Stany Zjednoczone przygotowują się do listopadowych wyborów prezydenckich. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że z ramienia republikanów startować będzie Donald Trump. Z kolei demokratów ma reprezentować urzędujący prezydent Joe Biden. Jednak od czasu debaty pomiędzy tymi dwoma kandydatami nasilają się głosy, że Biden powinien zrezygnować z ubiegania się o reelekcję. 

Zobacz wideo Wszystkie hamulce puściły – Amerykanie chcą alternatywy dla Bidena

Prośby, groźby i apele. Kolejni demokraci wzywają Bidena do zrezygnowania ze startu w wyborach

Mikie Sherrill, reprezentantka demokratów z New Jersey, zaapelowała do Joe Bidena o ustąpienie z wyborów prezydenckich. – Wiem, że prezydentowi Bidenowi bardzo zależy na przyszłości naszego kraju. W związku z tym proszę, aby zadeklarował, że nie będzie się ubiegał o reelekcję i pomoże nam w procesie wyłonienia nowego kandydata – oświadczyła polityczka cytowana przez anews.com. 

Wcześniej podobne apele wystosowało kilku innych kongresmenów z Partii Demokratycznej. – Prezydent Biden powinien zakończyć swoją kandydaturę na drugą kadencję jako prezydent i umożliwić partii nominowanie nowego kandydata na prezydenta. Występ prezydenta w debacie był alarmujący, a Amerykanie jasno dali do zrozumienia, że nie postrzegają go już jako wiarygodnego kandydata do pełnienia urzędu przez kolejne cztery lata. Od czasu debaty prezydent nie odniósł się poważnie do tych obaw. To niedopuszczalne. Stawka jest po prostu zbyt wysoka – mówił z kolei Adam Smith z Waszyngtonu. Łącznie już siedmiu demokratów zwróciło się do Joe Bidena o rezygnację z ubiegania się o reelekcję. Poza Sherril i Smith są to: Lloyd Doggett z Teksasu, Raul Grijalva z Arizony, Seth Moulton z Massachusetts, Mike Quigley z Illinois i Angie Craig z Minnesoty. 

Joe Biden stanowczo o swoim starcie w wyborach. „14 milionów ludzi chce, abym to ja kandydował”

Joe Biden od czasu debaty kilkukrotnie podkreślał, że mimo głosów z mediów i Partii Demokratycznej, zamierza nadal ubiegać się o reelekcję. Ostatnio w wywiadzie dla stacji MSNBC uderzył w elity własnego ugrupowania. – Jestem sfrustrowany elitami. Nie mówią o was, ale o elitach w partii. Oni wszystko niby wiedzą. Jeśli sądzą, że nie powinienem kandydować, to niech wystartują przeciwko mnie. Niech rzucą mi wyzwanie na konwencji – mówił. – Przeciętni wyborcy, czyli 14 milionów ludzi, chcą, abym to ja kandydował – podkreślił. 

– To są wielkie nazwiska, ale nie obchodzi mnie, co te wielkie nazwiska myślą. Nie obchodzą mnie milionerzy. Mylili się w 2020 roku. Mylili się w 2022 roku w sprawie „czerwonej fali” [wygrana Republikanów w wyborach do Kongresu – przyp. red.]. Mylą się w 2024 rok – zapewniał Biden. Kilkukrotnie powtórzył, że „nigdzie się nie wybiera”. Podkreślał, że ma szanse na wygraną z Donaldem Trumpem. – Nie jestem kiepski w tym, co robię – stwierdził. 

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.