
Jeszcze kilka dni temu pisaliśmy o wielkim sukcesie mistrzów Polski w rozgrywkach Tauron Pucharu Polski. Trener Stephane Antiga mógł tylko przyklasnąć, widząc taką formę zespołu, który wręcz zmiótł Asseco Resovię Rzeszów w finałowej batalii.
Jak się jednak miało okazać, kilkanaście godzin później mistrzowie Polski zanotowali trudną do wytłumaczenia porażkę. Choć być może odpowiedzi należy szukać w… maksymalnie napiętym terminarzu sezonu siatkarskiego.
PlusLiga: Mistrz Polski przegrał z beniaminkiem. Szokujący wynik!
InPost ChKS Chełm to zespół ambitnie walczący o swoje w debiutanckim sezonie w PlusLidze. Derby Lubelszczyzny z pewnością nie stawiały beniaminka w roli tego, który mógłby cokolwiek ugrać w dwumeczu z aktualnymi mistrzami Polski. Co więcej, zdobywcami Challenge Cup, AL-KO Superpucharu Polski, a w ostatni weekend w Krakowie – Tauron Pucharu Polski. Dodatkowo Bogdanka LUK Lublin jest liderem PlusLigi, solidnie radząc sobie również w prestiżowej Lidze Mistrzów.
A jednak, kiedy przyszło do rewanżu w derbach (pierwszy mecz w Chełmie zakończony wynikiem 3:0 dla Bogdanki LUK), zespół trenera Antigi nie zdobył choćby punktu. Dla lidera PlusLigi była to czwarta porażka w piętnastu rozegranych dotychczas meczach ligowych. Kto wie, być może przytrafiająca się w… najlepszym możliwym momencie.
Nie ujmując nic zwycięzcom, bo wywalczyli swoje na boisku i dzięki temu wskoczyli na 11. miejsce w tabeli – znikając z ostatniej pozycji w hierarchii – lubelski zespół nie miał momentu na oddech. A najbardziej obciążeni siatkarze dostali „wolne” właśnie w starciu derbowym. Umowne, ale jednak, zabrakło chociażby Wilfredo Leona, Marcina Komendy, Aleksa Grozdanova, poza grą był też Thales Hoss. Choć i tak gracze tacy, jak Hilir Henno, Daenan Gyimah czy Jackson Young – powinni wykorzystać swoją szansę – i dać pozytywny sygnał w stronę klubowego szkoleniowca.
To nie jest jednak problem beniaminka z Chełma. Wygrana za pełną pulę w derbach to zapewne jedna z największych, o ile nie największa niespodzianka tego sezonu w PlusLidze. Ukazująca przy okazji, że nie ma w tych rozgrywkach miejsca na nawet chwilowe rozprężenie czy głębsze zmiany w składzie. Rywale potrafią to bowiem natychmiast wykorzystać, wyszarpując bezcenne punkty.

