
-
W 2023 roku liczba zgonów we Francji przewyższyła liczbę urodzeń. To pierwsza taka sytuacja od ponad 70 lat
-
Główne przyczyny spadku dzietności to m.in. wysokie koszty życia, obawy klimatyczne oraz przesuwanie decyzji o rodzicielstwie na później.
-
Mimo inicjatyw rządowych, takich jak darmowe in vitro i wsparcie finansowe, we Francji rośnie popularność bezdzietności. W usługach popularność zdobywają strefy „no kids”.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W zeszłym roku, we Francji odnotowano 651 000 zgonów, ale tylko 645 000 urodzeń, co oznacza ujemny przyrost naturalny o 6000 osób. Francuzi coraz bardziej stronią od rodzicielstwa. Spadek narodzin jest niepohamowany.
Jeszcze 15 lat temu, noworodków było 24 proc. więcej. Szkolne ławki pustoszeją. W podstawówkach uczniów jest obecnie o 621 tys. mniej niż 10 lat temu. Mniej uczniów oznacza również mniej szkół. Od 1985 r., zamknięto już ponad 17 000 przedszkoli i szkół podstawowych.
Skąd taki spadek narodzin? Zacznijmy od portfela, bo tak, posiadanie dziecka kosztuje. Średnie roczne wydatki na dziecko wynoszą ponad 38 000 zł, co do 18 roku życia daje ok. 690 tys. zl. Dla średniej francuskiej rodziny to ok. 20 proc. rocznego budżetu.
Ponadto, wszystko drożeje. Od wybuchu wojny na Ukrainie, rachunki za prąd wzrosły średnio o 20 proc., a za gaz nawet o 40 proc. Inflacja dotyka m.in. podstawowe produkty żywnościowe. Te podrożały od 10 do 15 proc. w tym samym okresie.
Największym problemem dla młodych par są przede wszystkim ceny nieruchomości. W Paryżu, wynajęcie trzypokojowego mieszkania dla trzyosobowej rodziny kosztuje ok. 10 tys. zł miesięcznie. Co stanowi 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia rodziców. Dostęp do własności jest coraz bardziej utrudniony. W ostatnich 20 latach, ceny nieruchomości wzrosły 2,6-krotnie, a od pandemii oprocentowanie kredytów mieszkaniowych poszybowało w górę o 300 proc.
Ciężej zatem o pożyczkę w bankach. Wymagają one bowiem zarobków trzykrotnie przewyższających wysokość raty kredytu oraz, najlepiej, stałego zatrudnienia bądź wysokiego wkładu własnego. W dobie masowej uberyzacji społeczeństwa, mnożących się jednoosobowych działalności gospodarczych i umów śmieciowych, zostać właścicielem nieruchomości to dla młodych par często „mission impossible”.
Planeta się wali, czy warto?
Lęk klimatyczny odgrywa również istotną rolę w decyzji o posiadaniu dzieci: „Po co mieć dzieci, gdy Ziemia się wali?”. Globalne ocieplenie zmienia zasady gry. Z powodu niepokojących zmian klimatycznych, na świecie aż 40 proc. osób poniżej 25 roku życia waha się, czy decydowanie się na dzieci ma sens, bo w końcu, w jakim świecie będą dorastać? Czy warunki życia będą jeszcze znośne? Fale upałów sięgające 45 st. Celsjusza, powodzie w Bretanii, pożary w Żyrondzie: planeta Ziemia wydaje się nieprzyjazna dla dzieci.
Prognozy naukowców zapowiadające dwa stopnie ocieplenia do 2100 roku, częste powodzie i pożary, nie napawają optymizmem. Do tego, w dobie walki z emisjami dwutlenku węgla, mieć dziecko, a nie mieć dziecka nie jest tu bez znaczenia. Według badań dziecko emituje ok. 58,5 ton dwutlenku węgla rocznie. To 24 razy więcej niż przeciętne roczne spalanie samochodu spalinowego przy standardowym przebiegu 15 tys. km.
