
Sikorski był pytany na środowej konferencji prasowej o doniesienia, zgodnie z którymi niektóre biura podróży oferują ponownie wyjazdy do Omanu, mimo zaleceń MSZ, by tam nie jechać.
Szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że Polska uważa Egipt – poza niektórymi jego regionami – za kraj bezpieczny dla turystów. Natomiast, jak dodał, Oman nie został zdjęty z listy ostrzeżeń. – Nadal przestrzegamy: to jest zbyt blisko wojny. Były uderzenia, jeśli się nie mylę, na port w Omanie – zaznaczył minister.
Turyści wracają na Bliski Wschód. Pomimo wojny
Radosław Sikorski podkreślił, że polski rząd z jednej strony chce nadal pomagać polskim obywatelom, ale z drugiej – chce, by zachowywali się oni odpowiedzialnie. Jak się okazuje, turyści ponownie zaczęli podróżować na Bliski Wschód, pomimo trwającego w regionie konfliktu.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór uzupełnił, że z danych resortu wynika, iż są sygnały o „ponownym zapełnianiu się hubów turystycznych i przesiadkowych” na Bliskim Wschodzie. Dlatego, jak podkreślił, resort będzie „podbijał” w swoich mediach społecznościowych wydane wcześniej ostrzeżenia przed podróżami do państw tego regionu.
Czytaj także: „Jest ignorantem, ale ma chłopski rozum. Trump osiągnął pierwszy większy sukces w wojnie z Iranem” – pisze Mariusz Zawadzki na Wyborcza.pl
MSZ odradza podróże na Bliski Wschód
USA i Izrael od 28 lutego bombardują Iran, który w odpowiedzi atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i w cele cywilne, w tym w infrastrukturę wydobywczą.
W związku z zakrojoną na szeroką skalę operacją militarną na Bliskim Wschodzie oraz chaosem, jaki wywołała, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowanie odradza wszelkie podróże do Iranu, Izraela, Libanu, Kuwejtu, Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej, Iraku, Jordanii, Kataru, Palestyny, Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Lepiej także odpuścić sobie loty na rajskie Malediwy, Sri Lankę i Bali. Wszystko dlatego, że większość połączeń do tych miejsc odbywa się przez kraje Zatoki Perskiej, gdzie obecnie trwa konflikt. Podobny problem mogą mieć turyści podróżujący do lub z Nowej Zelandii.
Wiktoria Nicałek (PAP)

