
Dlaczego w ogóle musimy kiedyś przestać pracować? Ponieważ organizm się zużywa. Choćby nie wiem jak to ukrywać, wraz z wiekiem naturalnie spada wydolność fizyczna i umysłowa. Okazuje się, że długotrwała praca na pełnych obrotach nie jest rozwiązaniem na całe życie. Co więcej, praca jako taka staje się z czasem niemożliwa lub wręcz zagraża zdrowiu.
Emerytura jest odroczoną w czasie wypłatą części wypracowanego wcześniej przez całe zawodowe życie kapitału, co pozwala zachować niezależność i utrzymanie w starszym wieku.
Polacy zawdzięczają emerytury zaborcom. Mała emerytura to dylemat co dalej?
Polacy pierwszy raz dowiedzieli się co to jest emerytura pod zaborami. Ustawę o ubezpieczeniu od inwalidztwa i starości uchwalono w 1889 roku, a realne wypłaty ruszyły w 1891 roku i obejmowały Polaków żyjących w zaborze pruskim. W zaborze austryiackim ustawę emerytalną wdrożono w 1909 roku i dotyczyła tylko pracowników umysłowych. Jeszcze gorzej było w zaborze rosyjskim – w bardzo wąskim wymiarze na zabezpieczebnie mogło liczyć wojsko i niektórzy urzędnicy. ZUS powołano dopiero w 1934 roku.
Wiek emerytalny wynoszący 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn został po raz pierwszy wprowadzony w Polsce w 1954 roku. Reforma emerytalna, która weszła w życie w 1999 roku akurat tego nie zmieniła, choć zmieniła wiele i Polacy odczuwają jej skutki do dziś. Próbę podwyższenia wieku emerytalnego w 2013 roku ówczesny premier Donald Tusk (wtedy PO) przypłacił utratą władzy na rzecz PiS, który poprzednie ustalenia przywrócił.
O tym, żeby zmienić wiek emerytalny już nikt w Polsce otwarcie nie mówi. Emeryci mają do wyboru albo dłuższą pracę, albo przejście na emeryturę i dorabianie.
Dorabiać czy pracować dłużej? Polacy wybierają inaczej niż reszta Europy
Comiesięczne świadczenie wypłacane przez ZUS, KRUS, lub przez inną instytucję, staje się często jedynym źródłem utrzymania. Ekonomiści radzą dobrze się zastanowić, która strategia jest bardziej opłacalna, ponieważ z czasem sił witalnych nie przybywa.
Polacy marzą, żeby przejść na emeryturę jak najwcześniej i jak najszybciej ponieważ są przepracowani i zmęczeni karierą zawodową. Latami siedzą w pracy dłużej niż wiele innych nacji w Europie. Średnia unijna w 2025 roku wynosiła 35 godzin – podał Polski Instytut Ekonomiczny – Polacy pracują 38 godzin. Dłużej niż w Polsce pracuje się na Litwie (38,6 godz.), w Bułgarii (38,6 godz.), w Rumunii (38,4 godz.) i na Łotwie (38,3 godz.).
W krajach bardziej rozwiniętych pracuje się krócej – w Holandii tylko 29,7 godziny, w Danii 32,4 godziny, w Belgii 32,6 godziny, w Austrii – 33 godziny i niewiele więcej w Niemczech (33,4 godz.). To powód dla którego zachodnie społeczeństwa ze zrozumieniem przyjmują cykliczne wydłużanie wieku emerytalnego. Duńczycy kończą karierę w wieku 67 lat, a wkrótce w wieku 70 lat. Holendrzy również pracują do 67 roku życia. Belgowie na razie przechodzą na emeryturę w wieku 66 lat, ale wkrótce będzie to 67 lat. Niemcy ustalili wiek emerytalny na nieco ponad 66 lat i chcą go wydłużyć.
Polacy mają inne podejście. – Ludzie wolą wróbla w garści niż gołębia na dachu. Dzieje się tak z kilku przyczyn: potrzeby bieżących pieniędzy, braku pełnego zaufania do systemu emerytalnego oraz tego, że nie zastanawiamy się, że za 10–20 lat, gdy już naprawdę nie będziemy mogli pracować ze względu na zdrowie i samopoczucie, zostaniemy z emeryturą niższą, niż gdybyśmy opóźnili moment jej pobrania. A nasze wydatki, choćby związane ze zdrowiem, nie zmaleją – komentowała dla gazety prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy i polityki społecznej.
Okazuje się, że finansowo lepszym rozwiązaniem dla Polaków nie jest dorabianie na emeryturze tylko dłuższa praca zawodowa. Jak podał ZUS, opóźnienie decyzji o przejściu na emeryturę choćby o rok trwale podnosi wysokość świadczenia o około 8 proc.

