Od lat przewidując faworytów do medalu Tauron Ligi mówi się o „wielkiej trójce”: ŁKS Commercecon Łódź, Grupa Azoty Chemik Police i PGE Rysice Rzeszów. Często ktoś z tego grona zawodzi, a w jego miejsce wchodzą nieobliczalni Grot Budowlani Łódź. Po ostatnim sezonie chrapkę na wejście do ścisłego topu ma BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała… i mają ku temu argumenty.

BKS Bielsko-Biała marzy o medalu Tauron Ligi

Rok temu BKS zakończył sezon na czwartym miejscu, co na południu Polski odebrano jako wielki sukces. Pozycja pozwoliła im na rywalizację w Pucharze CEV, a także poczynienie minimalnych wzmocnień. Minimalnych, bo w Bielsku-Białej mocno doceniają fakt, że udało się zatrzymać czołowe zawodniczki.

Dużym wzmocnieniem okazała się Estonka Kertu Laak, która obecnie plasuje się w czołówce najlepiej punktujących siatkarek. W rankingach indywidualnych wysoko plasują się także Joanna Pacak (3. w zestawieniu najlepiej blokujących) czy Julia Nowicka (3. w rankingu MVP i 2. w gronie najlepiej zagrywających). Efekty gry pojedynczych zawodniczek widać na formie całego zespołu. BKS zajmuje trzecie miejsce w tabeli z minimalną stratą do drugich PGE Rysic Rzeszów.

Rozmowa z Bartłomiejem Piekarczykiem, trenerem BKS-u Bostik ZGO Bielsko Biała

W Bielsku-Białej od kilku lat za wynik sportowy odpowiada Bartłomiej Piekarczyk. Szkoleniowiec drugi sezon może czuć się mocno szczęśliwy, gdyż jego siatkarki walczą o podium Tauron Ligi. Szkoleniowiec nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku sezonu. Choć obecnie BKS zanotował trzy porażki w lidze, to nadal mają argumenty do walki zarówno w lidze, jak i w pucharze.

Z trenerem ośmiokrotnych mistrzyń Polski porozmawialiśmy po wygranym 3:0 meczu Pucharu Polski z KSG Warszawa. BKS był zdecydowanym faworytem starcia z drugoligową ekipą. Piekarczyk wystawił do boju zmienniczki, które zapewniły mu spokojny triumf w setach do 12, 13 i 15. Do występu na turnieju finałowym w Nysie potrzebują jeszcze wygranej nad Grupą Azoty Akademią Tarnów w ćwierćfinale.

Michał Winiarczyk, „Wprost”: Jak podchodziłeś do takiego meczu? Z jednej strony zawsze istnieje możliwość niespodzianki. Z drugiej KSG Warszawa i BKS Bielsko-Biała dzielą dwie klasy rozgrywkowe.

Bartłomiej Piekarczyk: Niezależnie od poziomu przeciwnika naszym celem było podejście do niego z odpowiednim szacunkiem. Wychodzę z założeniem, że wyrazem szacunku w tym przypadku jest gra na najlepszym możliwym poziomie. Chcieliśmy pokazać co potrafimy. Oczywiście, momentami to nie wychodziło. Specyfika hali, inna piłka – nie chcę na to zganiać, ale pewnie niektóre zagrania były przez to trudniejsze. Cieszę się ze zwycięstwa i z tego, że dziewczyny, które na co dzień mniej grają mogły teraz się dłużej pokazać. Myślę, że zaprezentowały się z dobrej strony.

Nie będę ukrywał, różnica dwóch poziomów była bardzo widoczna. Widać to było choćby po potencjale fizycznym. Rywalki grały jednak dobrze w obronie. To poukładany zespół z dużym potencjałem na przyszłość.

Z perspektywy trenera – możesz ze spotkania wygranego w setach do 12, 13 i 15 wyciągnąć coś dla siebie?

Trzeba skupiać się na najprostszych elementach. Wiadomo, wynik jest ważny, ale w przypadku tego spotkania był jednak sprawą drugorzędną. Zdarzyło nam się kilka sytuacji, które na tym poziomie nie powinny mieć miejsca. W jednym secie musieliśmy kilka razy oddawać piłkę, bo coś nie wyszło. Do tego dochodzą jeszcze wystawy sytuacyjne.

Jesteś w pełni zadowolony z tego jak BKS prezentuje się w obecnym sezonie Tauron Ligi? Dziewczyny zasłużyły na szkolną piątkę lub szóstkę?

Cieszę się, że się rozwijamy. Od początku okresu przygotowawczego towarzyszy nam plan wygrania każdego możliwego spotkania. Na ten moment przegraliśmy już kilka, odpadając z Pucharu CEV. Zbieramy doświadczenie, a najważniejsze mecze sezonu wciąż są przed nami. Nie chcę teraz oceniać, czy gramy na piątkę lub na szóstkę. Powiem ci to po zakończeniu sezonu, choć… mam nadzieję, że będzie to szóstka (śmiech).

Na początku sezonu nie mieliście sobie równych. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że to twój zespół i chcesz, by BKS wygrał każde spotkanie… nie zaskoczyło cię to, jak dobrze wam szło?

Duża w tym zasługa okresu przedsezonowego. Dobrze go przepracowaliśmy, przez co mogliśmy w optymistycznych nastrojach podejść do początku sezonu. Pomogło nam to, że byliśmy przez ten czas prawie w komplecie. Cześć klubów, szczególnie tych z czołówki, miała na starcie Tauron Ligi swoje problemy. Wykorzystaliśmy to, co objawiło się świetną serią zwycięstw. Teraz mieliśmy troszkę słabszy okres, ale mam nadzieję, że wracamy już na dobre tory, na których pozostaniemy do końca sezonu.

