
-
Gile są charakterystycznymi ptakami o czerwonych brzuszkach u samców, obecnymi w Polsce przez cały rok.
-
Głównym czynnikiem wpływającym na wymieranie gili jest zanik świerków spowodowany suszami i zmianą klimatu.
-
Liczba tych ptaków w Polsce dramatycznie spada i monitoring wskazuje, że gatunek ten należy do najszybciej wymierających.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To aż mrozi krew, gdy opadające na ogród gile są wręcz ozdobą tej pory roku, czerwonawą perełką w środku zimowej bieli. Niewiele jest wszak w Polsce piękniejszych i bardziej charakterystycznych ptaków. Nie każdy zna się na ptakach, ale gila rozpozna każdy, chociaż…
– Samca tak, bo samiec ma krwiście czerwony brzuszek i policzki, mocno kontrastujące z czarną głową. Samica jest jednak bardziej niepozorna i jej brzuszek nie jest czerwony, co najwyżej różowawy – mówi prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
– I w tym wypadku zachodzi tzw. efekt detekcji. Gdy zimy są cieplejsze, a ostatnio są i brakuje śniegu, na którym gil kontrastuje barwami, wówczas samicę trudniej zobaczyć. Łatwo ją przeoczyć.
A wtedy obserwacje tych ptaków stają się utrudnione i możemy odnieść wrażenie, że nigdzie ich nie ma. Zadać sobie pytanie: gdzie się podziały? Zapominamy, że gil to nie zawsze bijący w oczy czerwienią samiec na jarzębinie, ale także taka bardziej szara samica buszująca w ściółce.
– To sprawia, że gil jest ptakiem bardzo niedoszacowanym i mamy braki w informacjach na jego temat – przyznaje prof. Piotr Tryjanowski. – Na dodatek to ptak borowy, który mieszka w miejscach, w które przyrodnicy rzadko chodzą i w ekosystemach rzadziej badanych. No i wreszcie gil ma bardzo cichy śpiew, rzadko go słychać.
Gile nie są jedynie ptakami Północy
Wiele osób ulega złudzeniu, że gil jest symbolem zimy i odwiedza nas tylko o tej porze roku, jako ptak charakterystyczny dla Północy. Najwięcej tych zwierząt mieszka w Skandynawii i Rosji, także na Wyspach Brytyjskich (zwłaszcza w Szkocji).
Gile kojarzą się nam z zimowymi odwiedzinami ptaków migrujących do nas z tych terenów. Niektóre źródła podają jednak, że wiele z tych ptaków nie migruje i gil stał się naszym ptakiem lęgowym, występującym w Polsce przez cały rok.
– To nie do końca jest prawda – prostuje jednak prof. Piotr Tryjanowski. – W rzeczywistości gil był polskim ptakiem lęgowym zawsze. Owszem, jest także przybyszem z Północy, ale wynika to stąd, że do polskich ptaków dołączają zimą rosyjskie i skandynawskie, które tu zimują. Niemniej gil to polski ptak i nigdy nie było inaczej.
Nie jest takim typowym migrantem z Północy jak chociażby jery. Mapa zasięgu tego ptaka obejmuje spore połacie nie tylko północnej, ale i środkowej Europy. Kończy się dalej na południu niż moglibyśmy przypuszczać. Gile zakładają gniazda nawet we Francji i w Pirenejach w Hiszpanii, nawet we Włoszech i Bałkanach z Bułgarią włącznie. Są na Kaukazie i w Turcji, zatem istotnie – żaden to ptak Północy, nawet jeśli tam jest najliczniejszy.
Jest jednak jeden warunek. – To świerk – mówi poznański ornitolog. – Gil jest ściśle związany nie tyle nawet z lasami iglastymi jako takimi, ale właśnie świerkowymi. Tam, gdzie on rośnie, mogą się pojawić i zakładać gniazda w jego gałęziach. Tam, gdzie go nie ma, nie będzie też gila.
Źle się dzieje z powodu świerków
I tu jest pies pogrzebany, bowiem sytuacja ze świerkiem w Europie jest coraz gorsza. Susze i zmiana klimatu dziesiątkują to drzewo, które niegdyś porastało Europę i Polskę sporymi lasami.
Teraz jest inaczej, co odbija się na gilu. – Jeżeli spojrzymy na dane Monitoringu Ptaków Polski, dostrzeżemy że gil jest w czołówce najszybciej wymierających u nas gatunków – zaznacza prof. Piotr Tryjanowski. – Zmiana klimatu w rozumieniu zmiany temperatur ma tutaj pośredni wpływ. To znaczy wpływa na to, ile rośnie świerków, a to wpływa na gila.
Świerk ma płytki system korzeniowy i cierpi w czasie suszy. A podszyt świerkowy jest niezbędny tym ptakom. Jeszcze sto lat temu dane przyrodnicze zakładały wzrost liczby tych drzew, dzisiaj wiemy, że jest inaczej.
W efekcie niepostrzeżenie zachodzi proces, który jest bardzo niepokojący – gil wymiera. Nie tylko zresztą w Polsce. Z uwagi na wspomniane niedoszacowanie tego ptaka i brak odpowiednich badań ciężko śledzić tę niepokojącą właściwość, ale jest faktem. Co roku mamy mniej tych zwierząt. – To jest dramatyczny wręcz spadek – przyznaje ornitolog z Poznania. I dodaje, że niewiele z tym można zrobić.
Sytuację potęguje fakt, że przez zmianę klimatu i rosnące temperatury mniej ptaków ze Skandynawii i Rosji odczuwa potrzebę migrowania do nas zimą. Zostają na miejscu przez cały rok, w związku z czym ptaków w Polsce jest jeszcze mniej. I nawet się nie spostrzeżemy, gdy gil stanie się ptakiem ginącym.

