
O sprawie, która gruchnęła w trakcie ZIO 2026, informowaliśmy na bieżąco na łamach WPROST. Polka po bardzo szczerych wywiadach w trakcie igrzysk, tuż po swoim starcie na dystansie 500 metrów w łyżwiarstwie szybkim, stała się tematem numer 1. Wójcik zasugerowała bowiem, że nie mogła liczyć na wsparcie ze strony federacji.
Nie zabrakło również reakcji od Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Perspektywa była zupełnie inna od tej, którą przedstawiła zawodniczka tuż po zajęciu 11. miejsca we Włoszech. W mediach mocno zawrzało.
Andżelika Wójcik zabrała głos ws. afery na igrzyskach. Szczery wpis
Na wpis odnoszący się do całego zamieszania, ze strony panczenistki, trzeba było poczekać kilka dni. Reprezentantka Polski zabrała jednak głos za pośrednictwem mediów społecznościowych, umieszczając wpis na Instagramie.
11. miejsce w indywidualnym biegu na pięćset metrów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Po prostu dumna! Samo to, że stanęłam na starcie w walce z najlepszymi zawodniczkami na świecie z marzeniami o olimpijskim medalu POMIMO tego wszystkiego, co przeszłam w przeciągu ostatniego czterolecia – jako wojowniczka, jako osoba, która pokazała, że POMIMO – można sięgać po marzenia. To zahartowało mnie i pokazało mi, że nie ma wyzwań w życiu, które są dla mnie nie do przejścia.
Wszystkie kontuzje, jakie musiałam zwalczać, wszystkie przeciwności losu, wszystko to – co próbowało mnie złamać jako ambitnego sportowca, ale też i człowieka, wszystko to, co nie zostało głośno wypowiedziane, bo niekiedy jedynym wyjściem było obranie strategii milczenia, aby przetrwać…
Cieszę się, że zostałam „cichą legendą” – bo legendą tylko i wyłącznie wśród tych z najbliższego sportowego środowiska. Tych, którzy wiedzą, jaka jest prawda. Nawet tych, którzy wiedzą, ale usilnie ten konstrukt podwójnej moralności podtrzymują, choć nie koniecznie robią to w złej wierze. Bez względu na intencje – to właśnie wszyscy ci ludzie byli świadkami tego, że stać mnie na tak wiele, pomimo wszelkich przeciwności.
Że właśnie pomimo wszelkich przeciwności – walczyłam o siebie. W końcowym etapie „UNO SOLO”, bo tak naprawdę nie było już niczego do stracenia
„Prawda może być spóźniona, ale nigdy przegrana”
Wygląda zatem na to, że panczenistka pozostanie ze swoim stanowiskiem tak, jak miało to miejsce w trakcie ZIO 2026. A spojrzenie ze strony władz federacji polskiego łyżwiarstwa szybkiego będzie inne.
Co ciekawe, w ostatnich dniach informowaliśmy również o komentarzu w sprawie Wójcik ze strony jej koleżanki z drużyny. Mowa o innej reprezentantce Polski, która na 500 metrów zajęła 6. miejsce – Kai Ziomek-Nogal. Panczenistka była mocno zdziwiona zachowaniem i słowami ze strony Wójcik.
ZIO 2026: Cztery medale olimpijskie dla reprezentacji Polski
Igrzyska na Półwyspie Apenińskim dla reprezentacji Polski były całkiem udane. Spoglądając choćby przez pryzmat dorobku medalowego, to najlepszy występ olimpijskiej drużyny w biało-czerwonych barwach od przeszło 12 lat.
Medale dla reprezentacji Polski podczas ZIO 2026 zdobywali przede wszystkim skoczkowie narciarscy. Jeden z nich, mający 19 lat debiutant olimpijski – Kacper Tomasiak – zgarnął aż trzy z nich. Lider kadry trenera Macieja Maciusiaka kolejno był: srebrny na normalnej skoczni, brązowy na dużym obiekcie w Predazzo i ponownie wicemistrzem olimpijskim w konkursie duetów. W tym ostatnim wypadku dwuosobową drużynę z Tomasiakiem stworzył Paweł Wąsek.
Nie można również zapominać o pierwszym od 2014 roku medalu dla polskich panczenów na ZIO. Sięgnął po niego Władimir Semirunnij. „Władek” został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 km.
Reprezentacja Polski w swojej historii startów na ZIO sięgnęła zatem łącznie po 27 medali – odpowiednio siedem złotych, dziesięć srebrnych i dziesięć brązowych. Co ciekawe, pierwszy krążek dla Polski, brązowy, zdobył Franciszek Gąsienica-Groń (kombinacja norweska) niemal równo 70 lat temu, podczas igrzysk w… Cortinie d’Ampezzo. Historia w tym roku zatoczyła zatem piękne włosko-polskie, olimpijskie koło.
A skoro o historii mowa, to podczas ZIO 2026 wydarzyła się jeszcze jedna, szczególna historia. Mianowicie Klaudia Adamek – jako pierwsza w dziejach polskiego olimpizmu – wystartowała zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach. Była lekkoatletka i uczestniczka IO w Tokio (2021) w sztafecie 4×100 metrów, skompletowała olimpijski zestaw startując we Włoszech (2026) w bobslejowej dwójce.

