Do zdarzenia doszło w niedzielę (26 lipca) na ulicy Okulickiego we Wrocławiu. Podkomisarz Aleksandra Freus, rzeczniczka wrocławskiej policji przekazała, że ofiarami są 20-latka i 21-latek z Ukrainy. – Początkiem agresji była sprzeczka w kolejce w sklepie, później mężczyźni zaatakowali obywatela Ukrainy na ulicy – powiedziała. Dodała, że w sprawie pojawia się motyw agresji na tle narodowościowym.
Nagranie z ataku zostało opublikowane w mediach społecznościowych przez matkę pokrzywdzonej kobiety. „Moja córka została bardzo dotkliwie pobita i doznała poważnych obrażeń szyi. W tej chwili lekarze zakładają jej szwy. Zarówno u niej, jak i u jej chłopaka istnieje podejrzenie wstrząśnienia mózgu” – napisała na Facebooku. Brat 20-latki opisał z kolei, że jego siostra miała wcześniej zwrócić w sklepie uwagę mężczyznom, którzy weszli w kolejkę przed nią i jej partnera, a ci mieli ją zwyzywać. To właśnie ci mężczyźni mają, według relacji, odpowiadać za pobicie.
Pobicie pary z Ukrainy we Wrocławiu. Zareagował ambasador
W sprawie pobitej pary zabrał głos ambasador Ukrainy w Polsce. Vasyl Bodnar poinformował w mediach społecznościowych, że ukraiński MSZ polecił Konsulatowi Generalnemu Ukrainy we Wrocławiu podjęcie „niezbędnych działań w trybie pilnym”. „Z przykrością odnotowujemy, że w ostatnim czasie w Polsce coraz częściej dochodzi do aktów przemocy i agresji, których ofiarami padają obywatele Ukrainy” – dodał dyplomata.
Podkreślił, że każdy przypadek napaści na osoby pochodzenia ukraińskiego wymagają „rzetelnego wyjaśnienia oraz właściwej oceny prawnej” ze strony polskiej policji i MSWiA. „Wszelkie przejawy przemocy, ksenofobii i nienawiści są niedopuszczalne i nie powinny mieć miejsca w demokratycznym społeczeństwie!” – zakończył.
Prezydent Wrocławia apeluje do mieszkańców. „W naszym mieście nie ma przyzwolenia na przemoc”
„Z ogromnym niepokojem i oburzeniem przyjąłem informacje o brutalnych napaściach we Wrocławiu, które – według dostępnych informacji – były motywowane uprzedzeniami wobec narodowości. Chcę jasno powiedzieć: w naszym mieście nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią czy uprzedzeniami narodowościowymi. Każdy człowiek, niezależnie od tego, jakim językiem mówi, skąd pochodzi i w co wierzy, ma prawo czuć się we Wrocławiu bezpiecznie” – czytamy we wstępie oświadczenia opublikowanego przez Jacka Sutryka, prezydenta Wrocławia.
Samorządowiec podkreślił, że każdy atak na tle narodowościowym jest „atakiem na całą wspólnotę”. Według niego niedzielne zdarzenie to kolejny „niepokojący sygnał, na który wspólnota Wrocławia musi zareagować z pełną stanowczością”. Sutryk zaapelował też do mieszkańców miasta o solidarność i odpowiedzialność. „Nie bądźmy obojętni wobec przemocy, mowy nienawiści i dyskryminacji. Reagujmy zawsze z troską o własne bezpieczeństwo. Zgłaszajmy takie zdarzenia odpowiednim służbom. Jeśli jest to bezpieczne, dokumentujmy je i przekazujmy materiały Policji. Każda reakcja ma znaczenie i może pomóc zapobiec kolejnym aktom przemoc” – napisał.
Zwrócił się także, do „wszystkich polityków i osób życia publicznego, którzy świadomie lub nieodpowiedzialnie budują przekaz oparty na strachu, uprzedzeniach i podziałach”. „Słowa mają znaczenie. Publiczna narracja, która wskazuje ludzi jako 'obcych’ czy 'gorszych’, może prowadzić do realnej przemocy. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo i spójność wspólnoty zaczyna się także od odpowiedzialności za język debaty publicznej” – czytamy.
Na oświadczenie prezydenta Wrocławia zareagowała ukraińska ambasada. „Ambasador Ukrainy w Polsce Vasyl Bodnar wyraził wdzięczność Prezydentowi Wrocławia Jackowi Sutrykowi za jego stanowczą reakcję, solidarność z osobami poszkodowanymi oraz jasny sprzeciw wobec przemocy, ksenofobii i nienawiści” – przekazała placówka.


