Przez lata aglomeracja warszawska miała przynajmniej jednego przedstawiciela w Tauron Lidze. Przeważnie była nim Legionovia Legionowo. „Stary” zespół, który jeszcze niecałe dwa lata temu walczył w finale Pucharu Polski, już nie istnieje. Rozpadowi (z powodu problemów finansowych) towarzyszyły ogromne kontrowersje, tak samo jak przeniesieniu części zawodniczek do „nowej” Legionovii, czyli LTS-u – drużyny dawniej służącej do ogrywania juniorek.

Siatkarska pustka w Warszawie

„Nowa” Legionovia raczej w tym roku nie powalczy o powrót do elity, mimo że rywalizuje na jej zapleczu. Ta sztuka może się za to udać LOS-owi Nowy Dwór Mazowiecki, który zajmuje pozycję lidera i coraz głośniej daje sygnał o chęci powalczenia o mistrzostwo. Jeśli chodzi o sam teren Warszawy, to ostaniem klubem, który grał w Tauron Lidze była Wisła Warszawa, ale jej wyniki i burzliwy koniec sprawiły, że dziś mało kto ją wspomina z tęsknotą.

Szansą na wypełnienie luki ma być KSG Warszawa. Klub o krótkiej historii szybko wspina się po szczeblach rozgrywkowych. Po wywalczeniu awansu do drugiej ligi zespół robi wszystko, aby spędzić w niej tylko rok. Dzięki zapleczu w postaci juniorskiego zespołu Ateny Warszawa oraz stabilnym finansom, KSG ma powody, by mierzyć wysoko.

Rozmowa z Piotrem Olenderkiem, trenerem KSG Warszawa

Misję budowania zespołu pod kolejne awanse powierzono Piotrowi Olenderkowi. Szkoleniowiec od lat jest związany z żeńską siatkówką. Prowadził między innymi „starą” Legionovię, gdy ta rywalizowała jeszcze w ówczesnej Orlen Lidze, a także pełnił rolę członka sztabu szkoleniowego w kadrze Jacka Nawrockiego. Dziś pracuje także przy projekcie VolleyStation odpowiadającym za statystyki w meczach.

Szkoleniowiec musiał przeboleć mocną lekcję siatkówki od BKS-u Bostik ZGO Bielsko-Biała, który w ramach 1/8 finału Pucharu Polski przyjechał do Warszawy. KSG zadbał o dobre „opakowanie” spotkania, lecz pod względem sportowym kibice oglądali jednostronne widowisko. Czwarty zespół poprzedniego sezonu Tauron Ligi wygrał pewnie 3:0 w setach do 12, 13 i 15. Olenderek doskonale rozumie różnicę poziomów, ale z drugiej strony przekonuje, że kibice nie zobaczyli pełni możliwości jego siatkarek. Opowiada także o genezie i planach klubu, które według jego zapowiedzi sprowadzają się do szybkiego awansu na najwyższy szczebel ligowy.

Michał Winiarczyk: Z jednej strony każdy ma sportowe ambicje, z drugiej w Pucharze Polski mierzyły się ze sobą zespoły z Tauron Ligi i II ligi, co widać choćby po w wyniku. Jakie ma pan odczucia po takim starciu?

Piotr Olenderek: Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony fajnie, żeby każdy mógł się sprawdzić z zespołem takiej klasy jak BKS. Bielsko-Biała to jeden z najlepszych zespołów w Polsce ostatnich lat. Z drugiej, człowiek ma ambicję, chęć wygrywania niezależnie od tego z kim ma się mierzyć. Początkowo miałem mieszane uczucia, ale w miarę jak emocje opadają, to mogę powiedzieć, że różnica poziomów była bardzo duża. Ostatecznie poszliśmy w stronę, by dać dziewczynom okazję sprawdzić się naprzeciwko zawodniczek Tauron Ligi.

Nieskromnie powiem, że boli mnie ten wynik. Zaprezentowaliśmy może z 10 procent tego, co prezentujemy na co dzień w meczach. Rozumiem jednak emocje i tremę, która mogła towarzyszyć dziewczynom szczególnie na początku spotkania. Być może gdyby pierwsza akcja meczu skończyła się na naszą korzyść, to mecz wyglądałby inaczej.

Kibice lubią historie o sportowych kopciuszkach, czyli klubach z niższych lig, które sprawiają niespodzianki w pucharach. Po wyeliminowaniu Legionovii Legionowo apetyt na kolejne zaskoczenie wzrósł.

Masz rację, Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Często niespodzianki mają miejsce w przypadku rywalizacji piłkarzy. Patrząc z naszej perspektywy, celem było przede wszystkim pokonanie Legionovii. Później zależało nam na wylosowaniu fajnego zespołu z czuba Tauron Ligi lub drużyny, którą moglibyśmy jeszcze pokonać np. kolejnego pierwszoligowca. Padło na BKS, który w momencie losowania był liderem. Z takimi zespołami gra się inaczej niż zwykle. Z drugiej strony, my już szykujemy się pod granie wyżej. W meczu wyszły nasze przyzwyczajenia i nauka dla zespołu. Mamy bardzo młody skład – średnia zespołu to 19,6 lat.

