
-
Populacja łosia w Polsce znacząco wzrosła po wprowadzeniu moratorium na odstrzał w 2001 roku.
-
Brakuje spójnych, ogólnopolskich danych dotyczących liczby kolizji z łosiami na drogach.
-
Ekspert wskazuje na potrzebę ostrożnych decyzji dotyczących odstrzału oraz rzetelnych danych jako podstawy do działań.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
– Z jednej strony można powiedzieć, że łosie wychodzą na drogi, z drugiej – że to my wjeżdżamy w ich przestrzeń. W ostatnich dekadach przybyło zarówno łosi, jak i dróg oraz samochodów. Nowe trasy przecinają doliny rzeczne i kompleksy leśne. Te procesy po prostu się na siebie nakładają – wyjaśnił ekspert.
Ekspert zwrócił uwagę na brak jednolitego systemu zbierania danych o kolizjach z łosiami. W policyjnych statystykach często widnieje jedynie ogólna kategoria: „wypadek z dzikim zwierzęciem”, bez wskazania gatunku. – Nie mamy ogólnopolskiej, spójnej bazy danych z rozbiciem na gatunki i okoliczności zdarzeń. To utrudnia analizę i planowanie działań zapobiegawczych – zaznaczył.
Moratorium zadziałało. Liczba łosi w Polsce wzrosła
Po wprowadzeniu moratorium na odstrzał w 2001 r. liczebność łosi zaczęła rosnąć. W debacie publicznej pojawiają się szacunki od 30 do 45 tys. osobników, jednak – jak podkreślił Gryz – należy podchodzić do nich ostrożnie. – Liczenie dzikich zwierząt w skali kraju jest trudne i obarczone błędem. Bardziej wiarygodne jest mówienie o zagęszczeniu na jednostkę powierzchni niż o jednej konkretnej liczbie – zaznaczył. Zasięg łosia obejmuje dziś około połowy kraju, głównie Polskę północno-wschodnią i centralną. Doliny Wisły, Narwi i Bugu pełnią funkcję naturalnych korytarzy migracyjnych.
Choć łoś kojarzony jest z bagnami, coraz częściej spotykany jest w krajobrazie rolniczym, a nawet w miastach. – To gatunek bardziej plastyczny środowiskowo, niż sądzono. Młode samce w okresie dyspersji potrafią pokonywać duże odległości – wskazał badacz.
Zapytany o „pojemność środowiska”, zaznaczył, że pojęcie to interpretuje się dziś ostrożniej. – Ekosystemy są dynamiczne. Przy wysokim zagęszczeniu łoś może powodować szkody w młodnikach, ale nasze wyobrażenie o „naturalnym” lesie wciąż jest przedmiotem dyskusji – dodał.
Kolizje z łosiami na drogach będą częstsze
Łoś jest przeżuwaczem, którego mikrobiota przystosowana jest do diety złożonej z kory, pędów i roślin wodnych. Zimą podchodzi bliżej dróg, m.in. w poszukiwaniu soli, co zwiększa ryzyko kolizji. Do wypadków dochodzi najczęściej nocą oraz jesienią i zimą, w warunkach ograniczonej widoczności.
Zmiany klimatu stanowią dla łosia wyzwanie. – To gatunek zimnolubny. Fale upałów ograniczają aktywność i mogą wpływać na kondycję zwierząt – zauważył Gryz. Problemem jest także fragmentacja siedlisk, w tym bariery na wschodniej granicy, utrudniające wymianę genetyczną z populacjami z Białorusi i Rosji.
Czy należy wrócić do odstrzału? – Historia pokazuje, że łatwo przeszacować liczebność i produktywność populacji. Decyzje powinny opierać się na rzetelnych danych – podkreślił ekspert.
Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)

