
-
Dawid Kacprzyk złożył rezygnację z mandatu radnego dzielnicy Ursus po zwrocie części pieniędzy szpitalowi i rozwiązaniu umowy ze szpitalem.
-
Rada Warszawy zwołała nadzwyczajną sesję w celu omówienia wyników kontroli w Szpitalu Południowym oraz podejrzeń o nieprawidłowości w zatrudnieniu i pracy lekarzy.
-
Premier Donald Tusk poinformował o oczekiwaniu na szczegółowe wyjaśnienia w sprawie i zapowiedział kontrolę oraz ewentualne konsekwencje prawne i polityczne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Informuję, że w dniu 18 czerwca 2026 r., radny Rady Dzielnicy Ursus Miasta Stołecznego Warszawy Dawid Kacprzyk, złożył pisemne oświadczenie o zrzeczeniu się mandatu radnego. Złożenie rezygnacji jest równoznaczne z rozpoczęciem procedury stwierdzenia wygaśnięcia mandatu” – to treść informacji, która pojawiła się w mediach społecznościowych Urzędu Dzielnicy Ursus, podpisanej nazwiskiem przewodniczącego rady dzielnicy Dariusza Pastora.
Decyzja związana jest z ujawnionymi przez media informacjami nt. Dawida Kacprzyka. 28-letni lekarz nie tylko objął stanowisko kierownicze mimo braku specjalizacji, ale również zarobił w ciągu roku 1,6 mln złotych.
Dodatkowo w czasie, w którym miał pełnić dyżur w szpitalu, występował w telewizji czy wykonywał zadania związane z karierą polityczną.
Afera wokół Dawida Kacprzyka. Lekarz nie jest już radnym
Warszawski radny Jan Mencwel poinformował o zwołaniu nadzwyczajnej sesji Rady Warszawy. We wpisie w mediach społecznościowych stwierdził, że Rafał Trzaskowski i jego zastępcy „muszą się wytłumaczyć” z ujawnionych patologii.
We wniosku skierowanym do przewodniczącej rady Ewy Malinowskiej-Grupińskiej wskazano, że prezydent Warszawy powinien m.in. przedstawić informację o wynikach kontroli w Szpitalu Południowym, okolicznościach zatrudnienia Kacprzyka czy nieprawidłowościach dotyczących faktycznie przepracowanych przez lekarzy godzin.
Przedstawione maja zostać również projekty stanowiska rady w sprawie wezwania zastępcy Trzaskowskiego do złożenia dymisji oraz „odpolitycznienia rad nadzorczych”.
Kierwiński o zarobkach Kacprzyka: Nie mam możliwości sprawdzać, kto ile zarabia
O sprawę pytany był podczas konferencji prasowej szef MSWiA Marcin Kierwiński. – Podjęliśmy decyzje, które skutkują tym, że ów radny nie jest członkiem Koalicji Obywatelskiej, on także złożył mandat radnego. Do momentu, kiedy jego zarobki zostały ujawnione, nie było żadnych informacji na temat jego zarobków. Ja jako były poseł z Mazowsza, jako polityk kierujący warszawską Koalicją Obywatelską nie mam ani w zwyczaju, ani prawnych możliwości, aby sprawdzać, kto ile zarabia – mówił.
Jak stwierdził, ujawnione informacje są dowodem na „słabość tego systemu”. – Mogę zadeklarować, że wszystkie te kontrole, które są prowadzone, mają wyeliminować tego typu patologie, jeśli one się potwierdzą, do spodu – wskazał minister.
Pytany o to, czy politycy, którzy mieli rzekomo korzystać z usług „saloniku vip” w Szpitalu Południowym, ujawnią swoje nazwiska, stwierdził, że to zależy od nich. – To są dane szalenie wrażliwe – powiedział Kierwiński.
Skandal w Szpitalu Południowym. Politycy KO mogli liczyć na specjalne względy?
Jak dowiedział się portal Zero, SOR Warszawskiego Szpitala Południowego miał poza kolejką przyjmować polityków KO i ich rodziny. Według źródeł natychmiast zlecano ich badania, dostawali także specjalnie wydzielony pokój.
Jak czytamy w publikacji, specjalną kolejką na szpitalnym oddziale ratunkowym miał koordynować właśnie Dawid Kacprzyk.
Narodowy Fundusz Zdrowia miał otrzymać do weryfikacji listę osób korzystających ze specjalnej ścieżki. Szpital twierdzi że nie udostępnia informacji dotyczących poszczególnych pacjentów obcym osobom.
Donald Tusk odniósł się do afery wokół warszawskiego szpitala
Do sprawy na konferencji prasowej odniósł się również Donald Tusk. – Oczekuję od tych, którzy są właścicielami tego szpitala, prowadzą te szpitale, od samorządu warszawskiego, precyzyjnych informacji. (…) To musi być wyjaśnione do samego spodu. Tam nie może pozostać żadna dwuznaczność – zaznaczył.
Szef rządu podkreślił, że w przypadku złamania prawa sytuacja zostanie zgłoszona i wyjaśniona przez prokuraturę. – Jeśli złamano tylko kwestie dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna. Jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby ci, którzy dysponują tym szpitalem, podjęli też decyzje personalne w tej chwili. Taka jest moja opinia – ocenił.
Premier zapowiedział przy tym, że zwrócił się do NIK o przeprowadzenie kontroli służby zdrowia tam, gdzie „mamy do czynienia z wydatkowaniem środków publicznych„.
Szef rządu doprecyzował, że „tam, gdzie będą uzasadnione sytuacje, będzie to także owocowało wnioskami prokuratorskimi”. Dodał, że chce mieć dokładny raport kontrolny i wnioski wobec tych miejsc, w których dochodziło do nadużyć.
-
Podwyżki dla lekarzy. Od lipca wynagrodzenia zasadnicze pójdą w górę
-
Czarne chmury nad warszawskim szpitalem. Poleci kolejna głowa?

