
W Polsce stacjonuje obecnie około 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Jeżeli nie są skoszarowani, muszą poszukać mieszkania na wolnym rynku. Wojskowy dziennik „Stars and Stripes” (stripes.com), który jest wydawany przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych, podał, że Amerykanie, którzy odbywają służbę w Poznaniu, są zszokowani wysokością cen najmu kawalerek.
— Dla nowo przybyłego żołnierza pierwszy tydzień może być finansowo przytłaczający. Opłaty dla pośredników są tu standardem, kaucje wyższe niż się spodziewają, a właściciele zwykle żądają wysokich wpłat z góry — wyjaśniała realia na łamach wojskowego dziennika Rhona Nutter, kierowniczka ds. mieszkań w garnizonie w Poznaniu.
Poznańskie realia wynajmu to za dużo
Dziennik przytoczył historię szeregowej Jontae Fielder, która pełni funkcję specjalistki wsparcia operacji sygnałowych. Miała tylko kilka dni na znalezienie mieszkania, bo amerykańscy żołnierze rotacyjnie przeniesieni do Poznania nie mają automatycznie zapewnionego zakwaterowania na terenie bazy.
Wynajęcie mieszkania wiązało się dla szeregowej z koniecznością wyłożenia kilku tysięcy dolarów. „Musiałam wykorzystać wszystkie moje oszczędności” – opowiadała Jontae Fielder na łamach wojskowej gazety.
Wojskowy dziennik wyliczył, że wynajem mieszkania w stolicy Wielkopolski o powierzchni 55 m kw. to koszt zbliżony do 970 dolarów miesięcznie (około 3524 zł). Do tego dochodzi także kaucja, zaliczka, a także prowizja dla biura nieruchomości ze względu na nieznajomość języka polskiego.
Bezzwrotne pożyczki od AEF
Z polskimi realiami skonfrotowała się także sierżant sztabowa Courtney Brittian, specjalistka ds. wywiadu. „Znałam Polskę, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo różni się kwestia finansowa, gdy mieszka się tu na stałe” – opowiadała.
Rozwiązaniem dla amerykańskich żołnierzy jest finansowa pomoc od organizacji Army Emergency Relief (AEF), która przyznaje bezzwrotne zapomogi lub nieoprocentowane pożyczki. Czasami biurokracja zajmuje jednak trochę czasu.

