
Rosatom prowadzi ewakuacje swoich pracowników od początku wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem. Szef Rosatomu Aleksiej Lichaczow stwierdził, że wydarzenia w pobliżu elektrowni rozwijają się zgodnie z najgorszym scenariuszem.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) poinformowała wcześniej, że jeden z pocisków, które spadły w okolicy zakładu w Buszehrze, zabił pracownika ochrony, a jeden z budynków został uszkodzony przez odłamki i falę uderzeniową.
Cytowany przez rosyjskie media Lichaczow potwierdził, że zabity pracownik był obywatelem Iranu. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej przekazała, że nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania. Główne instalacje nie zostały naruszone, a produkcja nie została zakłócona.
Współpraca jądrowa między Rosją a Iranem
Sobotnia ewakuacja – zaznaczył Reuters – była zaplanowana przed tym uderzeniem. Dopóki sytuacja w Iranie się nie ustabilizuje, Rosatom planuje tymczasowo ograniczyć liczbę pracowników elektrowni do minimum. Koncern, który zbudował pierwszy blok jedynej irańskiej elektrowni jądrowej w Buszehrze, ewakuował już część swojego personelu przez Armenię.
Jesienią ubiegłego roku Iran poinformował o podpisaniu umowy z Rosatomem o wartości 25 mld dolarów na budowę czterech bloków jądrowych o mocy 5 gigawatów w innym miejscu na południowym wschodzie kraju. Strony podpisały również memorandum w sprawie rozwoju małych elektrowni jądrowych w Iranie.
Czytaj także: Choć administracja Trumpa przekonuje, że program nuklearny Iranu został „całkowicie” zniszczony, to w rękach napadniętego reżimu pozostały tony wzbogaconego uranu, stanowiące poważne zagrożenie – pisze Robert Stefanicki na Wyborcza.pl
Wojna na Bliskim Wschodzie
Stany Zjednoczone i Izrael 28 lutego rozpoczęły ataki na Iran. Już następnego dnia irańskie media poinformowały o śmierci najwyższego przywódcy kraju Alego Chameneiego, dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Mohammada Pakpura i wpływowego doradcy ds. bezpieczeństwa Alego Szamchaniego. W odpowiedzi Teheran oraz powiązane z nim grupy zbrojne uderzają w bazy wojskowe i placówki dyplomatyczne USA i Izraela w regionie Zatoki Perskiej.
Jakub Bawołek (PAP)

