Konflikt wewnątrz klubu jednoczącego prawicowe ugrupowania pojawił się po opublikowaniu nagrania spotkania Patryka Jakiego z wyborcami.

Europoseł powiedział w kontekście trwających protestów rolników, że „ktoś podpisywał te wszystkie dziadostwa w Unii Europejskiej i za to wszystko odpowiada”. Dodał, że „jeżeli Morawiecki będzie kolejny raz premierem”, to (tymczasowy) lider SP „nie daje gwarancji, że nie będzie tak samo” – słowa te padły 15 marca w Pabianicach (woj. łódzkie). Polityk negatywnie wypowiadał się tego dnia także m.in. o prezydencie Andrzeju Dudzie.

Spór na prawicy. Jaki wbił szpilę Mateuszowi Morawieckiemu

Na słowa te zareagował m.in. poseł PiS Piotr Mueller. „Może już Patryk uwierzyłeś, że przerosłeś prezesa, premiera i głowę państwa” – napisał na X. Atmosferę podgrzał także były szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk na antenie RMF FM. – Od dłuższego czasu część polityków Suwerennej Polski – w tym Patryk Jaki – krytykuje mniej lub bardziej otwarcie działania Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli tak bardzo negatywnie oceniają to, co się dzieje w naszej formacji, tak krytycznie oceniają kierownictwo, to zastanawiam się, co jeszcze robią w Zjednoczonej Prawicy. To jakiś układ pasożytniczy – ocenił gorzko.

Do słów Dworczyka Jaki odniósł się na antenie tej samej rozgłośni jeszcze tego samego dnia. – Spór sam w sobie jest bardzo poważny, dlatego że w tej sprawie nie chodzi o mnie, Dworczyka, czy Morawieckiego, tylko o to, czy decyzje, które podejmował premier w Unii Europejskiej, to były decyzje, które służyły Polsce – tłumaczył. Czy atmosfera, która nieco zgęstniała w ostatnim czasie wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, doprowadzi wg Jakiego do rozłamu w klubie? – Wprost przeciwnie. My dodajemy wiarygodności projektom Zjednoczonej Prawicy – stwierdził.

Następnie powiedział, że rząd nie zgadzał się na Zielony Ład, a decyzję samodzielnie podjął Morawiecki. Jednocześnie Jaki uważa, że gdyby politycy SP i PiS-u byli we wszystkim jednomyślni, to byliby częścią jednego ugrupowania – mając na myśli, że pewne różnice w zdaniach są normą. Europoseł zaznaczał, że wyjście z rządu „nie wchodziło w grę, bo wtedy byłoby gorzej, a oni są racjonalnymi ludźmi”. – Krytykujemy Morawieckiego za to, co zrobił w UE – rzucił na koniec.

Czarnek „pójdzie” z Suwerenną Polską? Tylko jeśli partia zostanie wyrzucona z klubu Zjednoczonej Prawicy

O obecnej atmosferze wewnątrz ZP w rozmowie z serwisem gazeta.pl mówił także były minister Czarnek. – To są rozgrzane głowy, konwencjami i wyborami, które są już za dwa i pół tygodnia – stwierdził. Dodał, że w sytuacji, gdyby ktoś planował wyrzucić Suwerenną Polskę ze Zjednoczonej Prawicy, to „pójdzie razem z nimi”. Jednak o ile „ktoś zdecyduje się ich wyrzucić”, natomiast „jeśli sami zdecydują o odejściu, to ich wola” – dodał.

Czarnek nawiązał też do słów Dworczyka i Joachima Brudzińskiego. Do pierwszego zaapelował, by przeczytał wpis na platformie X byłego szefa MSWiA z PiS i zastosował się do jego prośby, czyli „włożył głowę pod zimną wodę i ostudził emocje”.

„Moi drodzy młodzi koledzy, rozemocjonowani ostatnio jak pensjonarki i toczący ku uciesze „totalnych” i sprzyjających im mediów idiotyczne spory. Mam do Was serdeczną prośbę, wsadźcie wasze rozgrzane głowy pod strumień zimnej wody i uświadomcie sobie, że jeżeli mamy wrócić do władzy i nie gorszyć naszych wyborców to tylko wzajemny szacunek i współpraca wszystkich środowisk tworzących Zjednoczoną Prawicę może nas uchronić od spektakularnej klęski” – zaznaczył europoseł.

Brudziński: Wygrywaliśmy, bo potrafiliśmy być razem!

Według Brudzińskiego przepis na sukces jest jeden. „Pracowaliśmy razem w kampaniach od 2015 roku i wygrywaliśmy dlatego, że pomimo różnic potrafiliśmy być razem! Jeżeli wasze zerwane beretki nie wrócą szybko na rozgrzane głowy, to pożegnajcie się z perspektywę powrotu prawicy do władzy. Rządy „tuskowych hunwejbinów” będą wtedy również waszą współodpowiedzialnością” – brzmi opublikowany 19 marca post.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.