
Traktat o Unii Europejskiej (TUE) stanowi, że „UE opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”. Jeżeli jednak jeden z krajów nie przestrzega wspomnianych zasad, rada może zawiesić jego niektóre prawa, w tym prawo głosu. Odbywa się to w ramach art. 7.
Jeśli Orban wygra na Węgrzech, UE ma „czerwony przycisk”
Zdaniem byłego wiceprzewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Litwy, Zygimantasa Pavilionisa, rozwiązanie to stanowi „głowicę nuklearną”, którą UE mogłaby zastosować w przypadku wygranej partii obecnego premiera Victora Orbana (Fidesz) w nadchodzących wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Odbędą się one 12 kwietnia. – Musimy zastanowić się, jak użyć tego „czerwonego przycisku” – powiedział Pavilionis na antenie stacji Espresso i Slawa.TV.
Węgry „rosyjskim agentem”?
Zdaniem litewskiego polityka Węgry są bowiem „rosyjskim agentem w UE”. – Przede wszystkim mam nadzieję, że Węgrzy pokonają Kreml we własnych wyborach – powiedział Pavilionis, który twierdzi, że wielu polityków zostało „przekupionych przez Rosję”. Sytuację tę porównał do wyborów w Mołdawii i Rumunii, których wynik ostatecznie sprzyja proeuropejskim działaniom. Wiele osób zastanawia się więc, czy będzie tak w przypadku Budapesztu. – Jeśli to się nie stanie, musimy wprowadzić większe ograniczenia dla Węgier, aby zmusić je do poparcia decyzji wspólnoty europejskiej – powiedział Pavilionis na antenie stacji Espresso i Slawa.TV.
Liczne sprzeciwy Węgier w UE
Węgry w ostatnim czasie zapowiedziały blokadę pakietu unijnych pożyczek na wsparcie Kijowa o wartości 90 miliardów euro „do czasu wznowienia tranzytu ropy naftowej na Węgry rurociągiem Przyjaźń”, który został uszkodzony w wyniku rosyjskiego ataku. Nie jest to jednak pierwsza taka sytuacja, ponieważ w 2023 roku węgierski rząd blokował wypłatę krajom UE kolejnej transzy (500 mln euro) finansowania z Europejskiego Funduszu na rzecz Pokoju (EPF), który stanowił dla nich rekompensatę za udzielone Ukrainie wsparcie wojskowe – podał Ośrodek Studiów Wschodnich. Budapeszt krytykował także sankcje UE wobec Rosji. Z kolei w 2025 roku 26 państw UE poparło wspólne stanowisko wsparcia dla Ukrainy. Wyjątek stanowił tylko jeden kraj – Węgry.
„Premier Węgier stara się wmówić obywatelom, że pełni rolę pośrednika między Wschodem a Zachodem, ale coraz wyraźniej widać, że raczej przypomina kulkę w elektrycznym flipperze” – pisze Sándor Szénási w Wyborcza.pl.
Redagowała Kamila Cieślik

