Podczas ataku na Izrael 7 października 2023 r. Hamas i inne palestyńskie ugrupowania zbrojne uprowadziły do Strefy Gazy 251 osób, w tym 209 żywych zakładników i ciała 42 zabitych. Spośród uprowadzonych 166 zakładników uwolniono w ramach porozumień o zawieszeniu broni i wymianie więźniów, a ośmiu uratowała izraelska armia. Spośród pozostałych 40 osób 16 zostało zabitych przez porywaczy, 11 zginęło wskutek działań izraelskiej armii, pięć zmarło z powodu odniesionych ran, a przyczyny śmierci ośmiu pozostają nieznane.
Awi Gil pełnił funkcję sekretarza wojskowego premiera podczas ataku Hamasu 7 października 2023 r. i w pierwszych miesiącach wojny. W czwartek (8 października) w wywiadzie dla Kanału 12 generał ocenił, że część spośród 209 zakładników uprowadzonych przez Hamas można było uwolnić wcześniej, a niektórzy z 40, którzy zginęli lub zmarli w niewoli, mogli przeżyć.
Były doradca Netanjahu: Część zakładników zginęła przez decyzje polityczne premiera
Z relacji generała wynika, że zdarzały się sytuacje, w których Benjamin Netanjahu początkowo zgadzał się na porozumienie z Hamasem, ale zmieniał stanowisko po sprzeciwie skrajnie prawicowych ministrów swojej koalicji, niezgadzających się na zakończenie walk. Według Gila z czasem narastały rozbieżności między zaleceniami wojska i służb, a nawet osobistymi preferencjami premiera, a stanowiskiem jego ministrów.
Na pytanie, czy zakładnicy ginęli w niewoli z powodów politycznych, choć można było ich uratować, Gil odpowiedział: „To prawda, mogli wrócić wcześniej”. Z jego relacji wynika, że był świadkiem sytuacji, w której Netanjahu przedłożył utrzymanie koalicji rządzącej i pozostanie u władzy nad życie zakładników.
Atak Hamasu na Izrael. Generał o pierwszych godzinach
Były sekretarz wojskowy odniósł się także do działań Netanjahu w dniu ataku Hamasu. Według jego relacji premier został obudzony, gdy rozpoczął się ostrzał rakietowy Izraela, ale przez kolejne dwie godziny nie poprosił o połączenie z najwyższymi przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Do wojskowej siedziby dowództwa w Tel Awiwie przybył również po dwóch godzinach.
Benjamin Netanjahu utrzymuje, że służby celowo nie obudziły go wcześniej, choć dysponowały informacjami o zagrożeniu, i że mógłby wówczas zapobiec atakowi. Gil odrzucił te zarzuty, zaznaczając, że armia nie potrzebowała zgody premiera, by zmobilizować rezerwistów czy zaatakować przywódców Hamasu.
Gil oskarżył również szefa kancelarii Netanjahu, Cachiego Brawermana, o próbę sfałszowania dokumentacji z dnia ataku. Według niego Brawerman chciał zmienić godzinę jednej z rozmów premiera z sekretarzem wojskowym, co mogło służyć przerzuceniu odpowiedzialności za zaniedbania na służby.
Po ataku izraelska armia i służby przyznały, że nie zdołały mu zapobiec. Ze stanowisk odeszli m.in. szefowie sztabu i kontrwywiadu (Szin Betu). Wciąż nie rozliczono jednak politycznych zaniedbań. Netanjahu nie przyznał się do osobistych błędów i od początku sprzeciwia się powołaniu niezależnej państwowej komisji śledczej, której członków wyznacza prezes Sądu Najwyższego.
Media: przed atakiem Hamasu armia i służby ostrzegały Netanjahu
Dziennikarze Kanału 12 przedstawili w czwartek kilkanaście przypadków ostrzeżeń i związanych z nimi działań lub zaniechań premiera. Sygnały napływały od najwyższych przedstawicieli izraelskiego aparatu bezpieczeństwa, w tym ówczesnego ministra obrony Joawa Galanta, szefa sztabu armii Herciego Halewiego i szefa kontrwywiadu (Szin Betu) Ronena Bara.
Przedstawiciele wojska i wywiadu alarmowali, że przeciwnicy Izraela dostrzegają osłabienie państwa wywołane kryzysem wewnętrznym i mogą wykorzystać tę sytuację do rozpoczęcia konfliktu. Szczególne obawy budziły protesty przeciwko reformie sądownictwa oraz narastający sprzeciw części rezerwistów wobec polityki rządu, które mogły osłabić gotowość bojową armii. Na miesiąc przed atakiem Hamasu Galant przekazał premierowi siedmiostronicowy dokument, w którym ostrzegał przed pogarszającą się sytuacją w armii i zagrożeniami dla bezpieczeństwa państwa.
Według Kanału 12 Netanjahu nie reagował na takie opinie, przekładał spotkania z przedstawicielami służb lub odmawiał ich przyjęcia. Niektóre sygnały pozostawały bez odpowiedzi. Dziennikarze podkreślili, że ostrzeżenia miały charakter przede wszystkim strategiczny i nie dotyczyły konkretnego planu ataku Hamasu na 7 października. W materiale zaznaczyli jednak, że lekceważenie tych sygnałów przez premiera nie zwalnia wojska i służb wywiadowczych z odpowiedzialności za nieprzewidzenie ataku.
Po ataku Hamasu Izrael rozpoczął pierwsze naloty na Strefę Gazy, a 28 października na palestyńskie terytorium wkroczyły wojska lądowe. Konflikt przerodził się w długotrwałą wojnę, która przyniosła długotrwały kryzys humanitarny. Jak podaje kontrolowane przez Hamas ministerstwo zdrowia, którego statystyki ONZ uznaje za wiarygodne, w izraelskiej ofensywie przesiedlona została niemal cała ludność Strefy Gazy, a zginęło ponad 74 tys. Palestyńczyków. W kampanii zginęło też 472 izraelskich żołnierzy. Od ogłoszenia zawieszenia broni w październiku ubiegłego roku izraelskie siły zabiły co najmniej 1450 osób – wynika z danych resortu.
Źródło: PAP


