Wojciech Szczurek – prezydent Gdyni, Magdalena Czarzyńska-Jachim – p.o. prezydenta Sopotu oraz Piotr Kryszewski, zastępca prezydenta Gdańska ds. usług komunalnych wystąpili do Czesława Siekierskiego, stojącego na czele Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z prośbą o rewizję aktów prawnych dotyczących możliwości odławiania i kontroli populacji dzików w trójmiejskich lasach. 

Niekontrolowana migracja tych zwierząt stała się realnym problemem i zagrożeniem dla mieszkańców. Obecne przepisy są niewystarczające, by podołać wyzwaniu. W tle są przepisy dotyczące zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusa ASF (Afrykański Pomór Świń) które utrudniają samorządom pracę.

Pomorze. Dziki w centrach miast

Trójmiasto ograniczone jest Zatoką Pucką z jednej strony i parkiem krajobrazowym z drugiej. W lasach dzików jest już tyle, że coraz częściej szukają pożywienia już nie tylko w dzielnicach na tzw. górnym tarasie, a nawet w ścisłych centrach miast. Rodziny dzików, jak gdyby nigdy nic tamują ruch na głównych skrzyżowaniach, nic sobie nie robiąc sobie z ruchu samochodowego. Dewastowane są śmietniki i tereny zielone. 

Do pewnego momentu dziki były sympatycznym obrazkiem znad morza, ale jakiś czas temu problem wyraźnie wymknął się spod kontroli i zaczął stanowić realne wyzwanie dla rządzących Gdańskiem, Gdynią i Sopotem. Wyraźnym dzwonkiem alarmowym był atak dzika na mieszkankę gdyńskiej dzielnicy Pustki Cisowskie. 55-letnia kobieta tuż przed świętami Bożego Narodzenia trafiła na szpitalny oddział ratunkowy w stanie ciężkim, straciła dużo krwi oraz przytomność.

Dlatego właśnie w Gdyni odbył się briefing prasowy, w którym przedstawiciele trójmiejskich samorządów poinformowali media i mieszkańców o liście skierowanym do Czesława Siekierskiego, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. List zawiera prośbę o analizę przepisów prawnych, uniemożliwiających humanitarny sposób regulacji populacji, czyli odławianie dzików i wywożenie ich poza obszar lasów otaczających Trójmiasto. Aktualne przepisy związane z zapobieganiem rozprzestrzeniania się wirusa ASF (Afrykański Pomór Świń) wręcz utrudniał samorządom pracę w tym zakresie.

Dziki nie uznają granic

– Do tej pory współpraca w zakresie regulacji populacji dzików była utrudniona przez brak wspólnej polityki z Lasami Państwowymi. Teraz to się zmienia. Zarówno ja, jak i moi partnerzy z Sopotu i Gdańska mamy za sobą spotkania z nowym dyrektorem regionalnej dyrekcji lasów państwowych, jesteśmy dobrej myśli. Chcemy wspólnie budować bezpieczeństwo w naszych lasach poprzez ograniczenie populacji dzików – powiedział Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

– Jesteśmy tu razem, ponieważ dziki nie uznają granic administracyjnych, wszyscy mamy świadomość, że mieszkańcy oczekują realnych działań. Dziś rano otrzymałam maila od mieszkańców osiedla Mickiewicza, dziki po raz kolejny zdewastowały tereny zielone i śmietniki. Stanowią zagrożenie, mieszkańcy boją się wychodzić rano czy późnym wieczorem. Po sytuacji w Gdyni strach przed dzikami znacznie wzrósł. W budżecie obywatelskim pojawił się projekt, aby cały Sopot od strony lasy odgrodzić płotem. Tego nie jesteśmy w stanie zrobić, poza tym – to nie przyniesie kompleksowego rozwiązania. Jest jeszcze pas nadmorski, którym dziki z miasta do miasta się przemieszczają. Zdecydowanie musimy sprawić, aby mieszkańcy poczuli się bezpiecznie – dodała Magdalena Czarzyńska-Jachim, pełniąca funkcję prezydenta Sopotu.

Sopot kontra bobry. „Podgryzane drzewa zagrażają ludziom”

Sopocki kurort, który znajduje się między Gdańskiem i Gdynią, zmaga się z jeszcze innym, oprócz dzików, problemem.

– Mamy także problem z bobrami, które są gatunkiem chronionym, które mają swoje siedziby blisko osiedli i drzewa przez nie podgryzane zagrażają ludziom i zaparkowanym samochodom. Z jednej strony cieszymy się, że ekosystem się odrodził, z drugiej potrzebujemy aktów prawnych, które na pierwszym miejscu postawią bezpieczeństwo mieszkańców – dodała Czarzyńska-Jachim.

– Apeluję, abyśmy jako mieszkańcy miast nie zachęcali zwierząt do przybycia do miasta, to nie jest ich naturalne środowisko, stąd prośba, aby odpowiednio zabezpieczać punkty gromadzenia odpadów, kompostowniki. Na dziś mamy związane ręce, jedyne co możemy zrobić to humanitarne odstrzały. W zeszłym roku w samym Gdańsku było ich około 1000, w tym roku jest ich już 151 – przyznał Piotr Kryszewski, zastępca prezydenta Gdańska ds. usług komunalnych.

List został podpisany wspólnie i wspólnie wysłany do ministra przez trzy trójmiejskie samorządy, co w zamierzeniu miało pokazać, że potrzebne są rozwiązania systemowe, aby wspólny głos znad morza był bardziej słyszalny.  

Na 25 kwietnia jest zaplanowane spotkanie samorządowców z regionalną dyrekcją Lasów Państwowych, przedstawicieli myśliwych i służb weterynaryjnych. Tymczasem na 7 kwietnia zaplanowane są wybory samorządowe. Aleksandra Dulkiewicz w Gdańsku i Wojciech Szczurek w Gdyni będą walczyć o kolejną kadencję u miejskich sterów, a Magdalenia Czarzyńska-Jachim o pierwszą w Sopocie.

Maciej Słomiński, Gdańsk

Bądź na bieżąco i zostań jednym z ponad 200 tys. obserwujących nasz fanpage – polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.