Ten argument ekologiczny przemawia coraz bardziej do młodych pokoleń. Tym samym, ilość aborcji bije kolejne rekordy we Francji. W 2024 r. dokonano ich ponad 250 tys. Średnio na 1000 kobiet w wieku od 15 do 49 lat przypadło ponad 17 aborcji, co jest najwyższym współczynnikiem od 35 lat.
Najpierw kariera, potem pieluchy
Jeśli Francuzi już się decydują na dziecko, to stosunkowo późno, zmniejszając w ten sposób prawdopodobieństwo posiadania drugiego i kolejnego. We Francji, pierwsze dziecko pojawia się u kobiet średnio w wieku 31 lat. W 2000 r. ta średnia była w okolicach 29 lat.
Francuzki poświęcają więcej czasu na kontynuację nauki i rozwój kariery, założenie rodziny odkładając na dalszy plan. Późna decyzja o macierzyństwie sprawia jednak, że o ciążę trudniej. Według badań kobieta poniżej 30. roku życia, ma 85 proc. szans, by zajść w ciążę w ciągu roku. To prawdopodobieństwo spada już do 44 proc. w wieku 40 lat.
Rząd robi co może, by zatrzymać negatywną spiralę. Darmowe in vitro, równowartość 4700 zł jednorazowej premii w siódmym miesiącu ciąży, dodatkowy płatny urlop rodzicielski, do 860 zł miesięcznej zapomogi przed ukończeniem trzeciego roku życia.
Rodzice zarabiający poniżej 210 tys. zł rocznie mogą liczyć na ok. 15 tys. zł bezpośrednich świadczeń w pierwszym roku życia dziecka. Rządowe wsparcie zdaje się jednak nie mieć wpływu na decyzję o rodzicielstwie.
Macron namawia do rodzenia
Francuskie władze traktują problem bardzo poważnie. Nawet na najwyższym szczeblu. W 2024 r. prezydent Emmanuel Macron apelował wręcz o konieczność „uzbrojenia demograficznego„. Na konkrety trzeba było czekać dwa lata. Jedną z pierwszych akcji w tym zakresie będzie specjalny list, wysłany do obywateli w wieku 29 lat, informujący o tematyce poczęcia, w tym o dostępnych technikach wspomagania rozrodu.
List będzie dopiero początkiem szerszej kampanii komunikacyjnej wokół walki z problemem niepłodności, dotykającym coraz więcej par. Rząd zapewnia przy tym, że nie chodzi bynajmniej o nakładanie na Francuzów jakiejkolwiek presji rodzenia dzieci. Czyżby?
Moda na bezdzietność nabiera tymczasem rozpędu. We Francji, 14 proc. dorosłych poniżej 30. roku życia nie chce mieć dzieci. Hasła #Childfree i #nokids liczą ponad milion postów na Instagramie. Bez większej niespodzianki, sektor usług dostosowuje się do nowego trendu. Dorosłych spragnionych tzw. świętego spokoju i urlopowego relaksu z dala od głośnych i biegających dzieci, nieustannie przybywa.
Ilość turystycznych obiektów w kategorii „no kids” lub „adult only” szacuje się dziś we Francji na ok. trzy procent. Główny francuski przewoźnik kolejowy SNCF idzie też z duchem czasu. Od stycznia, w pociągach proponowane są strefy zabronione dla dzieci poniżej 12. roku życia.
Dotyczy to mniej więcej ośmiu proc. miejsc na danym połączeniu. Wiadomość o nowej ofercie wywołała skandal we francuskich mediach. Przewoźnik został nawet oskarżony o przyczynianie się do ujemnego przyrostu naturalnego we Francji.
Mimo polemiki oferta „no kids” jest wciąż dostępna. Wkrótce Airbnb Childfree i BlaBlaCar NoKids?

