
-
Sąd Okręgowy w Legnicy skazał Mateusza J. na dożywotnie pozbawienie wolności z terapią za wieloletnie znęcanie się nad partnerką.
-
Mateusz J. przetrzymywał swoją partnerkę w komórce przez cztery lata, pozbawiając ją wolności i powodując poważne obrażenia.
-
Wyrok uwzględnia także 500 tys. zł zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej, zakaz kontaktu i zbliżania się przez 15 lat oraz wpłatę na fundusz pomocy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Sędzia Michał Misiak uznał, że uzasadnienie ustne wyroku będzie jawne, dlatego że prywatność pokrzywdzonej nie ucierpi bardziej. Przedstawił dodatkowe informacje, jakie zebrano w śledztwie. Uznał oskarżonego winnym popełnienia zarzucanych mu czynów.
Wyrok w Sądzie Okręgowym w Legnicy. „Sprawa wymyka się wszelkim schematom”
Sąd przekazał, że Mateusz J. sprowadził poszkodowaną na swoją posesję, zwodząc ją obietnicą wspólnego zamieszkania. Następnie doprowadził ją poprzez liczne działania do uległości i skrajnego stanu psychicznego.
Jednocześnie z dożywotnim wyrokiem więzienia w systemie terapeutycznym sąd wymierzył wobec Mateusza J. karę 500 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej, zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną w jakiejkolwiek formie i zbliżania na odległość mniejszą niż 100 m w okresie 15 lat. Nakazał też wpłatę 50 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
– Nie sposób wręcz nie zgodzić się ze stwierdzeniem pana prokuratora, który w mowie końcowej (…) wskazał, że ta sprawa wymyka się wszelkim schematom – uzasadnił sędzia Michał Misiak.
Według sędziego przypadek Mateusza J. „przekraczał doświadczenia zawodowe” policjantów i biegłych z różnych dziedzin, którzy udzielali swojej opinii. – Można powiedzieć, że gdyby to zachowanie nie znalazło się w materiale dowodowym, trudno byłoby w nie uwierzyć – stwierdził.
Kobieta spędziła cztery lata w zamknięciu. Sprawa Mateusza J.
Jak opisywała Prokuratura Okręgowa w Legnicy, Mateusz J. przez cztery lata znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad swoją 31-letnią partnerką w miejscowości Gaiki koło Głogowa (woj. dolnośląskie).
Skazany pozbawił kobietę wolności, przetrzymując ją w komórce. Ponadto wykorzystywał ją, bił i poniżał, powodując ciężkie obrażenia ciała. W akcie oskarżenia prokuratura stwierdziła, że kobieta nie była w stanie się obronić z uwagi na swój stan psychiczny.
Prokuratura opisała też, że w komórce, gdzie przetrzymywana była partnerka 33-latka, nie było okna, ogrzewania, dostępu do wody ani toalety. Pomieszczenie znajdowało się na terenie prywatnej posesji Mateusza J.
Mężczyzna – jak wskazano – wydzielał posiłki pokrzywdzonej według własnego uznania. Ograniczał jej także dostęp do środków higienicznych.
Sprawa „polskiego Fritzla” w Sądzie Okręgowym w Legnicy
Sprawa została opisana także przez zagraniczne media. Brytyjskie portale porównały Matuesza J. do Josefa Fritzla, który przez 24 lata więził swoją córkę Elisabeth w podziemnym bunkrze w swoim domu w Amstetten w Austrii. Fritzl wielokrotnie wykorzystał kobietę, za co został skazany na dożywocie.
Akt oskarżenia przeciwko 33-letniemu Mateuszowi J., który w okresie od lipca 2020 r. do sierpnia 2024 r. znęcał się nad swoją partnerką, skierowano do sądu 12 maja 2025 r.
21 stycznia bieżącego roku Sąd Okręgowy w Legnicy zamknął etap zbierania i przeprowadzania dowodów. Proces był niejawny. „(Sędzia – red.) uznał, że opis zdarzeń, a także odtwarzanie zeznań kobiety będą zawierać elementy i pytania, które mogą naruszać dobre obyczaje i ważny interes prywatny pokrzywdzonej” – podawało Radio Wrocław.
Prokuratura domagała się kary dożywotniego pozbawienia wolności, zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej w kwocie 400 tys. zł oraz zakazu zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 100 m na okres 15 lat.
„Oskarżyciel domagał się też orzeczenia wobec wyżej wymienionego – jako sprawcy czynu z art. art. 156 kk i 197 kk, popełnionego w związku z zaburzeniem preferencji seksualnych – środka zabezpieczającego w postaci terapii wykonywanej w warunkach zakładu karnego. Dodatkowo zawnioskowano o zapłatę nawiązki w kwocie 50 tys. zł na fundusz sprawiedliwości oraz o zasądzenie kosztów postępowania oraz opłaty w sprawie” – informowała prokuratura.

