El Clasico jest jednym z najważniejszych i najchętniej oglądanych derbowych meczów piłkarskich w Europie i nawet na świecie. Nie bez powodu, mówi się „Klasyk” na rywalizację Realu Madryt i FC Barcelony. Ciężko jest mówić o tych dwóch klubach bez porównywania ich ze sobą. Nieważne, jaka sytuacja byłaby w tabeli ligi hiszpańskiej, to starcie jest czymś więcej, niż walką o trzy punkty. Nie tylko w trakcie spotkania jest bardzo gorąco, ale emocje udzielają się na wiele dni przed i po potyczkach tych dwóch zespołów.

Historia El Clasico: Od czego się zaczęło?

Jak przypominają dziennikarze „Marki” – Real Madryt i Barcelona w historii mierzyły się ze sobą ponad 200 razy, ale dopiero od niedawna starcie tych obu drużyn nazywamy „El Clasico”. Ta nazwa stała się popularna na początku XXI wieku, gdy te kluby wspięły się na szczyt i zaczęły osiągać sukcesy nie tylko na krajowym podwórku, ale także międzynarodowym.

Rangę tego spotkania zbudowała nie tylko wielkość tych klubów, ale także ma to swoje podłoże polityczne i kulturowe. Real Madryt reprezentuje region Kastylii, a FC Barcelona Katalonię, która od dawna chce odłączyć się od Hiszpanii. Mieszkańcy tego regionu w przeszłości doświadczali wielu represji oraz tłumiono ich dążenia niepodległościowe, tak było podczas dyktatury urodzonego w Madrycie generała Francisca Franco – Caudillo Państwa Hiszpanii i Przewodniczącego rządu Hiszpanii w latach (1939-1973). Za czasów jego reżimu Królewscy byli postrzegani jako klub frankistowski, bo był wykorzystywany przez generała do celów politycznych. Mimo to nie ma żadnego dowodu na to, że sympatyzował z Realem Madryt, o czym pisze Alfredo Relano w książce „Barça vs. Real. Wrogowie, Którzy Nie Mogą Bez Siebie Żyć”.

„Chociaż prawdą jest, że podłączył się pod sukcesy Realu od czasów Di Stefano. Ale Franco prawie nie przychodził na Bernabeu, nie pojawił się nawet 14 grudnia 1947 roku, w dniu otwarcia stadionu. Nie pojechał też na otwarcie Camp Nou, 24 września 1957 roku, ale udał się tam, razem z żoną, 10 października na mecz ligowy z Sevillą” – pisze autor publikacji.

Oliwy do ognia w postrzeganiu tego klubu dolewały też takie wydarzenia jak śmierć prezydenta Barcelony Josepa Sunyola w czasie wojny domowej z rąk zwolenników Franco oraz niejasna sytuacja związana z transferem Di Stefano, który był w katalońskim klubie, by przenieść się później do Realu Madryt. To za czasów tego zawodnika Królewscy zaczęli święcić największe triumfy.

El Clasico: Czasy nowożytne

W XXI wieku rywalizacja Realu Madryt z FC Barceloną weszła na zupełnie inny poziom. Jednym z najważniejszych momentów można uznać transfer Luisa Figo z FC Barcelony do Realu Madryt. Po tym ruchu Portugalczyk stał się persona non grata w Katalonii, a nienawiść kibiców do tego zawodnika była tak ogromna, że rzucili mu pod nogi głowę świni, gdy skrzydłowy wrócił na Camp Nou w barwach nowego klubu. Nie był jedynym, który występował w obu tych klubach. Innymi przykładami są Julen Lopetegui, Ronaldo, Ricardo Zamora, Luis Enrique i Samuel Eto’o.

Ponadto rangę tych spotkań zwiększyła indywidualna rywalizacja Cristiano Ronaldo z Lionelem Messim. Bez wątpienia obaj są jednymi z najlepszych piłkarzy w historii i co sezon mówiło się o ich rywalizacji w lidze, Lidze Mistrzów czy nawet w prestiżowej Złotej Piłce. Swoje trzy grosze dodali także Jose Mourinho i Pep Guardiola, którzy podkręcali atmosferę przed potyczkami tych dwóch drużyn, gdy byli ich trenerami. Największe natężenie miało to miejsce w kwietniu i maju 2011 roku i w tym czasie Real Madryt i FC Barcelona mierzyły się ze sobą aż cztery razy – w lidze padł remis 1:1, w finale Copa del Rey triumfowali Królewscy, a w Champions League Blaugrana wygrała 3:1 w dwumeczu i awansowała do finału tego europejskiego pucharu.

Real Madryt i FC Barcelona rozegrały między sobą 256 oficjalnych spotkań, w których 104 razy triumfowali Królewscy, a Duma Katalonii ma na swoim koncie o cztery mniej triumfy. Ponadto padły 52 remisy.

Polacy w Realu Madryt i FC Barcelonie

Do tej pory polscy piłkarze nie odgrywali szczególnej roli w El Clasico. Wszystko zmieniło się po transferze Roberta Lewandowskiego do FC Barcelony w 2022 roku. Już w swoim pierwszym sezonie napastnik poprowadził Blaugranę do mistrzostwa Hiszpanii, a sam zdobył koronę Króla Strzelców. Pierwszy raz w barwach Dumy Katalonii kapitan reprezentacji Polski zmierzył się z Los Blancos 16 października 2022 roku. Nasz rodak mógł wówczas cieszyć się ze zwycięstwa 3:1, a sam zanotował asystę przy golu Ferrana Torresa.

Taki sam wynik padł w styczniu 2023 roku w finale Superpucharu Hiszpanii (gol i asysta Lewandowskiego). W trzecim meczu „Lewy” nie zanotował żadnych liczb, ale jego drużyna wygrała 2:1. W tym samym roku Robert Lewandowski jeszcze raz rozegrał mecz przeciwko Realowi Madryt. Różnica była jednak taka, że zaczął na ławce i wszedł na ostatnie 30 minut. Niestety Polak nie odmienił losów tego starcia i FC Barcelona przegrała 1:2. Ostatnie starcie kapitana reprezentacji Polski przeciwko Realowi Madryt miało miejsce w finale Superpucharu Hiszpanii 14 stycznia 2024. Mimo że strzelił gola, to jego drużyna przegrała 1:4.

Robert Lewandowski jest pierwszym polskim piłkarzem i czwartym sportowcem z naszego kraju, który grał bądź gra dla FC Barcelony. Wcześniej klub reprezentowało dwóch piłkarzy ręcznych – Bogdan Wenta i Kamil Syprzak oraz koszykarz Maciej Lampe.

Z kolei z występów, a w zasadzie siedzenia na ławce Realu Madryt większość z nas pamięta Jerzego Dudka. Triumfator Ligi Mistrzów z Liverpoolem z 2005 roku trafił do stolicy Hiszpanii w 2007 roku. Królewscy byli jego ostatnim klubem a w 2011 roku bramkarz postanowił zakończyć karierę. Jednak to nie wszyscy. Z realem Madryt związani byli również Kamil Glik (nigdy nie zadebiutował), Szymon Matuszek (trafił do Realu Madryt C z Glikiem) oraz Krzysztof Król (nigdy nie zadebiutował).

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.