
-
Generał Leon Komornicki uważa, że spór o UPA i odebranie Orderu Orła Białego wpisuje się w szerszy kontekst relacji polsko-ukraińskich i polityki Kijowa wobec Warszawy.
-
Nadanie jednostce wojskowej Ukrainy imienia UPA oraz reakcje dyplomatyczne są według generała elementami szerszej strategii, w której Polska jest postrzegana jako konkurencja.
-
Komornicki wskazuje na potrzebę współpracy polsko-ukraińskiej i wymiany doświadczeń wojskowych, jednocześnie zwracając uwagę na potrzebę szukania spraw łączących oba kraje w historii.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy otrzymało imię „bohaterów UPA” 27 maja. Decyzję podjął prezydent Ukrainy. UPA to Ukraińska Powstańcza Armia. Brała udział w rzezi wołyńskiej. Instytut Pamięci Narodowej klasyfikuje to zdarzenie jako ludobójstwo.
Niemal miesiąc później prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, który ten otrzymał od Andrzeja Dudy w 2023 roku.
Decyzja Nawrockiego spotkała się z krytyką w Kijowie. „Prezydent Polski uciekł się do nieprzyjaznego aktu wobec naszego narodu” – ocenił szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow. Podobnie jak wcześniej ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, zapowiedział zwrócenie swojego odznaczenia, które sam otrzymał od polskiego prezydenta.
Zdaniem generała Leona Komornickiego, sprawa orderu nie jest ani detalem, ani przypadkiem. Wpisuje się w szerszy obraz relacji polsko-ukraińskich i strategię, jaką Kijów obrał wobec Warszawy.
Order Orła Białego. Komornicki: Jesteśmy dla Ukrainy konkurencją
– To naprawdę groźne sprawy, jeżeli chodzi o procesy, które tam następują. Popatrzmy na Ukrainę z punktu widzenia nie tylko tego, że oni walczą za nas, bo walczą za siebie, natomiast my na tym korzystamy. To oczywista oczywistość. Nie ma tu żadnej zdrożności, nie są przekroczone granice etyki – mówi Interii były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Podkreśla przy tym, że wojna w Ukranie jest dla Polski szansą w kontekście pozycji i roli państw w Europie Środkowo-Wschodniej. – Niestety nie potrafimy z tej szansy skorzystać. Ukraińcy przejmują inicjatywę w sferze politycznej i strategicznej. Przejmują rolę, którą my powinniśmy mieć. Zaczęli definiować, co na wschodniej flance Europy ma się dziać – ocenia Komornicki.
Generał wskazuje, że Polska nie uczestniczy w „grze” spotkań organizowanych przez Ukrainę. Można tu wskazać chociażby rozmowy w Londynie 7 czerwca, kiedy Wołodymyr Zełenski spotkał się z przywódcami Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.
– Zostaliśmy przez Ukrainę pominięci, bo jesteśmy z ich perspektywy konkurencją – uważa generał i zaznacza, że to błędne założenie. Jednocześnie wskazuje, że „nie można przymykać oczu” na budowę „fundamentów ustroju politycznego Ukrainy na banderyzmie”.
Ukraińcy przejmują inicjatywę w sferze politycznej i strategicznej. Przejmują rolę, którą my powinniśmy mieć. Zaczęli definiować, co na wschodniej flance Europy ma się dziać
W tym miejscu – zdaniem generała – łączą się wątki historyczne i relacji polsko-ukraińskich. Podkreśla, że nacjonalizm, połączony z opowieścią o UPA, jest widoczny we wszystkich przestrzeniach funkcjonowania państwa ukraińskiego. Jego zdaniem proces rozpoczął się w latach 90., trwa do dzisiaj i eskaluje. Wymienia gesty i symbole związane z UPA, obecne w ukraińskim wojsku i edukacji. Jednocześnie elementy te mogą służyć jako argument przeciwko Polsce.
– Nadanie imienia UPA jednostce wojskowej to tylko incydent, jedno z przedsięwzięć, w które prezydent Ukrainy osobiście się zaangażował w tak ważnym momencie dla nas i Ukrainy. To nie przypadek. Ale sprawy zaszły tak daleko, że my nie jesteśmy w stanie sami rozwiązać sprawy, czy to odbierając order czy wprowadzając sankcje w postaci wstrzymania opłat za Starlinki – mówi Interii.
Jednostka z imieniem UPA. „Celowa wrzutka”
Generał podkreśla również, że nadanie imienia UPA jednostce wojskowej było świadomym, przemyślanym działaniem. – To była celowa wrzutka, żeby nas skłócić, ośmieszyć i pokazać w oczach Europejczyków i Stanów Zjednoczonych jako państwo nieodpowiedzialne i kłótliwe – mówi nasz rozmówca. W ten sposób w ocenie generała Ukraina stara się deprecjonować rolę Polski, sama starając się o prymat w regionie.
Komornicki jednocześnie nawołuje do szukania porozumienia w historii, która łączy Warszawę i Kijów. – Łączy nas wspólnota walki z bolszewizmem – podkreśla. Wskazuje na współpracę, kiedy w ramach paktu Piłsudski-Petlura z 1920 roku wojska Ukraińskiej Republiki Ludowej wspólnie z Polakami powstrzymały Armię Czerwoną.
Komornicki zaznacza również, że współpraca z Ukrainą jest dla Polski ważna nie tylko ze względu na rolę państwa w regionie.
– Powinniśmy się konsolidować. Ważna jest wymiana doświadczeń i ścisła współpraca obronna, również w wymiarze programu SAFE. Musimy mieć maksymalną wiedzę, żeby te pieniądze były właściwie wykorzystane. Wojna to największe i najbardziej efektywne laboratorium. Żadne instytuty nie dadzą wiedzy, którą daje wojna. Wiedzy, którą Rosja czerpie pełnymi garściami, bo walczy. A my? – pyta generał Leon Komornicki w rozmowie z Interią.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
Prezydent zdecydował ws. Orderu Orła Białego Zełenskiego
-
Spotkanie Tuska z Zełenskim w Brukseli. „Miało szczególne znaczenie”

