
-
Polscy i australijscy naukowcy wykazali, że ryby stają się mniejsze z powodu intensywnych połowów oraz zmian klimatu wpływających na ewolucję.
-
Opracowano model, który uwzględnia ewolucję i pokazuje, że wzrost śmiertelności ryb sprzyja mniejszym rozmiarom ciała oraz wcześniejszemu dojrzewaniu.
-
Badania sugerują, że skuteczna ochrona dużych osobników i rozwój rezerwatów morskich mogą pomóc w przeciwdziałaniu negatywnym skutkom, a spowalnianie zmian klimatu jest kluczowe.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Prof. Jan Kozłowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jako pierwszy autor publikacji, wraz z zespołem opracował model, który wyjaśnia to zjawisko i pozwala prognozować jego skutki dla przyszłych połowów. Pokazuje on, że ryby „decydują”, jak wykorzystać energię – czy przeznaczyć ją na wzrost, czy na rozmnażanie.
– Wzrost to inwestycja w przyszłość. Jeśli ryby częściej giną, na przykład przez połowy lub wyższą temperaturę wody, ta inwestycja przestaje się opłacać – wyjaśnił w rozmowie z PAP prof. Jan Kozłowski. Jak dodał, w takiej sytuacji lepiej wcześniej osiągnąć dojrzałość i przeznaczyć więcej energii na rozród.
W efekcie kolejne pokolenia ryb dojrzewają szybciej i osiągają mniejsze rozmiary. Badacz podkreślił, że dotyczy to zarówno wpływu rybołówstwa, jak i zmian klimatu. – Każdy wzrost śmiertelności działa w tym samym kierunku – sprzyja mniejszym rozmiarom ciała. Dotyczy to zarówno odławiania ryb, jak i ocieplenia wód, a także innych czynników, jak zanieczyszczenie środowiska – wyjaśnił.
Ewolucja znacznie przyspieszyła. Odpowiadamy za to
Naukowcy wskazali, że ewolucja, którą jeszcze niedawno uważano za proces bardzo powolny, może zachodzić znacznie szybciej. – Ewolucja może przebiegać w ciągu kilku lub kilkunastu pokoleń, jeśli zmieniają się warunki środowiska – powiedział prof. Kozłowski.
Dotychczasowe modele stosowane w rybołówstwie nie uwzględniały tych procesów. Opierały się na uproszczonych założeniach dotyczących wzrostu ryb i liczby składanych jaj oraz ignorowały wpływ ewolucji na populacje.
– Wprowadziliśmy ewolucję do modeli dotyczących rybołówstwa i pokazaliśmy, że nie można jej ignorować – wskazał naukowiec z UJ. Nowy model został przetestowany na danych ponad 2000 gatunków ryb i dobrze odtwarza ich wzrost oraz wiek dojrzewania. Pokazuje też, że duże samice mają kluczowe znaczenie dla reprodukcji.
– Jedna samica o masie 10 kg złoży znacznie więcej jaj niż dziesięć samic o masie 1 kg – zaznaczył badacz.
Połowy ryb mogą spaść dramatycznie
Uwzględnienie procesów ewolucyjnych zmienia prognozy dla rybołówstwa. Jak wynika z badań, do 2100 roku połowy 43 kluczowych gatunków ryb mogą spaść o ok. 22 proc., jeśli uwzględnić ich zmniejszanie się. Bez tego czynnika spadek wyniósłby ok. 14 proc.
Z danych Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) z 2025 roku wynika, że już dziś 35 proc. łowisk jest przeeksploatowanych. Jednym z przykładów zmian jest dorsz bałtycki – między 1996 a 2019 rokiem jego maksymalna długość spadła z 115 do 54 cm, a rozmiar dojrzewania zmniejszył się z 40 do 20 cm.
Naukowcy podkreślili, że ocieplenie oceanów dodatkowo pogarsza sytuację. – Jeśli zmiany będą szybsze, sytuacja może być jeszcze gorsza – ostrzegł prof. Kozłowski.
Zmniejszanie się ryb ma znaczenie nie tylko dla gospodarki, ale także dla bezpieczeństwa żywnościowego. Choć w Polsce może to nie być szczególnie odczuwalne, w wielu regionach świata sytuacja jest znacznie poważniejsza. – Dla setek milionów ludzi ryby to podstawowe źródło białka. To nie jest kwestia luksusu – zwrócił uwagę badacz.
Powstawanie nowych genów to rzadkie zjawisko
Zdaniem naukowców konieczne są zmiany w zarządzaniu rybołówstwem. Jednym z kluczowych działań powinna być lepsza ochrona dużych osobników. – Najlepszym rozwiązaniem jest rozwój dużych rezerwatów morskich, gdzie ryby mogą dorastać do dużych rozmiarów i się rozmnażać. Ich potomstwo może potem zasilać obszary, gdzie prowadzi się połowy – uważa prof. Kozłowski. Na pytanie, czy te zmiany można odwrócić, nie ma prostej odpowiedzi. Jak wyjaśnił badacz, wszystko zależy od tego, czy w populacji zachowa się odpowiednia różnorodność genetyczna.
– Dopóki istnieją geny umożliwiające powrót do wcześniejszej strategii, proces jest odwracalny. Szybkie zmiany ewolucyjne polegają na zmianach częstości genów, a nie ich zanikaniu – tłumaczył. Zastrzegł jednak, że jeśli pewne warianty genów znikną, powrót do większych rozmiarów będzie bardzo trudny i długotrwały. – Powstawanie nowych genów to rzadkie zjawisko. Dlatego lepiej zapobiegać niż próbować odwracać skutki zmian – dodał.
Badacze uważają, że kluczowe jest ograniczenie presji połowowej, ochrona dużych ryb oraz rozwój obszarów chronionych w morzach. Istotne jest także spowalnianie zmian klimatu.
– Jeśli zmiany zachodzą wolniej, przyroda ma większą szansę sobie z nimi poradzić – podsumował prof. Kozłowski.

