
Chiny są największym konsumentem węgla na świecie. Państwu Środka nie przeszkadza to jednak w ambitnych, zielonych projektach. Chiny odpowiadają dziś za trzy czwarte wszystkich nowych inwestycji w energetykę słoneczną i wiatrową na świecie. Poza tym od blisko 50 lat zalesiają swój kraj. Jak się okazuje dało to pozytywne i zaskakujące efekty.
Powstający od lat Wielki Zielony Mur miał m.in. spowolnić pustynnienie kraju. Państwo Środka aktywnie zalesia swój kraj – udział lasów w powierzchni Chin wzrósł z ok. 10 proc. do ponad 25 proc.
Jak można przeczytać na łamach czasopisma „Earth’s Future”, ta strategia przyniosła jeszcze inny, dodatkowy efekt. Choć wielki plan zalesiania miał przynieść przede wszystkim wolniejszą degradację gleby i spowolnić zmianę klimatu, to doprowadził także do zmiany obiegu wody w Chinach.
Wszystko na Wyżynie Tybetańskiej
Zmiany w użytkowaniu gruntów w latach 2001-2020 wpłynęły na cykl hydrologiczny kraju. Odkryto, że zmiany te doprowadziły do zwiększenia parowania z gruntów i roślin, co skutkowało nieznacznie większymi opadami.
Wyniki pokazały, że ogólna ewapotranspiracja wzrosła bardziej niż opady, co oznacza, że część wody została utracona do atmosfery – zauważyli naukowcy. Jednak trend nie był spójny w całych Chinach, ponieważ wiatry mogą transportować wodę nawet na odległość 7 tys. kilometrów od jej źródła. To oznacza, że ewapotranspiracja w jednym miejscu często wpływa na opady w innym.
Badacze zaobserwowali, że ekspansja lasów w wschodnim regionie monsunowym Chin oraz odtwarzanie terenów trawiastych w pozostałej części kraju zwiększyły ewapotranspirację, ale opady wzrosły jedynie na Wyżynie Tybetańskiej, więc w innych regionach nastąpił spadek dostępności wody.
Mimo że obieg wody stał się bardziej aktywny, to lokalnie utrata wody jest większa
Jak odnotowuje portal Live Science, sadzenie lasów i wpływ tego procederu na cykl wodny ma poważne skutki dla zarządzania zasobami wody w Chinach. Kraj mierzy się bowiem z nierówną dystrybucją wody.
W północnej części Chin mieszka ok. 46 proc. ludności i znajduje się tam 60 proc. wszystkich pól uprawnych, ale jest tam jedynie 20 proc. całych zasobów wodnych kraju. Władze starają się wyrównać dostęp do wody dla mieszkańców, ale naukowcy ostrzegają, że trzeba wziąć pod uwagę także wpływ intensywnego zalesiania na cykl hydrologiczny poszczególnych obszarów kraju.

