Warszawski referendarz sądu rejestrowego nie wpisał likwidacji Polskiego Radia do KRS. Tym samym oddalono wniosek o wpis likwidacji publicznego nadawcy do Krajowego Rejestru Sądowego. Podobną decyzję referendarz podjął w sprawie likwidacji Telewizji Polskiej. O decyzji mówiła we wtorek rano wiceministerka sprawiedliwości Maria Ejchart. – To przedwczesna sugestia. Referendarz nie jest sędzią, nie jest sądem, jest urzędnikiem sądowym. Wydaje formalne decyzje administracyjne. Kontroluje to, czy wpis jest ze względów formalnych właściwy. Dopiero sąd pozwoli ocenić sprawę, dlatego poczekajmy, aż sąd oceni sprawę – mówiłą w programie Polsat News.

Zobacz wideo
Riposta Tuska wywołała falę braw. Zwrócił się do wnioskodawcy wotum zaufania dla ministra Sienkiewicza

Ejchart bez cienia wątpliwości o Sienkiewiczu. „Działania są w stu procentach zgodne z prawem”

Wiceministerka na pytanie o ewentualne łamanie prawa przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza w sprawie mediów publicznych odparła, że „to przedwczesna sugestia”. – Mam pełne zaufanie do ministra Sienkiewicza. Droga, która przyjął to nie spontaniczne decyzje, ale została poparta wieloma opiniami profesorów prawa i była wielokrotnie konsultowana. Ufam, że to jest dobry kierunek – zapewniła Ejchart. Zaznaczyła jednocześnie, że „w decyzjach ministra chodzi o restrukturyzację mediów publicznych, a stan likwidacji potrwa dłuższy czas”. 

Jestem przekonana, że nasze działania są w stu procentach zgodne z prawem i nikt z nas nie podjąłby innych decyzji. Nie jesteśmy w ministerstwie sprawiedliwości po to, żeby budować się politycznie. Jesteśmy po to, aby instytucje prawne odpowiadały swojej funkcji konstytucyjnej albo ustawowej

– podkreślił Ejchart. We wtorkowym wydaniu programu Polsat News wiceministerka Maria Ejchart mówiła również o sprawie skazanych i osadzonych byłych szefów CBA Mariusza Kamińskiego i Maciej Wąsika. – Opinia prokuratora Generalnego ws. Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika trafi do prezydenta w najbliższym czasie. Możliwe, że będzie to jeszcze dzisiaj – poinformowała.

Więcej na ten temat piszemy w poniższym tekście: 

Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec Bartłomieja Sienkiewicza

W środę 17 stycznia Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Odwołania Bartłomieja Sienkiewicz ze stanowiska domagało się Prawo i Sprawiedliwość, które nie godzi się na sposób wprowadzania zmian w mediach publicznych i mówi o „siłowym przejęciu pułkownika Sienkiewicza” i wysyłaniu do redakcji „silnych ludzi”. W Sejmie głos zabrał sam minister, który nie miał wątpliwości, że „to nie jest spór o kształt mediów politycznych”. – Ale to spór o dwa nazwiska: Paweł Adamowicz i Mikołaj Filiks. To media publiczne – tylko z nazwy publiczne – były współodpowiedzialne za ich tragedie. Na tej sali siedzą ludzie, którzy tworzyli ten system i ci, którzy są bliskimi ofiar. To jest pewien symbol pomieszania dobra i zła – mówił minister kultury i dziedzictwa narodowego.

– Miałem wybór: wejść na ścieżkę zmian ustawowych, które potrwałyby miesiące lub przerwać to. To byłaby moja odpowiedzialność i pytanie ludzi wówczas brzmiałoby do mnie: dlaczego tego nie przerwaliście – podkreśla Sienkiewicz. Nikt nigdy w przyszłości nie może godzić się na stan takiej degeneracji. (…) Polacy potrzebują jak tlenu rzetelności – podkreślił Sienkiewicz. I podziękował ludziom, którzy podjęli się zadania przywrócenia rzetelności. Z mównicy sejmowej szef resortu kultury i dziedzictwa narodowego odniósł się do tego, że opozycja nazywa go „pułkownikiem Sienkiewiczem”, uznając to za obelgę. Bartłomiej Sienkiewicz w latach 1990-2002 był funkcjonariuszem Urzędu Ochrony Państwa. – Ja jestem dumny z tego, że budowałem fundamenty pod niepodległą Polskę. Dziś moim zadaniem jest ochrona Polski przed złem. Na tej drodze zmian się nie cofnę, ani kroku wstecz – podkreślił Bartłomiej Sienkiewicz.

***

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.