
Jako bezpośrednią przyczynę pożaru wskazuje się iskry z zimnych ogni przyczepionych do butelek szampana.
Doszło do rozgorzenia, czyli momentu, w którym w bardzo krótkim czasie płomienie obejmują wszystkie palne elementy w całym pomieszczeniu. To jeden z najbardziej niebezpiecznych etapów rozwoju pożaru.
Według ustaleń szwajcarskiego dziennika, podczas renowacji przeprowadzonej 10 lat temu w klubie Le Constellation znacznie zwężono schody prowadzące z dolnego poziomu klubu na poziom główny, co wyraźnie widać na zamieszczonych fotografiach.
W trakcie robót na suficie lokalu zainstalowano piankowy materiał izolacyjny, co także udokumentowano na zdjęciach. Nisko zawieszony sufit szybko zajął się ogniem.
Tragedia w Szwajcarii. W pożarze klubu zginęło 40 osób, 119 zostało rannych
Wśród ofiar i rannych są m.in. Włosi. W operację niesienia pomocy poparzonym zaangażowana jest służba zdrowia w Mediolanie. Do tamtejszych szpitali przewieziono już siedmiu ciężko rannych.
Szef wydziału do spraw polityki społecznej w regionie Lombardia Guido Bertolaso powiedział: – Dziś niedopuszczalne jest już więcej to, co było dawniej, gdy urządzano zabawy w ciasnych pomieszczeniach i nie znano zasad bezpieczeństwa. Obecnie jest to już nie do przyjęcia. W jednej chwili cały sufit stanął w płomieniach.
– Młodzież nie powinna tam w ogóle być. Straciliśmy 40 młodych ludzi w Crans-Montanie, to wywołuje moją wściekłość – stwierdził Bertolaso, który był wcześniej szefem włoskiej Obrony Cywilnej.
W pożarze zginęło około 40 osób. 119 zostało rannych, w tym jeden Polak. Obrażenia odnieśli także Szwajcarzy, Włosi, Francuzi oraz obywatele Serbii, Bośni i Hercegowiny, Belgii, Luksemburga i Portugalii. Narodowości 14 rannych osób dotąd nie ustalono.

