
-
Zastępca dowódcy Oddziału Prewencji Policji w Warszawie został zdymisjonowany po skandalu związanym z napaścią seksualną na funkcjonariuszkę w Piasecznie.
-
Minister spraw wewnętrznych zapewnił, że nie będzie pobłażania dla policjantów łamiących prawo oraz zapowiedział dalsze dymisje.
-
Prokuratura oraz MSWiA natychmiast rozpoczęły śledztwo; podejrzany funkcjonariusz został zawieszony, a proces jego wydalenia ze służby trwa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Dymisja w oddziale prewencji jest powiązana ze sprawą zgwałcenia funkcjonariuszki w jednostce w Piasecznie. Śledztwo w tej sprawie przejęła Prokuratura Okręgowa.
„Zastępca dowódcy Oddziału Prewencji Policji w Warszawie został z dniem 7 stycznia br. odwołany z zajmowanego stanowiska w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez podległego mu funkcjonariusza, nad którego kompanią sprawował nadzór służbowy” – przekazała policja w komunikacie na platformie X.
Informację jako pierwsze przekazało RMF FM, podając, że głównym powodem dymisji jest nienależyty nadzór nad podwładnymi.
Policjanci zdymisjonowani. „Nie będziemy niczego tuszować”
Wcześniej podczas przemówienia w Sejmie minister spraw wewnętrznych zapowiadał, że nie będzie taryfy ulgowej wobec policjantów. – Od razu uruchomiony został inspektor nadzoru wewnętrznego w MSWiA. W tej sprawie będą dalsze dymisje, nie będziemy niczego tuszować – oświadczył Marcin Kierwiński.
Minister informował też, że funkcjonariusz, którego dotyczy sprawa, został zawieszony w czynnościach służbowych.
– Uruchomiono proces wydalania tego człowieka z polskiej policji, bo nie ma w polskiej policji miejsca dla osób, które dopuszczają się tak ohydnych czynów i tym się różnimy od was, że my w takich sprawach reagujemy. Twardo i natychmiast. Nie tuszujemy niczego tak, jak wy to robiliście – mówił Kierwiński, zwracając się do polityków PiS.
Skandal w policji. Sprawa wykorzystania policjantki
W minioną sobotę w Piasecznie doszło do bulwersującego incydentu, o którym jako pierwsza poinformowała Telewizja Republika. Z ustaleń wynika, że podejrzewany funkcjonariusz – przełożony w warszawskim OPP – brał udział w spotkaniu zakrapianym alkoholem wraz z innymi mundurowymi. W pewnym momencie wezwali oni nową policjantkę.
Gdy kobieta pojawiła się w pomieszczeniu, dowódca nakazał pozostałym osobom wyjść, po czym zamknął drzwi i dokonał napaści seksualnej na funkcjonariuszkę. Mimo że ofiara głośno wzywała pomocy, co skłoniło pozostałych policjantów do próby siłowego wejścia do pokoju, dowódca otworzył drzwi dopiero po czasie. Poszkodowana, nosząca wyraźne ślady starć, niezwłocznie powiadomiła o wszystkim dyżurnego.
„Zatrzymany funkcjonariusz nie pełni i nigdy nie pełnił służby w naszej jednostce, a sprawa nie ma z nią żadnego związku” – poinformowała KPP w Piasecznie. „Jednocześnie stanowczo podkreślamy, że dla osób popełniających przestępstwa nie ma miejsca w naszej formacji. Policjant, który łamie prawo, musi liczyć się z konsekwencjami. Nie ma i nie będzie naszego przyzwolenia na przestępcze działania jakiegokolwiek funkcjonariusza” – dodano.
-
Policja wydała komunikat po skandalu w Piasecznie. Nowe informacje
-
Bryła lodu wbiła się w szybę osobówki. Niebezpieczny incydent na S5

