-
We Francji podczas ostatniego weekendu doszło do gwałtownych protestów związanych z systemem edukacji i kosztami życia.
-
Na jednym z filmów widać, jak zrozpaczona kobieta próbuje powstrzymać tłum szabrowników przed plądrowaniem sklepu. Jej apele nic nie dają.
-
Demonstranci niszczyli infrastrukturę, atakowali służby oraz plądrowali sklepy i budynki publiczne.
-
Według danych organizacji branżowych straty po zamieszkach wynoszą setki milionów euro, a policja w niektórych miastach straciła kontrolę nad sytuacją.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
We Francji w weekend na ulicach rozpętało się prawdziwe piekło. Protesty dotyczące systemu edukacji, a także rosnących kosztów życia wymknęły się spod kontroli.
Przez miasta przetoczyła się fala przemocy – demonstranci niszczyli infrastrukturę, atakowali służby, podpalali i plądrowali sklepy czy wdzierali się do budynków publicznych.
W sieci pojawiło się mnóstwo nagrań, na których widać skalę zamieszek i próby ratowania dobytku. Jeden z najpopularniejszych filmików pokazuje, jak bezbronna kobieta stara się powstrzymać zamaskowanych wandali.
Francja. „Stop, stop”. Kobieta próbuje powstrzymać wandali
Zrozpaczona kobieta stoi przed witryną sklepową. Zza jej pleców przez rozbitą szybę wychodzą już awanturnicy. Na ziemi leży szkło i mnóstwo śmieci, do środka dostać się chcą kolejni. W tle słychać rumor.
– Stop, stop. Dlaczego to robicie? – krzyczy kobieta, zaraz potem delikatnie próbuje zatrzymać jednego z mężczyzn. – To nie jest żaden powód – powtarza bezradna.
Mężczyźni podchodzą do niej i chcą ją wyminąć, nie zwracają uwagi na apele. – Nie dotykaj mnie – krzyczy w odpowiedzi. – Stop, stop – prosi resztkami sił, po czym napierający na nią tłum wlewa się do środka pomieszczenia.
Kobieta schodzi na bok, słychać jej zrozpaczone jęki. Ktoś podchodzi i mówi: – Stanie ci się krzywda. Nie zmienisz ich. – Dlaczego to robicie? – wykrzykuje ponownie w geście bezradności.
W kolejnych sekundach widać ujęcia zrobione przez rozbitą szybę: ludzi plądrujących sklepowe półki, towar walający się po podłodze, czy szuflady ledwo co trzymające się mebli przy kasie.
Zamieszki i chaos we Francji. Demonstranci blokują wejście do Luwru
Skala szkód po zamieszkach, które przetoczyły się przez francuskie miasta w weekend jest ogromna. Ze wstępnych danych organizacji branżowych wynika, że straty sięgają setek milionów euro.
Tamtejsze MSW informowało w niedzielę wieczorem, że zatrzymanych zostało niemal 2,4 tys. osób. – Tego wieczoru wszyscy odczuwamy gniew i wstyd – mówił w przemówieniu do narodu prezydent Emmanuel Macron, zapowiadając rozliczenie szabrowników i apelując o respektowanie porządku publicznego.
W poniedziałek sytuacja zdaje się równie trudna. Dymisję złożyć chciał szef MSW Laurent Nunez, ale Macron jej nie przyjął. Jednocześnie służby przyznają, że w niektórych wielkich miastach policja po prostu nie sprostała zadaniu i straciła kontrolę.
Tymczasem w geście poparcia dla protestujących licealistów studenci zablokowali wejście do Luwru. Dyrekcja informowała, że protest nie ma związku z działaniem placówki, ale uniemożliwił jej punktualne otwarcie.
Jedna z uczestniczek demonstracji powiedziała dziennikowi „Le Figaro”, że turyści oczekujący na wejście do Luwru „są agresywni” wobec protestujących, ponieważ zapłacili za bilety do muzeum, a nie mogą się do niego dostać.
Źródła: AFP, Reuters, Interia
-
Chaos we Francji, pilne wystąpienie Emmanuela Macrona. „Gniew i wstyd”
-
Paryż zbiera się po zamieszkach, policja ujawniła dane. „Rekordowa liczba”


