Donald Trump nie jest dla nas „czystą kartą” – po poprzedniej prezydenturze wiemy mniej więcej, czego się po nim spodziewać. Znamy też poglądy wspierających go wpływowych osób. Na tej podstawie możemy domniemywać, że Ameryka nowego-starego prezydenta skierowałaby większą uwagę na Daleki Wschód, czyniąc to kosztem Europy. A w takim kontekście pogróżki Trumpa – z lubością zapowiadającego, że USA nie pomogą sojusznikom w razie rosyjskiego zagrożenia – nabierają innego charakteru. I nie będzie miało znaczenia, czy ktoś „płaci” czy „nie płaci”.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.