerykańską bazę Tower 22 zlokalizowaną w pobliżu granicy Jordanii z Irakiem i Syrią. W wyniku ataku bezzałogowca życie straciło trzech żołnierzy US Army, a kilkudziesięciu zostało rannych.

Władze w Waszyngtonie ogłosiły, że odpowiedzialność za bojowników spoczywa na Iranie, który od lat finansuje i uzbraja grupy. Jednocześnie prezydent Joe Boden ostrzegł, że amerykańska armia zwiększy swoje zaangażowanie na Bliskim Wschodzie i adekwatnie odpowie na atak.

– Ci wojskowi ucieleśniali to, co najlepsze w naszym narodzie: niezłomność w swojej odwadze. Niezachwianie w swoich obowiązkach. Nieugięcie w swoim zaangażowaniu na rzecz naszego kraju. Ryzykując własne bezpieczeństwo dla dla bezpieczeństwa swoich rodaków oraz naszych sojuszników i partnerów, z którymi współpracujemy. Staniemy do walki z terroryzmem. To walka, której nie zaprzestaniemy – mówił Biden.

Stany Zjednoczone przeprowadzą „wielopoziomową” reakcję

W ubiegły czwartek, w trakcie konferencji prasowej, sekretarz obrony USA Lloyd Austin zapowiedział przygotowanie amerykańskich sił zbrojnych do akcji odwetowej na Bliskim Wschodzie

Urzędnik odmówił podania szczegółów akcji, jej terminu oraz lokalizacji. Jednocześnie zapewnił, że głównym celem uderzeń będzie zdecydowane pogorszenie zdolności militarnych bojowników.

– Będziemy reagować wielopoziomowo, kilka razy w zależności od sytuacji – stwierdził.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.