Czarna seria Rosjan. Na Krymie rozbił się kolejny wojskowy myśliwiec

Do zdarzenia doszło w piątek (3 kwietnia) około godz. 11, a rozbicie się rosyjskiego myśliwca wielozadaniowego Su-30 oficjalnie potwierdziły rosyjskie władze. „Załoga samolotu katapultowała się i została ewakuowana przez naziemną ekipę poszukiwawczo-ratowniczą. Nie ma zagrożenia dla życia pilotów” – oświadczyło rosyjskie Ministerstwo Obrony.

Piloci myśliwca wykonywali lot treningowy nad okupowanym przez Rosjan Krymem, maszyna nie była uzbrojona. Na ten moment nie wiadomo, jaka była przyczyna runięcia myśliwca na ziemię. Możliwa jest zarówno awaria maszyny, jak i przypadkowe zestrzelenie przez własne systemy artyleryjskie.

Zobacz wideo Rosyjskie dzieci na lekcjach robią drony do walki z Ukrainą

Kłopoty rosyjskiego lotnictwa

To nie pierwsza katastrofa rosyjskiego myśliwca w ostatnich dniach. We wtorek (31 marca), również na Krymie, w katastrofie samolotu An-26 zginął dowódca korpusu lotniczego rosyjskiej Floty Północnej Aleksandr Iwanowicz Otroszczenko i sześciu oficerów jej sztabu oraz 22 pasażerów. Rosyjskie Ministerstwo Obrony zapewniło, że „nie było żadnego uderzenia w samolot”, a jako przyczynę katastrofy wskazano problemy techniczne.

Rosyjskie lotnictwo wojskowe zmaga się z falą incydentów wynikających z nadmiernej eksploatacji maszyn, błędów technicznych oraz braku dostępu do zachodnich komponentów. Portal Ukraińska Prawda przekazał, że według informacji blogera wojskowego Fighterbomber, blisko związanego z rosyjskimi siłami powietrznymi i kosmicznymi, nieco wcześniej na Krymie rozbił się rosyjski bombowiec Su-34.

Z kolei dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych (SBS), major Robert „Madiar” Browdi, poinformował dodatkowo w czwartek, że w nocy z 1 na 2 kwietnia na Krymie zniszczona została baza ciężkich dronów Orion wraz z czterema maszynami tego typu, samolot An-72 oraz stacja radiolokacyjna rosyjskich wojsk.

Czytaj także: Władimir Putin próbuje odzyskać wpływy na Kaukazie Południowym tradycyjnie przy pomocy szantażu i pogróżek. Jego publiczne starcie z premierem Armenii Nikolem Paszynianem okazało się jednak falstartem – pisze Wacław Radziwinowicz na Wyborcza.pl

Redagowała Kamila Cieślik

Udział
Exit mobile version