A może ten świetny start wynikał z faktu, że rywale się jeszcze was „nie nauczyli”?

Ważną siłą obecnego BKS-u jest fakt, że jest on w większości zbudowany na zawodniczkach, które grały w nim już w ubiegłym sezonie. Mocno cieszyliśmy się, że udało się utrzymać praktycznie cały podstawowy skład. Mieliśmy już dobre zgranie, a po okresie przygotowawczym zbudowaliśmy pewność siebie.

Niedawno po raz drugi w sezonie pokonaliście mistrza Polski ŁKS Commercecon Łódź 3:0. O ile po pierwszym meczu pojawiały się głosy, że może rywale nie do końca jeszcze weszli w sezon, o tyle po drugim już nikt chyba nie miał wątpliwości, że taki wynik jest przypadkiem. Lubisz ucierać nosa?

W ogóle nie patrzę na to w ten sposób. Ja i cały sztab skupiamy się tylko na naszej drużynie. Często mówię dziewczynom, że musimy myśleć przede wszystkim o swojej grze i o tym co dzieje się po naszej stronie siatki. Ta piłka, tak czy siak, jest często u nas. Czasem zdarza się, że największymi przeciwnikami w meczu nie są faktycznie przeciwnicy, ale my sami.

Mecz z ŁKS-em był z pewnością dobrze rozegrany. Zwycięstwo cieszyło, tym bardziej że łodzianki to topowa, poukładana drużyna. Dwie wygrane po 3:0 z nimi nie są jednak dziełem przypadku. Nie patrzę na to czy ŁKS w tamtym czasie grał słabiej, czy nie. Zagraliśmy po prostu świetne zawody i to nam dało pewne zwycięstwa.

Jaki jest cel klubu na ten sezon?

Na pewno finał Pucharu Polski. Wygrywając z KSG zrobiliśmy ku temu krok. Oprócz tego celem jest także powtórzenie wyniku z ubiegłego sezonu. Chcemy znów być w najlepszej czwórce i powalczyć o medal Tauron Ligi. Liczymy na upragnione podium i na kolejną szansę występów w europejskich pucharach.

Czy poprzedni i obecny sezon nie jest dla klubu zaletą pod kolejne rozgrywki? Mówię tu o kwestii ewentualnych wzmocnień do zespołu.

Jeżeli drugi rok z rzędu zajmujemy wysoką pozycję w tabeli, to chyba możemy mówić o tym, że kilkuletnia praca klubu jako organizacji, a także sztabu czy dziewczyn mocno procentuje. To cieszy, bo na pewno mogę się zgodzić, że ten wizerunek BKS-u stanowi argument w rozmowach z zawodniczkami. Siatkarki widzą, że nasze wyniki, rozwój nie są dziełem przypadku, że nie jest to jeden szczęśliwy sezon. Każdy już dostrzega, że ten zespół jest w stanie rywalizować, a nawet wygrywać z każdym – nawet z tymi teoretycznie wyżej notowanymi ekipami. Czy kolejny dobry sezon przełoży się na jeszcze lepsze transfery? Chciałbym tak myśleć, ale wiadomo, że w końcu znajdziemy się w sytuacji, gdzie kluczowym argumentem okażą się finanse.

Coś cię zaskakuje w tym sezonie, jeśli chodzi o poczynania ligowych rywali?

Wiesz co? Nie zastanawiałem się nad tym. Wiedziałem, że trójka Chemik, ŁKS i Rysice nadal będzie mocna, a wyniki tylko to potwierdzają. Nie chcę wypowiadać się na temat negatywnych zaskoczeń. Jeśli ktoś miał większe plany, a coś nie wyszło, to są sprawy tych klubów. Dla mnie najważniejsze jest to jak gra BKS. Każdy klub pewnie ma swoje jakieś mniejsze bądź większe problemy.

Wspominasz o tej wieloletniej już trójce Chemik, ŁKS, Rysice. Chciałbyś dołączyć do tego grona, by niedługo mówiono o czołowym kwartecie Tauron Ligi.

Z pewnością to mój duży cel. Chcę, aby BKS na dobre dołączył do wąskiego grona zespołów, z którymi trzeba się liczyć. Wydaje mi się, że już każda drużyna w lidze wie, że z nami trzeba się mocno bić i namęczyć. To dobrze świadczy nie tylko o nas, ale i o całych rozgrywkach. Im więcej mocniejszych zespołów i wyrównanej gry, tym fajniej dla widowiska i prestiżu.

W Tauron Lidze często oglądamy spotkania, które w ogóle nie są wyrównane. Nie chcę stawiać tezy, że liga jest słaba. Po prostu zdarzają się starcia, w których nie widzimy wielkiej walki. Konkurencyjność to plus dla wszystkich – klubów, ligi czy reprezentacji. Więcej ekip, które będą mogły walczyć z każdym, pozwoli siatkarkom na zebranie większego doświadczenia. Może nie będą musiały wyjeżdżać za granicę, bo polska liga je sportowo zadowoli?

Mówi się o lidze trzech prędkości.

Rzeczywiście, coś może być na rzeczy. Liga podzieliła się na kilka stref. Każdy walczy o swoje cele. Budowlani pokazali, że z szóstego miejsca można wejść na podium. Tak naprawdę wszystko jeszcze przed nami.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.