Zarzuty w związku z aferą wizową usłyszeli już Edgar Kobos i wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk. Ten drugi nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań, z kolei Kobos zgodził się zeznawać i współpracuje z prokuraturą. We wtorek (27 lutego) na kolejnym posiedzeniu komisji śledczej w tej sprawie zostali przesłuchani konsulowie Rzeczypospolitej Polskiej w Indiach – Damian Irzyk i Mateusz Reszczyk, którzy przekazali szczegóły składające się na obraz tego, jak miały wyglądać procesy decyzyjne w sprawie wydawania wiz.

Zobacz wideo
Tysiące rolników, czołg i hasła krytykujące Zielony Ład, czyli relacja z protestu rolników

Afera wizowa, czyli filmowcy z Indii, awantury w MSZ i strach przed „narażeniem się”

Urzędnicy potwierdzili doniesienia Onetu, który w połowie września 2023 roku ujawnił rzekome naciski między innymi Piotra Wawrzyka i Edgara Kobosa na obu konsulów. Mieli oni wówczas otrzymywać polecenia o przyznawanie wielokrotnych wiz Schengen, które uprawniają do wjazdu na teren Unii Europejskiej. Osoby te miały być wskazywane bezpośrednio przez Wawrzyka i nie spełniać żadnych kryteriów. Jak zauważył portal, podobne sytuacje występowały między innymi w Stambule, Rijadzie, Islamabadzie, Bangkoku, Singapurze, Hongkongu oraz Dar-es Salam. 

W połowie listopada 2022 roku szef Departamentu Konsularnego w MSZ Marcin Jakubowski miał wysłać do swojej zastępczyni Beaty Brzywczy listę 35 Hindusów, którzy powinni dostać wizy. „Pani Dyrektor, ważna rzecz, to jest ekipa filmowa. Przylot na zdjęcia planują 10 grudnia. Zatem sprawa jest bardzo pilna” – brzmiała ujawniona wiadomość, w której zaznaczono, że urzędnicy konsularni powinni kontaktować się z Edgarem Kobosem. Z korespondencji wynikało, że lista pochodzi od Wawrzyka. Onet przekazał, że dyplomaci od początku mieli zastrzeżenia do większości petentów, ale ulegali ze względu na naciski. Udzielenie wiz jednokrotnego użytku miało kończyć się awanturą z MSZ i zmianą na wizy wielokrotne. 

Około miesiąca później MSZ miał wysłać do Indii kolejny e-mail, który również dotyczył wiz tym razem dla ponad 80 Hindusów – chodziło o kolejną rzekomą grupę filmową. Rozmowy z nimi były przeprowadzane przez wynajętą firmę. – Kosmetyczka pracowała na stacji benzynowej od pół roku. Nie wiedziała, w jaki sposób dostała się do obsługi filmowej. Twierdziła, że załatwił to jej ojciec. Choreograf nie potrafił tańczyć. Aktor nie był w stanie pokazać żadnego dorobku filmowego – relacjonował wicekonsul Reszczyk. Dodatkowo ubiegający się o wizę mieli w przeszłości nigdzie nie wyjeżdżać.

W międzyczasie Mateusz Reszczyk miał otrzymać nieformalnymi kanałami informację z USA o nowym kanale przerzutu imigrantów z Indii przez Europę do USA. Co ważne w tym kontekście, wiza Schengen uprawnia do wyjazdu do Meksyku, skąd można dostać się do USA. W wyniku tych doniesień konsulowie odmówili udzielenia wiz wspomnianej grupie 80 Hindusów, co spotkało się z reakcją MSZ, które miało wysłać kontrole do konsulatu. Damian Irzyk stwierdził, że to był to element szykan i nacisku centrali MSZ, aby wymusić zmianę decyzji w sprawie „filmowców”. Czworo konsulów solidarnie podpisało się po decyzjami odmownymi, „żeby indywidualnie nie narazić się na rewanż ze strony ludzi Wawrzyka”. MSZ nie przedłużyło jednak umowy z Irzykiem, który miał zostać konsulem w Hongkongu.

Problem z wizami. „Jesteśmy ostatnią śluzą, która ratuje ten kraj przed zalewem ludzi”

Mateusz Reszczyk wskazał, że podobne sytuacje zdarzają się w środowisku akademickim niektórych prywatnych szkół, które mają traktować studentów jako źródło zarobku i nie sprawdzać ich kwalifikacji. – Część z tych szkół przyjmuje tych ludzi i oni wiedzą, że po studiach będą mogli pracować bez konieczności uzyskania pozwolenia na pracę, ale większość przyjeżdża lub próbuje przyjechać i wcale nie rozpoczyna studiów – mówił konsul. Problemy mają dotyczyć również samych urzędów. – Zezwolenia na pracę są drukowane w sposób fabryczny w każdym urzędzie wojewódzkim i można je wydać na dowolną osobę, niezależnie od tego, czy jest to wysoko wykwalifikowany pracownik, czy terrorysta – poinformował Reszczyk. W takiej sytuacji to konsulowie są decyzyjni, kto otrzyma wizę. – Jesteśmy ostatnią śluzą, która ratuje ten kraj przed zalewem ludzi, którzy są kompletnie nieprzygotowani do pracy – stwierdził konsul Mateusz Reszczyk.

Jak pisaliśmy w Gazeta.pl, przewodniczący komisji śledczej ds. afery wizowej Michał Szczerba wyjaśnił, że wezwani dyplomaci są niezwykle ważnymi świadkami. – Dwóch kluczowych świadków, polscy konsulowie z Mumbaju, którzy dostrzegli ten niecny proceder tworzenia kanału przerzutowego przez Indie do Europy, a następnie do Stanów Zjednoczonych. To dzięki ich sygnalnym działaniom, mam wrażenie, że afera wizowa na pewnym etapie się zatrzymała – tłumaczył. – To są te osoby, wobec których minister Wawrzyk, Edgar Kobos wyrażali oczekiwania co do określonych zachowań. Są to jednocześnie ci konsulowie, którzy zatrzymali kolejne grupy osób, które miały wjechać za łapówkę do Polski – dodał Szczerba.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.