Jacek Sasin, były minister aktywów państwowych, odpowiada przed komisją śledczą ds. wyborów kopertowych. Były wicepremier zawnioskował o swobodną wypowiedź, na co nie zgodził się przewodniczący Dariusz Joński. Wniosek finalnie poddano głosowaniu, lecz komisja nie udzieliła Sasinowi zgody na wolną wypowiedź. Członkowie komisji z ramienia PiS mówili wprost o „skandalu”.

Chaos na komisji ds. wyborów kopertowych. Sasin nie mógł udzielić „swobodnej wypowiedzi”

– Dla mnie jest jasne, że pan się obawia tego, co chcę powiedzieć, dlatego nie dopuszcza mnie pan do głosu – ocenił były szef MAP. Joński odparł, że to on wraz z posłem Karnowskim wzywał go przed komisję, więc „gdyby się obawiał, to raczej by go nie wzywał”. – Jeśli ma pan obawy, to zaraz będzie pan mógł powiedzieć, kto pana naciska – dodał.

Tłumacząc powody, dla których Jacek Sasin został zaproszony przed komisję, Dariusz Joński przypomniał, że w „opinii wielu komentatorów jest odpowiedzialny za organizację wyborów korespondencyjnych”. – Wybory się nie odbyły. Wyrzucono ponad 70 mln złotych – wyliczał przewodniczący.

4 mln Polaków bez skrzynek. Sasin się tłumaczy

– Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że idziemy do lokalu wyborczego, oddajemy głos, jest komisja, która liczy te głosy, pokazuje wyniki. Państwo, pomimo tego, że w kwietniu wszyscy byli pozamykani w domach, zaproponowaliście, aby odbyły się wybory korespondencyjne. Polegało to na przesyłce wyborczej, pakiecie, w którym znajdowała się karta do głosowania z 10 nazwiskami kandydatów. Ona nie jest w żaden sposób zabezpieczona, a stempel jest drukowany. (…) Według propozycji rządzących takie pakiety wyborcze miały znaleźć się w skrzynkach pocztowych – przypomniał Dariusz Joński.

Później przytoczył fragment mailowej korespondencji Michała Dworczyka do Artura Sobonia, w który zwracano uwagę, że 4 mln Polaków nie mają skrzynek pocztowych, a w efekcie widzimy „obrazy pakietów wyborczych na płocie, w błocie i na śmietniku”. – Czy świadek wie, kto wymyślił te wybory? – pytał Joński.

– Z tego co wiem, drukiem kart zajmowała się PWPW. Podjęła decyzję w ramach przygotowań do przeprowadzenia wyborów na podstawie decyzji premiera. Szczegółów podać nie mogę, bo ta instytucja nie podlegała ministrowi aktywów państwowych – tłumaczył Jacek Sasin.

Jak dodał były szef MAP, podstawą do tego była decyzja prezesa Rady Ministrów, który nakazał podjęcie przygotowań do przeprowadzenia wyborów w trybie korespondencyjnym, zanim jeszcze ustawa z 6 kwietnia wejdzie w życie.

Zgodnie z zapowiedzią przewodniczącego komisji, Jacek Sasin będzie odpowiadał dziś do godz. 19. Kolejnego dnia komisja ma zamiar kontynuować prace.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.