
Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Włodzimierz Czarzasty znajduje się ostatnio w centrum uwagi za sprawą głośnej wypowiedzi amerykańskiego ambasadora, który ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu po jego wpisach uderzających w Donalda Trumpa. Lider lewicy jest dzisiaj w skomplikowanej sytuacji?
Marek Sawicki: Zarówno marszałkowi jak i brakuje doświadczenia i jakiegokolwiek przygotowania dyplomatycznego. Bo po pierwsze, nawet jeśli administracja amerykańska zwróciła się o poparcie dla prezydenta Trumpa (chodzi o wniosek o Pokojową Nagrodę Nobla, o którym Czarzasty napisał, że Trump na niego „nie zasługuje” – przyp. red.), to było wiele sposobów wybrnięcia z tego w sposób łagodny i delikatny.
Czyli?
Marszałek mógł wystąpić do MSZ i zapytać, co o tym sądzi minister. Mógł odpowiedzieć, że gdy zakończą się działania wojenne w Ukrainie i nastanie sprawiedliwy pokój, a udział w tym będzie miał prezydent Trump, to Polska wystąpi z poparciem. Nie trzeba było tych konferencji prasowych, wpisów na X. No, ale Czarzasty widać poczuł, że to „polityczne złoto”, które dobrze wykorzysta.
I skorzystał na tym jako szef partii?
Być może, ale z pewnością przyniosło to żadnych korzyści dla państwa.

