W poniedziałek na antenie TVN24 Marcin Kierwiński mówił m.in. o audycie ws. incydentu z udziałem policyjnego Black Hawka w Sarnowej Górze. Szef MSWiA podkreślił, że naprawa śmigłowca to „gigantyczny koszt”, który przekracza dwa miliony złotych.

Zobacz wideo
Hołownia o szarpaninie pod Sejmem. „Jesteśmy w momencie analizowania nagrań. Zostaną wyciągnięte konsekwencje”

– Ten Black Hawk jest uziemiony do maja, wtedy ma skończyć się remont. Ale to, co najbardziej szokujące w tej sprawie to to, że zaraz po tym incydencie, po tym zagrożeniu w ruchu lotniczym nie zakończono w ministerstwie nawet postępowania szkodowego. To my jako nowa ekipa zakończyliśmy to postępowanie – poinformował polityk. Jak dodał, oznaczało to, że „tak naprawdę osoby potencjalnie odpowiedzialne nie zapłaciłyby nawet złotówki za to, do czego doprowadziły”.

Szef MSWiA: Szymczyk prawie wysadził pół komendy granatnikiem, ale dostawał nagrody od Kamińskiego

Marcin Kierwiński stwierdził też, że „szokujące jest to”, że pilot Black Hawka „po tym wypadku dostawał podwyżki”. – To trochę przypomina sytuację z panem komendantem [głównym policji Jarosławem – red.] Szymczykiem. Pan Szymczyk prawie wysadził pół komendy granatnikiem, ale dostawał nagrody – co kwartał 20 tysięcy złotych od ministra Kamińskiego. Widać, że niezależnie od sytuacji panowie ministrowie lekką ręką rozdawali nagrody i pieniądze – zauważył szef MSWiA na antenie TVN24.

W obu tych sytuacjach mam wrażenie, że była taka refleksja, że trzeba szybko nie wyjaśnić, tylko jakoś zasypać sprawę, przykryć, nie zajmować się nią. Dokładnie tak wygląda to w sprawie granatnika. Już mogę to potwierdzić oficjalnie, że nic ani w Komendzie Głównej Policji, ani w ministerstwie z tą sprawą nie zrobiono. Przekazano wszystkie dane do prokuratury i powiedziano: 'nie, my nie będziemy nic wyjaśniać, wszystko było okej’

– podkreślił minister i zapowiedział, że wyniki audytów ws. Black Hawka i granatnika opinia publiczna ma poznać niebawem – jeszcze w tym tygodniu lub na początku kolejnego.

Niebezpieczne zdarzenie z Black Hawkiem w Sarnowej Górze. MSWiA wraca do sprawy

Przypomnijmy, 20 sierpnia podczas pikniku w 103. rocznicę bitwy pod Sarnową Górą koło Ciechanowa (woj. mazowieckie) doszło do zerwania linii energetycznej przez policyjny śmigłowiec. Black Hawk lądował i startował w niewielkiej odległości od zgromadzonych na otwartej przestrzeni uczestników. Na filmach nagranych przez uczestników imprezy uwieczniono moment zerwania linii energetycznej. – Uciekamy! Chodźcie! Dzieci! – słychać krzyki na zamieszczonym na Facebooku nagraniu. Szczęśliwie nikt nie został ranny, gdyż okazało się, że zerwana linia nie była pod napięciem. 

Na imprezie był obecny m.in. ówczesny wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik. Następnego dnia ówczesny senator KO Krzysztof Brejza poinformował o pilnej interwencji u premiera. W związku z zerwaniem linii energetycznej przez policyjny śmigłowiec i narażeniem życia wielu ludzi, w tym dzieci, przesłał do Mateusza Morawieckiego pytania między innymi o to, czy wszczęto już kontrolę związaną z tym zdarzeniem oraz dlaczego na imprezach z udziałem robiących kampanię polityków PiS nadzorujących policję nie są przestrzegane procedury bezpieczeństwa. Po przejęciu władzy przez nowy rząd MSWiA zapowiedziało powrót do sprawy.

***

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.