Patrząc na pełne trybuny hali oraz oprawę spotkania można wysnuć wniosek, że Warszawa jest głodna żeńskiej siatkówki na wysokim poziomie.

Dlatego mocno nam zależało na głośnym przeciwniku. BKS to historia polskiej żeńskiej siatkówki. Ten mecz pokazał, że Warszawa potrzebuje Tauron Ligi. Ostatnim reprezentantem miasta na tym poziomie była Wisła Warszawa. Dodatkowo nie ma już w elicie Legionovii, co sprawiło, że powstała pustka. Uważam, że stolica zasługuje na solidny zespół i my chcemy nim być.

Nie zamierzam niczego ukrywać, naszym celem jest awans do I ligi, a w niedalekiej przyszłości wejście do Tauron Ligi. Jeśli tylko będziemy mieć do dyspozycji halę spełniającą wymogi ekstraklasy, to z pewnością doczekamy się w stolicy wielkiej żeńskiej siatkówki.

Skąd się wziął projekt KSG Warszawa i pańska osoba w nim? Przez lata był pan związany ze „starą” Legionovią, a obecnie pracuje też przy programie VolleyStation.

Gdy przestałem pracować w Legionowie i reprezentacji Polski, to urodził mi się syn. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczął się projekt VolleyStation. Już nie jesteśmy startupem tylko poważną firmą znaną w świecie siatkówki. Co do KSG to najpierw trzy lata temu trener Andrzej Wrotek zaproponował mi pracę z juniorkami Ateny Warszawa. Udało się zdobyć z dziewczynami brązowy medal mistrzostw Polski.

Później spotkaliśmy się z prezesem Maćkiem Ignatowskim. Doszliśmy do wniosku, że fajnie by było gdyby w Warszawie powstał klub w Tauron Lidze. Chodzi mi o prawdziwą organizację – z bazą i zespołami młodzieżowymi itd. Od rozmowy przeszliśmy do roboty i taką mamy dziś sytuację.

Sporo juniorek z medalowego składu Ateny przeszło do seniorskiej drużyny KSG. Zaczęliśmy od trzeciej ligi, teraz gramy w drugiej. Za rok zakładamy grę w pierwszej. Chcemy zostawić część dziewczyn w składzie, bo uważam, że są perspektywiczne. Dodatkowo cały czas dysponujemy zapleczem młodzieżowym w postaci Ateny. Być może motywacją do organizacji całego projektu były losy młodych dziewczyn z Warszawy i okolic, które po przejściu wieku juniorskiego nie mają gdzie grać. Teraz dostaną szansę na wejście do dorosłej siatki w dobrych warunkach.

Nie przegraliście jeszcze meczu w 2. lidze. Na ile to świadczy o waszej dominacji, a na ile o poziomie rozgrywek?

Poziomy są różne. Budując obecny skład już myśleliśmy o walce o awans. W związku z tym seria zwycięstw w lidze nie jest przypadkiem. Co roku jak rozmawiam ze starszymi trenerami to słyszę: „Kiedyś to był poziom”. Wracając pamięcią do mojej pracy w Politechnice Warszawskiej, to też mogę powiedzieć, że wtedy był poziom. Niektóre dziewczyny, które tam grały, później trafiły dużo wyżej. Ten cykl cały czas trwa.

Czy poziom 2 ligi się obniżył? Może trochę, choć nie jestem pewien. Nie będę ukrywał, my po prostu dobrze gramy. Fajnie sobie radzimy w systemie blok-obrona. Widać to było choćby w starciu z Bielskiem. Sami w sobie prezentujemy ciekawy poziom.

Mówi pan o Tauron Lidze jako o docelowym celu klubu. Czy KSG ma zaplecze organizacyjne i finansowe, by myśleć o tym poziomie? Poruszył pan wcześniej wątek hali sportowej. W Warszawie znalezienie wolnego obiektu spełniającego wszystkie wymogi PLS nie należy do najłatwiejszych zadań.

Jeśli chodzi o finanse, to jestem spokojny. Mamy prywatnego sponsora, który daje pieniądze. Kaman Sports Group to spółka wspierająca sportowców w rozwoju. Jeśli chodzi o halę… no to rzeczywiście istnieje problem. Udało nam się tutaj być (OSiR Mokotów – przyp. M.W), ale kosztem Legii Warszawa. Niemniej szukamy hali. Niewykluczone, że będziemy musieli dogadać się z jakimś z zespołów, który gra na wysokim poziomie. Chcemy również podjąć rozmowy z miastem dotyczące naszych planów. Aby organizować wydarzenia sportowe na dobrym poziomie potrzebujemy równie dobrej hali.

Za rok będzie walka w Pucharze Polski, ale z pierwszoligowym KSG?

Nie chcę mówić, że jestem pewien, ale naprawdę głęboko wierzę w to, że jeśli przyjdzie do nas za rok klub z Tauron Ligi, to podejmiemy go jako pierwszoligowiec.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.