
W skrócie
-
Mer Lwowa Andrij Sadowy zorganizował w Gdańsku Dzień Odporności Lwowa, uzyskując 2,5 mln euro wsparcia i podpisując sześć umów międzynarodowych.
-
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór zaznaczył, że wydarzenie Sadowego nie było częścią Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy i nie miało z nią związku.
-
W mediach społecznościowych pojawiły się krytyczne komentarze pod adresem Sadowego, a tłem sporu jest rozwiązanie przez spółkę z Lwowa umowy z polską firmą Control Process S.A.
W środę, dzień przed rozpoczęciem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC) w Gdańsku, mer Lwowa Andrij Sadowy zorganizował w stolicy Pomorza Dzień Odporności Lwowa (Lviv Resilience Day).
Poinformował, że w związku z wydarzeniem udało się uzyskać 2,5 mln euro wsparcia dla Lwowa oraz zawrzeć sześć umów z zagranicznymi partnerami – konkretnie z podmiotami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji. Jak stwierdził Sadowy, „wbrew wszystkiemu, co w ostatnim czasie próbuje się nam narzucić w sferze publicznej, Polska przyjmuje nas ciepło”. Sytuacja wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych.
Andrij Sadowy zorganizował w Gdańsku Dzień Odporności Lwowa. Reakcja MSZ
Do sprawy odniósł się rzecznik MSZ Maciej Wewiór. „Nie, mer Andrij Sadowy nie jest gościem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, nie został na nią zaproszony i nie bierze udziału w URC26. Mer Lwowa zorganizował własne, całkowicie odrębne wydarzenie, które nie ma nic wspólnego z URC26” – przekazał we wpisie zamieszczonym na platformie X.
W czwartek na ruch mera Lwowa zareagował były premier Leszek Miller. „Sadowy to czołowy miłośnik UPA i Bandery. Lwów jest upstrzony pomnikami i symbolami nazistowskiego banderyzmu. Co on robi w Polsce?” – napisał na platformie X.
Zabrał również głos w sprawie stanowiska opublikowanego przez rzecznika resortu dyplomacji. „Okazuje się, że pan Sadowy w Polsce wszystko może, nie oglądając się na instytucje i władze RP, zwłaszcza na MSZ” – oświadczył Miller.
Fala komentarzy po wydarzeniu Sadowego. „Nie można z powrotem wprowadzić dla nich wiz?”
Słów krytyki nie szczędził także prof. Stanisław Żerko. „Czy nie można z powrotem wprowadzić dla nich wiz? Wjeżdża do Polski banderoentuzjasta, robi swoją imprezę, podpisuje umowy i się z nas śmieje, już z Niemiec” – oznajmił historyk we wpisie zamieszczonym na X.
W tle kontrowersji związanych z ruchem Sadowego wskazuje się decyzję lwowskiego przedsiębiorstwa komunalnego Zielone Miasto, które wysłało polskiej firmie Control Process S.A. zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu przetwarzania odpadów komunalnych, o czym władze Lwowa informowały w marcu. Polskie przedsiębiorstwo stoi na stanowisku, że ukraińska firma nie miała podstaw do podjęcia takiego kroku.

