
W środę 4 marca wiceszef MON Cezary Tomczyk został zapytany na antenie TVN24 o przedstawioną przez prezydenta Karola Nawrockiego i szefa NBP Adama Glapińskiego propozycję alternatywy dla programu SAFE. Wiceminister odparł, że nie traktuje tego pomysłu jako alternatywę. Zaapelował do prezydenta o podpisanie ustawy wdrażającej unijny program, która obecnie znajduje się na jego biurku.
Wiceszef MON: Panie prezydencie, proszę podpisać ustawę o SAFE
– Potrzebujemy dzisiaj uruchomić ogromne środki na modernizację polskiej armii. Panie prezydencie, proszę podpisać tę ustawę o SAFE, tak, byśmy mogli te 200 mld zł wykorzystać. (…) Nie wyobrażam sobie weta w tej sprawie – powiedział Tomczyk. – Jeżeli prezydent chce taką decyzję podjąć, niech zrobi to po męsku i niech weźmie za to odpowiedzialność. Sprawa SAFE z punktu widzenia armii, ale też i społeczeństwa (…), jest jasna. My po prostu tych pieniędzy potrzebujemy, natychmiast – dodał wiceminister.
Jak stwierdził, jeżeli prezydent przedstawi jakieś dodatkowe źródła finansowania dla wojska, rząd chętnie z nich skorzysta. – Im więcej będziemy mieli do wydania na modernizację i na polską armię, tym lepiej – powiedział Tomczyk. Jak dodał, chętnie zakomunikowałby żołnierzom, że znalazły się dla nich dodatkowe środki.
Tomczyk przedstawił jednak „kilka wątpliwości” w sprawie propozycji Nawrockiego i Glapińskiego. – Po pierwsze, w ostatnim roku NBP przyniósł ponad 20 mld straty, zresztą podobnie jak rok wcześniej. Po drugie, zastanawiam się, gdzie był prezes Glapiński razem z NBP, kiedy Mariusz Błaszczak (były minister obrony narodowej w rządzie PiS – red.) pożyczał pieniądze w Korei Południowej na 6 proc., a na 7 proc. w USA – zauważył.
Przypomnijmy, Polska w okresie rządów PiS zaciągnęła duże pożyczki w Korei Południowej na finansowanie zakupów uzbrojenia sięgające dziesiątek miliardów złotych, co pozostawało w dużej mierze „tajemnicą bankową”, a szczegóły były krytykowane przez komentatorów i opozycję za brak przejrzystości. Politycy PiS jednak tłumaczą ten fakt tym, że wtedy były inne okoliczności i potrzeby obronne.
Tomczyk stwierdził również, że nie sądzi, aby „na stole była propozycja zastawienia polskiego złota, które jest rezerwą narodową, zbieraną od dziesiątek lat przez NBP, na wypadek wojny czy kryzysu”. – Najlepiej, by traktować te dwie sprawy łącznie: niech pan prezydent podpisze SAFE, te 200 mld zł, a każde dodatkowe pieniądze na polską armię chętnie przyjmiemy, bo są one po prostu potrzebne – dodał Tomczyk.
Kosiniak-Kamysz: Nie alternatywa dla SAFE, ale dodatkowe środki wzmacniające bezpieczeństwo
Głos w sprawie zabrał również szef MON. „Program SAFE daje najszybsze i konkretne środki na modernizację polskiej armii dlatego wojskowi, przemysł zbrojeniowy oraz wszyscy, którym na sercu leży wzmocnienie siły naszej armii, apelują i liczą na podpis pod ustawą przez Karola Nawrockiego” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, „jeśli jednak pojawią się kolejne instrumenty finansowania armii, Wojsko Polskie tylko na tym zyska”. „Nie jako alternatywa dla SAFE, ale dodatkowe środki wzmacniające bezpieczeństwo” – podkreślił wicepremier.
Prezydent swój pomysł określił mianem „SAFE 0 proc.”. Nie wiadomo jednak jeszcze, o jakie źródło pieniędzy ma chodzić. Szef NBP mówił na konferencji prasowej, że nie można skorzystać z „żadnej części rezerw”. Jak dodał, „środki, które zostaną wykreowane, zostaną przekazane tak, jak każe prawo rządowi, Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych”. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule poniżej:
Program SAFE. Opozycja ma wątpliwości
Ustawa wdrażająca mechanizm SAFE – unijny program pożyczek na szybkie inwestycje państw członkowskich w obronność – została przyjęta przez parlament w ubiegłym tygodniu i obecnie czeka na decyzję prezydenta. W ramach programu Polska może otrzymać nawet 43,7 mld euro na zakupy sprzętu wojskowego. Program pożyczek wzbudza jednak wątpliwości opozycji i prezydenta. Według opozycji niejasne pozostają kwestię warunkowości wypłaty środków przez Komisję Europejską, krytykowane są także możliwe warunki przyszłej spłaty kredytów. Według deklaracji rządu ponad 80 proc. pieniędzy ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym.
W swoim wniosku o pieniądze z SAFE polskie MON zawarło łącznie 139 projektów, na których realizację mają one zostać przeznaczone. W minionym tygodniu rząd przedstawił dużą część z tych projektów, które obejmują najważniejsze produkty polskiej zbrojeniówki, jak przeciwlotnicze wyrzutnie Piorun, wozy bojowe piechoty Borsuk czy armatohaubice Krab; w planach ma być także między innymi zakup tankowców powietrznych produkowanych przez europejski koncern Airbus.
Część projektów ma być realizowana we współpracy z innymi partnerami europejskimi, a także z Ukrainą. Poza zakupami sprzętu wojskowego swój udział w programie mają mieć także inne resorty – jak MSWiA czy resort infrastruktury – na inne wydatki związane z szeroko rozumianym bezpieczeństwem.
Redagowała Kamila Cieślik

