
Do pierwszej zbrodni dokonanej przez Małgorzatę R. doszło w czerwcu 2012 r. Według ustaleń śledczych kobieta odwiedziła 81-latkę w związku z urodzinami seniorki. W pewnej chwili zaatakowała staruszkę, zadając jej kilkadziesiąt ciosów, m.in. nożem. Po dokonaniu zbrodni miała zabrać z domu zamordowanej pieniądze, dwa złote pierścionki i naszyjnik.
Brutalne zabójstwa seniorek
Kolejnej zbrodni Małgorzata R. dokonała w marcu 2013 r. W piwnicy domu przy ul. Nałęczowskiej w Poznaniu odkryto ciało zamordowanej 82-latki. Kobieta była ciotką Małgorzaty R. Śledczy podali, że Małgorzata R. spotkała się z ciotką w sprawie pożyczonych pieniędzy. Oskarżona zadała ciotce ciosy młotkiem i siekierą. Przed wyjściem z domu miała zabrać co najmniej 1000 zł i złotą biżuterię.
Mimo ujawnienia licznych śladów i dowodów obie sprawy wówczas umorzono. Po latach wrócili do nich policjanci z wielkopolskiego Archiwum X, którzy ponownie przeanalizowali zabezpieczone dowody, a także zweryfikowali zeznania świadków. Prokuratura oskarżyła 56-letnią obecnie Małgorzatę R. o dwa zabójstwa popełnione ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także o kradzież pieniędzy i biżuterii należących do pokrzywdzonych. Oskarżona początkowo nie przyznawała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. Dopiero przy ponownym przesłuchaniu oświadczyła, że to zrobiła.
Proces kobiety ruszył w październiku 2025 r. w Sądzie Okręgowym w Poznaniu i zakończył się zaledwie po jednej rozprawie. Sąd, wydając wyrok, uznał oskarżoną za winną dokonania dwóch zabójstw, przyjmując kwalifikację z art. 148 par. 1 kk, czyli eliminując z opisu czynu wskazywane w akcie oskarżenia kwalifikacje dokonania zbrodni ze szczególnym okrucieństwem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Za każdy z czynów sąd wymierzył oskarżonej karę 25 lat pozbawienia wolności i orzekł karę łączną 30 lat więzienia. Od tego wyroku apelację do sądu II instancji skierowali prokurator, obrońca oskarżonej i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego.
Dożywocie dla Małgorzaty R.
W czwartek (2 kwietnia) sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Poznaniu i po naradzie zmienił wyrok. Uznał, że drugiej zbrodni zabójstwa, z marca 2013 r., oskarżona dokonała ze szczególnym okrucieństwem i za ten czyn wymierzył jej karę dożywocia. Zmienił jednocześnie karę łączną na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Orzekł ponadto od oskarżonej na rzecz oskarżyciela posiłkowego – syna jednej z ofiar – 20 tys. zł tytułem częściowego zadośćuczynienia.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Izabela Pospieska podkreśliła, że wina i sprawstwo oskarżonej nie budzą wątpliwości. Zaznaczyła ponadto, że okoliczności popełnienia drugiej zbrodni wskazują, że w tym przypadku „była to śmierć zadawana na raty, że było to cierpienie rozciągnięte w czasie i że w tym przypadku możemy mówić o szczególnym okrucieństwie”.
– Sąd uznał, że w przypadku tak ważkich okoliczności obciążających jedyną karą, która będzie adekwatna do stopnia społecznej szkodliwości tego czynu, jak i winy oskarżonej, jest kara dożywotniego pozbawienia wolności. Oskarżona swoją postawą udowodniła, że życie ludzkie dla niej nie ma absolutnie żadnego znaczenia – podkreśliła sędzia.
„Sama pozbawiła się prawa do życia w społeczeństwie”
Dodała, że Małgorzata R. swoją postawą przed sądem nie wskazywała na to, że przeżywa w jakikolwiek głębszy sposób te zdarzenia. – Na temat kary dożywotniego pozbawienia wolności można mówić bardzo dużo. Są oczywiście i jej zwolennicy, i przeciwnicy. Rolą sądu jest stosowanie obowiązującego prawa, a nie wdawanie się w jakieś dywagacje uniwersyteckie czy filozoficzne. Niewątpliwie jest to kara eliminacyjna – podkreśliła sędzia.
Stwierdziła jednak, że kara ta „została orzeczona wobec osoby, która dopuściła się morderstw dwóch staruszek bez właściwie uzasadnionego powodu, gdyż zdenerwowanie i emocje nie są powodem do pozbawienia życia kogokolwiek”.
Sędzia wskazała, że po dokonaniu zbrodni Małgorzata R. „żyła z piętnem morderczyni”, a mimo to przez kilkanaście lat funkcjonowała w społeczeństwie, „w zasadzie nie okazując w żaden sposób, że te wydarzenia w jakikolwiek sposób wpłynęły na jej życie”.
– Oskarżona pracowała, żyła w rodzinie i nikt się nie zorientował, co tak naprawdę ciąży na jej sumieniu. Tymczasem pokrzywdzone zostały pozbawione możliwości dożycia swojego życia w sposób cywilizowany, tzn. zgodny z powszechnie akceptowanymi w społeczeństwie zasadami. Nikt nie ma prawa pozbawiać drugiej osoby życia i to jeszcze w taki sposób, w jaki uczyniła to oskarżona. W ten sposób oskarżona sama pozbawiła się prawa do życia w społeczeństwie – zaznaczyła sędzia.
Czytaj też: Prokuratura oskarżyła pięć osób o udział w grupie, która miała podpalać duże obiekty handlowe w Polsce i innych krajach Europy – pisze Wojciech Karpieszuk dla Wyborcza.pl
Anna Jowsa (PAP)
Redagowała Kamila Cieślik

