
Analitycy e-petrol nie kryją, że czarne chmury zbierają się nad rynkiem paliw. Amerykanie wzmacniają swoją obecność militarną w rejonie Bliskiego Wschodu, sygnalizując gotowość do ataku na Iran. Ewentualny konflikt, jeśli doprowadzi do blokady cieśniny Ormuz, kluczowej drogi dla transportu surowca z rejonu Zatoki Perskiej, będzie podażowym szokiem dla rynku naftowego.
– Z dzisiejszej perspektywy trudno ocenić ewentualne skutki takiego scenariusza, bo byłoby to zdarzenie bezprecedensowe, porównywalne chyba jedynie z kryzysem z lat 70-tych, wywołanym kilkumiesięcznym embargiem na dostawy surowca wprowadzonym przez kraje arabskie w reakcji na wojnę Jom Kipur – oceniają eksperci.
Rozpędu nabierają ceny paliw w hurcie. Diesel jest w rafineriach wyceniany na 4743,40 zł/metr sześcienny i to jego najwyższa cena od listopada ubiegłego roku. Olej napędowy na przestrzeni tygodnia zdrożał o 150,80 zł. W przypadku benzyny skala podwyżki nie jest jeszcze duża, bo metr sześcienny 95-oktanowej odmiany tego paliwa kosztuje dzisiaj średnio 4417,20 zł i jego cena jest o 40,60 zł wyższa niż tydzień temu.
Początek drugiej połowy lutego przyniósł również podwyżki cen paliw na stacjach. Popularna „95” podrożała w tym tygodniu o 5 groszy. Średnia cena tego paliwa w Polsce to 5,67 zł/l. Taką samą zmianę zanotował autogaz, który po podwyżce kosztuje 2,74 zł/l. Analitycy zwracają uwagę, że ostatnio był tak drogi w połowie ubiegłego roku. Więcej kosztuje też tankowanie oleju napędowego. Diesel, który podrożał o 3 grosze, kosztuje na stacjach średnio 5,96 zł/l.
Ceny paliw pójdą w górę?
Ile kierowcy zapłacą na stacjach w ostatnim tygodniu lutego? Eksperci e-petrol prognozują kontynuację podwyżek. Przewidywane przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw, przy założeniu braku podażowego szoku na rynku naftowym na początku przyszłego tygodnia, wynoszą: 5,63-5,76 zł/l dla 95-oktanowej benzyny, dla oleju napędowego 5,94-6,06 zł/l oraz 2,73-2,80 zł/l dla autogazu.
Analitycy podkreślają, że obecnie rynek znajduje się w stanie zawieszenia, analizując mieszankę różnych zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który wyznaczył Iranowi zaledwie kilkunastodniowe ultimatum na porozumienie nuklearne, oraz realnych ruchów wojskowych. Choć inwestorzy początkowo traktowali te słowa jako element politycznego spektaklu, wzmacnianie obecności USA w regionie, szczególnie grup uderzeniowych lotniskowców, sprawia, że branża jest w pełnej gotowości na gwałtowne umocnienie dolara i skok cen surowca w razie jakiejkolwiek eskalacji. Sytuację zaognia postawa Teheranu, który nie zamierza ustępować pola, zapowiadając wspólne manewry morskie z Rosją oraz testy rakietowe. Kluczowym punktem zapalnym pozostaje cieśnina Ormuz, czyli strategiczne wąskie gardło, przez które przepływa co piąta baryłka ropy na świecie. Jakiekolwiek, nawet krótkotrwałe zakłócenia w tym rejonie mogłyby drastycznie ograniczyć globalną podaż. Ta nerwowość jest dodatkowo potęgowana przez brak przełomu na linii Rosja–Ukraina, co utrzymuje globalne ryzyko geopolityczne na wysokim poziomie.
– Wszystkie doniesienia medialne z ostatnich dni wskazują zgodnie, że rynek jest obecnie „zakładnikiem” zegara odliczającego czas do wygaśnięcia amerykańskiego ultimatum, a potencjał do silnego wybicia w górę pozostaje ściśle uzależniony od tego, czy dyplomatyczny teatr zamieni się w realne działania – podsumowują eksperci e-petrol.

