Politycy PiS przez weekend odbywali szereg spotkań z wyborcami. W Opolu ze zwolennikami partii spotkał się Przemysław Czarnek. Jak opisywał „Fakt” w niewielkiej sali stłoczyło się ponad 300 osób. Jak zauważył reporter gazety, części osób nie udało się wejść do sali i byli zmuszeni wyjść z budynku. Niewielkie grupki słuchały, co Przemysław Czarnek chce przekazać, stojąc pod otwartymi oknami. 

Z relacji lokalnej „Gazety Wyborczej” wynika, że zgromadzeni przywitali Przemysława Czarnka okrzykami „Przemysław” i „Na prezesa!”. Polityk w swoim wystąpieniu atakował Szymona Hołownię, nazywając go „zdrajcą”. 

Zobacz wideo
Mijają dni, tygodnie, a Czarnek nadal krzyczy. „Siedzieliście tu, jak pajace!”. Zagroził też nielegalnością budżetu

– To pajac z TVN-u, który wykonuje posłusznie rozkazy Tuska, płynące oczywiście z Brukseli, Berlina i Moskwy. To szef partyjki Polska 2050. Kto do tej partii należy? Pani Róża von Thun coś tam. Ja będę tak mówił, bo nie muszę znać całego niemieckiego nazwiska – powiedział, a sala wybuchła śmiechem.

– Inna pani, która jest przedstawicielem partii Polska 2050, nazywa się Paulina Hennig-Kloska. Jakże polsko brzmiące nazwisko. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiła, to zdjęła symbol Polski Walczącej z budynku Ministerstwa Klimatu i Środowiska i schowała do piwnicy [ministerstwo tłumaczyło ten fakt remontem budynku]. Kim jest Hennig-Kloska? – pytał Czarnek, a sala odkrzyknęła: „Zdrajca!”.

Przypomnijmy, że w PiS jest wielu posłów, których nazwiska również mogą zostać uznane za brzmiąco niemieckojęzycznie. To między innymi: Piotr Muller, Adam Hoffman, Anna Schmidt, Łukasz Schreiber, Małgorzata Wassermann czy Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.

Czarnek: Było trochę tłustych kotów, za które przepraszamy

Zgromadzeni na sali pytali posła m.in. o to, jakie wnioski partia wyciągnęła po minionych wyborach.

– Była taka refleksja, to oczywiste. Otrzymaliśmy najwięcej głosów w historii, a nie rządzimy. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze: zużyliśmy się. Każda władza się zużywa. Po drugie: robiliśmy błędy. Każda władza robi błędy. Było trochę tłustych kotów, za które przepraszamy – mówił Przemysław Czarnek. 

Jak dodał były szef MEiN, wynagrodzenia w telewizji polskiej tych kilkunastu osób „to jest absolutna przesada i skandal”. To się nigdy nie powinno zdarzyć – podkreślał.

– Prawdą jest również, że robiliśmy błędy, jeśli chodzi o realizację programu. Prawdą jest, że niepotrzebnie rozpoczęliśmy tę całą piątkę dla zwierząt. To niepotrzebnie podkopało do nas zaufanie, przyznajemy się, nie weszła w życie. Prawdą jest, że robiliśmy inne błędy na innych płaszczyznach i prawdą jest, że pewnie błędy były robione podczas kampanii wyborczej – podsumował Czarnek.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.