Burmistrz mimo woli. Został wybrany, choć nie kandydował

Burmistrz gminy Philippsreut w Lesie Bawarskim rozpoczyna kolejną kadencję nie do końca z własnej woli. Helmut Knaus nie kandydował ponownie i nie było go na liście kandydatów. A jednak mieszkańcy ponownie go wybrali, oddając na niego 57,1 procent głosów.

Vox populi, vox Dei

W miejscowości w powiecie Freyung-Grafenau prawo do głosowania miało 521 osób. Według wstępnych wyników 216 z 415 wyborców po prostu wpisało jego nazwisko na kartach do głosowania. Frekwencja wyniosła 79,7 procent.

– Przy takim wyniku nie można odmówić – stwierdził Helmut Knaus w rozmowie z agencją DPA. Jak dodał, „jest to przecież uznanie jego pracy” i dlatego decyzja nie była dla niego trudna. Teraz zamierza zasiąść za biurkiem burmistrza na kolejne sześć lat.

Helmut Knaus pełni tę funkcję od 2014 roku. Przed obecnymi wyborami zapowiedział, że właściwie chciałby odejść w wieku 64 lat i ustąpić miejsca innym kandydatom.

Zobacz wideo Strategia (nie)bezpieczeństwa narodowego Co to będzie (cały odcinek)

Praca na etat zamiast pracy społecznej 

Według nowego-starego burmistrza urząd ten ma co prawda oficjalnie charakter społeczny, ale w rzeczywistości jest to praca na pełen etat, która „wymaga dużego idealizmu”. Jego zdaniem nawet w małych gminach burmistrzowie powinni pracować na etatach. 

Nierzadko pracuje się nawet 100 godzin tygodniowo, a wiele spotkań odbywa się wieczorami lub w weekendy. W zasadzie trzeba być dostępnym przez całą dobę, na przykład w przypadku pożaru lub alarmu związanego z zaopatrzeniem w wodę. To z pewnością – zdaniem Helmuta Knausa – odstrasza wielu potencjalnych kandydatów.

Czytaj także: Przemysław Czarnek oficjalnie kpi z Zielonego Ładu i OZE. Tymczasem kandydat PiS-u na premiera panele fotowoltaiczne na dachu swojego domu ma od ponad sześciu lat. Sąsiedzi opowiadają dziennikarzowi Wyborczej, że polityk chwali sobie odnawialne źródło energii.

***

(DPA/jak)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

Udział
Exit mobile version