-
Emmanuel Macron zwrócił się do obywateli, podkreślając różnicę między protestującymi z uzasadnionymi żądaniami a osobami dopuszczającymi się przemocy.
-
Prezydent Francji zadeklarował pełną przejrzystość działań sił bezpieczeństwa i wezwał partie oraz związki zawodowe do potępienia przemocy.
-
Podczas protestów w kraju aresztowano niemal 2,4 tys. osób, a blisko tysiąc funkcjonariuszy zostało rannych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Emmanuel Macron wygłosił w niedzielę przemówienie do narodu po protestach w całym kraju. Powiedział, że „nic nie usprawiedliwia nieokiełznanej przemocy„, która miała miejsce podczas ogólnokrajowych demonstracji przeciwko rosnącym kosztom życia i innym problemom.
– Dziś wieczorem wszyscy czujemy gniew i wstyd – powiedział prezydent Francji. Dodał, że należy oddzielić protestujących z „uzasadnionymi żądaniami” od tych, którzy „niszczą, demolują i rabują”.
Macron zapowiada „pełną przejrzystość”
Francuski przywódca zapewnił „pełną przejrzystość” w kwestii działań służb bezpieczeństwa podczas protestów. Deklaracja Macrona to odpowiedź na krytykę, według której policja nie była odpowiednio przygotowana do sytuacji.
Podczas przemówienia Macron zwrócił się do szefa MSZ Laurenta Nuneza, by „wyciągnął niezbędne wnioski” odnośnie do gromadzenia informacji wywiadowczych i przewidywania zdarzeń. Dodał, że oczekuje „jasnych odpowiedzi”.
Prezydent wezwał także wszystkie partie polityczne oraz organizacje związkowe do jednoznacznego potępienia aktów przemocy, które miały miejsce podczas protestów. Podkreślił przy tym, że Francji potrzebny jest spokój, a nie eskalacja konfliktów. Zapowiedział jednocześnie, że sprawcy przemocy poniosą odpowiedzialność za swoje działania.
Protesty we Francji. Prawie 2,4 tys. aresztowanych
W trakcie przemówienia Macron stwierdził, że należy słuchać protestujących, ale nie może oznaczać to braku respektowania porządku.
AFP podała, powołując się na dane francuskiego MSW, że podczas protestów aresztowano niemal 2,4 tys. osób. Prawie tysiąc funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa odniosło obrażenia, w tym siedmiu z nich zostało ciężko rannych.
Masowe protesty we Francji zaczęły się w drugiej połowie września. Wówczas na ulice wyszli uczniowie, którzy domagali się poprawy warunków edukacji. Protesty z czasem zaczęły dotyczyć także rosnących kosztów utrzymania. W sobotę do uczniów dołączył ruch Żółtych Kamizelek. W trakcie licznych demonstracji doszło do aktów przemocy, podpaleń aut, budynków, starć protestujących z mundurowymi. W odpowiedzi służby użyły wobec demonstrantów gazu łzawiącego, armatek wodnych i granatów hukowych.


